advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polska

Dwie komisje, armia ludzi do pracy. Były szef PKW o kłopotach z referendum, które ma dać partii Kaczyńskiego 1 mln głosów

oprac. UA tokfm.pl
3 min. czytania
10.07.2023 18:08
PiS szykuje Polkom i Polakom podwójne głosowanie, bo jesienią zamierza - poza wyborami do Sejmu i Senatu - zorganizować referendum ws. relokacji uchodźców. Były szef Państwowej Komisji Wyborczej wyliczał w TOK FM problemy organizacyjne, jakie przyniesie podwójne głosowanie. Wojciech Hermeliński wskazał też na niekonstytucyjność referendum.
|
|
fot. Michał Ryniak / Agencja Wyborcza.pl

W miniony piątek Sejm - głosami Zjednoczonej Prawicy - przyjął nowelizację ustawy o referendum ogólnokrajowym, która ma umożliwić przeprowadzenie referendum tego samego dnia, co wybory parlamentarne, prezydenckie lub do Parlamentu Europejskiego. Projekt firmowany przez posłów PiS-u to kolejny krok do realizacji wyborczego pomysłu partii Jarosława Kaczyńskiego. Prawo i Sprawiedliwość chce, żeby w dniu jesiennych wyborów do parlamentu odbyło się też referendum w sprawie relokacji uchodźców.

Były przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej nie ma wątpliwości, że referendum organizowane w dniu wyborów parlamentarnych 'ma służyć zwiększeniu korzyści dla Prawa i Sprawiedliwości'. - Czyli przyciągnięciu większej liczby wyborców, którzy będą głosować na rzecz PiS. Jarosław Kaczyński liczy, że to przysporzy jego partii milion dodatkowych głosów - mówił w TOK FM Wojciech Hermeliński.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Dwie komisje, dwa lokale wyborcze

Sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku i były przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej zwrócił uwagę na długą listę problemów, jakie niesie za sobą zorganizowanie dwóch głosowań w tym samym dniu. Jak wyjaśnił, każde z głosowań wymaga odrębnej komisji i lokalu, w którym ma się odbywać głosowanie.

- My, jako PKW, wielokrotnie zwracaliśmy na ten temat uwagę i prezydentowi i panom marszałkom w 2017 roku, kiedy prezydent wystąpił z propozycją zorganizowania tzw. referendum konsultacyjnego, które miało przewidywać zmiany konstytucji. Też planowane było połączenie go z wyborami. Wskazywaliśmy na szereg problemów, które w związku z tym powstaną. Mają być dwie komisje, które rzeczywiście nie mogą znajdować się w tym samym pomieszczeniu. Nie wiem, czy będą tego rodzaju budynki, żeby można było to zorganizować - ocenił rozmówca Piotra Maślaka.

Ekspert przypomniał, że od lat problemem jest kompletowanie składów komisji wyborczych, bo jest mało chętnych do takiej pracy. - Pamiętam, że czasami trzeba było brać te osoby z 'łapanki', bo jest to praca niewdzięczna, słabo opłacana. A teraz trzeba będzie zatrudnić kolejną armię - kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Skąd ich wziąć? - pytał Hermeliński.

Referendum w dniu wyborów niezgodne z konstytucją?

Były sędzia Trybunału Konstytucyjnego podważył również zasadność referendum w sprawie relokacji migrantów z polską konstytucją. - Nikt się nie zastanawia nad podstawami prawnymi tego referendum. Niezależnie od tego, jakie będą pytania, czy będą się ograniczały do 2 tys. migrantów, czy do zasady przyjmowania imigrantów w przyszłości, to ono może naruszać konstytucję. W art. 56 konstytucji jest powiedziane, że z prawa azylu w Polsce mogą korzystać osoby, które są prześladowane w swoich krajach. Jeśli więc chcemy zamknąć im do tego drogę, będzie to naruszenie konstytucji - tłumaczył sędzia.

Gość TOK FM zwrócił też uwagę na sens przeprowadzania referendum w sprawie migrantów. - Podstawą dla referendum jest art. 125 konstytucji, który mówi, że może dotyczyć spraw o szczególnym znaczeniu dla państwa. Jakie to ma znaczenie dla państwa, jeśli jest mowa o przyjęciu niespełna 2 tys. imigrantów? - mówił były szef PKW, przypominając, że Polska będzie zwolniona z przyjmowania osób w ramach unijnego programu, ze względu na uchodźców z Ukrainy, których przyjęliśmy kilka milionów.

- Chodzi o paliwo polityczne? - pytał Piotr Maślak. - Nieprzypadkowo ta sprawa pojawiła się przed wyborami. Rozbudzenie nieufności, delikatnie mówiąc, do cudzoziemców niestety pada na podatny grunt części wyborców. Głównie tych ze strony PiS-u, ale partia liczy na to, że przyciągnie w ten sposób na swoją stronę osoby niezdecydowane - podsumował gość TOK FM.

Morawiecki przeciwny przymusowej relokacji, ale wniosku o wyłącznie jak Czechy nie składa. 'Jak w dowcipie'