,
Obserwuj
Polska

Tusk chce zwołania komisji śledczej ws. afery podsłuchowej. "PiS daje się wmontować w scenariusz pisany cyrylicą"

PAP
2 min. czytania
18.10.2022 14:52
Tylko komisja śledcza, niezależna od ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i prezes PiS Jarosława Kaczyńskiego, mogłaby wyjaśnić, na czym polega wpływ rosyjskich służb na energetyczną politykę PiS-u - mówił przewodniczący PO Donald Tusk odnosząc się do sprawy tzw. afery podsłuchowej.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Na wtorkowej konferencji prasowej szef PO odniósł się do publikacji tygodnika 'Newsweek', według którego wspólnik Marka Falenty, skazanego za zorganizowanie podsłuchów najważniejszych osób w państwie zeznał, że zanim taśmy nagrane w restauracji 'Sowa i Przyjaciele' wstrząsnęły polską sceną polityczną, trafiły w rosyjskie ręce, a 'prokuratura wszczyna śledztwo, ale unika wątku szpiegostwa' w tej sprawie.

Tusk powiedział, że Rosjanie byli zainteresowani destabilizacją polityczną w Polsce

Tusk powiedział, że Rosjanie byli zainteresowani zmianą władzy w Polsce, a przynajmniej destabilizacją sytuacji politycznej, bo w czasie, kiedy wybuchła tamta afera, uderzono w interesy węglowe Falenty, rząd rozmawiał o możliwości budowy mostów energetycznych między Ukrainą a Unią Europejską oraz między Ukrainą a Polską, a on jako premier zaproponował ustanowienie unii energetycznej, czyli wspólnego rynku gazowego Europy tak, by uniezależnić UE od gazu z Rosji.

- Właśnie wtedy rosyjskie służby, pan Falenta, ale także, niestety, po polskiej stronie znalazły się siły i osoby, które były tym zainteresowane, uruchomiły ten proceder ujawnienia, a następnie sprzedaży tych nagrań rosyjskiej stronie - powiedział Tusk.

'Import wzrósł do 13 milionów ton'

Tusk wskazał też, że kiedy zdawał urząd premiera import rosyjskiego węgla do Polski wynosił 4,9 mln ton.

- Po dwóch latach rządów PiS-u import wzrósł do 13 milionów ton rosyjskiego węgla do Polski - mówił i dodał, że wówczas ministrem odpowiedzialnym za energię był Krzysztof Tchórzewski, którego - jak powiedział - 'najbliższa rodzina - syn i brat prowadzili na dużą skalę handel węglem z Rosją'.

Po terapii dzwoni syn Maksymowicza i pyta, czy wszystko ok. Lekarka złąpała się za głowę. 'Nikt nie wiedział, jak to ma działać'

Szef PO zastrzegł, że nie szuka sensacji.

- Ja naprawdę nie zakładałem i nigdy tak nie zakładałem, że Prawo i Sprawiedliwość, Jarosław Kaczyński , liderzy tej partii, są bezpośrednio wplątani w aferę szpiegowską czy że współpracują z rosyjskimi służbami - powiedział.

- Ale kiedy rozpoczęła się sprawa pana Falenty uprzedzałem także w Sejmie publicznie, że Kaczyński i PiS dają się wmontować poprzez działania rosyjskich służb specjalnych, a także polskich, rodzimych aferzystów, w scenariusz pisany cyrylicą, w scenariusz pisany obcym alfabetem. Dzisiaj, co do tego nie mamy już żadnych wątpliwości - powiedział Tusk.

Ocenił, że ws. sprawie tzw. afery podsłuchowej komisja śledcza niezależna od ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i prezes PiS Jarosława Kaczyńskiego 'mogłaby wyjaśnić, na czym polega wpływ rosyjskich służb na energetyczną politykę PiS-u, dlaczego w ciągu trzech pierwszych lat rządów PiS-u Polska została tak mocno uzależniona od rosyjskiego węgla, dlaczego dzisiaj brakuje polskiego węgla, dlaczego działacze partyjni i ich rodziny były zaangażowane w sposób tak jednoznaczny w import rosyjskiego węgla'.