Błaszczak żąda wyjaśnień. Tomczyk wytyka mu sprawę rakiety pod Bydgoszczą. "Przez pół roku nie zauważył"
W piątek przed godz. 11 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że w godzinach porannych w przestrzeń powietrzną RP od strony granicy z Ukrainą wleciał niezidentyfikowany obiekt powietrzny , który od momentu przekroczenia granicy do miejsca zaniku sygnału obserwowany był przez środki radiolokacyjne. Dowódca Operacyjny RSZ uruchomił dostępne siły i środki.
W piątek o wyjaśnienia w sprawie tego zdarzenia zaapelował do szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza były minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.
"Panie Kosiniak-Kamysz czy ukrywa Pan przed Polakami, że w okolicach Tomaszowa Lubelskiego spadła rakieta? Odbieram wiele sygnałów od żołnierzy, którzy mówią, że 'coś' spadło na nasze terytorium i zostało wprowadzone embargo informacyjne. Żądamy wyjaśnień!" - podkreślił Błaszczak na platformie X.
Wpis doczekał się aktualizacji użytkowników. Dowiadujemy się z niej o działaniach podjętych przez siły zbrojne.
Do wpisu polityka PiS odniósł się także wiceminister obrony Cezary Tomczyk, który udostępnił też wcześniejszy Komunikat Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych. "I tak powinna wyglądać i tak będzie wyglądać normalna procedura działania oraz informowania społeczeństwa" - podkreślił. "Przypomnę, że Pan Mariusz Błaszczak przez pół roku nie zauważył słynnego zdarzenia pod Bydgoszczą. Dobrze, że ludzie powiedzieli im dość" - dodał Tomczyk.
Oglądają '19.30' TVP i łapią się za głowy. 'Za głupia jestem'