,
Obserwuj
Polska

Holland nie ma złudzeń. "Nie mam wielkich oczekiwań wobec nowej władzy"

oprac. MK tokfm.pl
3 min. czytania
18.05.2024 16:58
Po zamachu na Roberta Fico wewnętrzny konflikt na Słowacji zaognił się jeszcze mocniej. - Podgrzewanie emocji się opłaca - mówiła na antenie TOK FM Agnieszka Holland. Reżyserka nawiązała w ten sposób nie tylko do sytuacji politycznej na Słowacji, ale też do konfliktu PiS - PO i polaryzacji społeczeństwa na świecie. Przypomniała też o graniu na emocjach migrantami.
|
|
fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Agnieszka Holland została wybrana Człowiekiem Roku 2024 'Gazety Wyborczej'. Reżyserka została wyróżniona "w uznaniu artystycznych dokonań i obywatelskiej odwagi". Podczas przemówienia, tuż po odebraniu nagrody, Holland podkreślała wówczas, że "rolą twórców jest ostrzeganie o wskazywanie na niebezpieczeństwa, z których czasem nie zdajemy sobie sprawy". Kilka dni później ofiarą zamachu został premier Słowacji Robert Fico.

Reżyserka gościła w piątek na antenie TOK FM. W audycji "Kultura Osobista" odniosła się do dramatycznych wydarzeń za naszą południową granicą i, jak przyznała, nie widzi większych szans na to, by atmosfera polityczna na Słowacji, ale też i w Polsce uległa ostudzeniu. - Słowacja w tej chwili jest w takiej ekstremalnej sytuacji i tam jest wiele ekstremizmów rzeczywiście - powieziała Holland. - Też taka demagogia populistyczna tam właśnie od zarania tego stosunkowo młodego kraju często panuje - dodała gościni Marty Perchuć-Burzyńskiej.

Holland: Podgrzewanie emocji się opłaca

Reżyserka zwróciła uwagę na to, że potężna polaryzacja społeczeństwa ma miejsce nie tylko na Słowacji. Jak podkreśliła, z tym problemem zmagają się również jedne z najbardziej wpływowych państw. - Widzimy to też w innych krajach, w Stanach Zjednoczonych czy w Wielkiej Brytanii. Brexit karmił się właśnie tym i katastrofa przyszła właśnie z tego powodu - powiedziała Holland. Dodała też, że przypadek celowego dzielenia społeczeństwa za pomocą poglądów politycznych dotyczy również Polski. - Wszystkim stronom politycznym, a szczególnie dwóm największym, podgrzewanie emocji się opłaca - zaznaczyła reżyserka.

POSŁUCHAJ AUDYCJI:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Jej zdaniem jedną z przyczyn budowania poparcia na strachu czy nienawiści może wynikać z "bezradności intelektualnej i trudności znalezienia innych metod komunikacji". - Niby to wszystko wiemy, ale nie mamy narzędzi, żeby to zmienić. Nie ma osobowości, które miałyby w sobie taką siłę przekonywania i wytrwałość, żeby to odwrócić - przyznała twórczyni.

Holland o nowej władzy i migrantach

Reżyserka odniosła się również do nowego rządu i sprawy migrantów, którzy wciąż starają się przekraczać naszą wschodnią granicę. Holland powiedziała, że "nie miała wielkich oczekiwań do nowej władzy i Donalda Tuska". Jak przypomniała, w trakcie kampanii przed jesiennymi wyborami obecny premier "jednoznacznie wypowiadał się na temat granicy polsko-białoruskiej". Gościni audycji "Kultura Osobista" przyznała również, że liczyła na te osoby w parlamencie, którym prawa człowieka są bliskie.

Holland rozczarowana ruchami rządu Tuska. 'Jest mi smutno'

Holland podkreśliła, że migranci wciąż są "bronią polityczną". - Również nasza strona używa ich w taki sposób - zaznaczyła twórczyni. Podkreśliła, że jej ostatnim filmie, czyli "Zielonej Granicy" chodziło jej o "nadanie twarzy i głosu ludziom, którzy zostali zredukowani do propagandowych haseł". - Problem nie polega na tym, czy jestem rozczarowana postępowaniem polityków, na których głosowałam, ale na braku jakiegokolwiek namysłu czy szukania metod na wyzwania i te lęki, które obserwujemy w Europie - powiedziała reżyserka, odnosząc się do powszechnego nastawienia Europejczyków do migrantów.

- Ciekawe jest, że w pewnym sensie ci, którzy mają najbliższą styczność z ludźmi, których się ratuje - myślę tutaj o wybrzeżach Włoch czy Podlasiu - im jest trudniej zredukować tych ludzi do jakichś abstrakcyjnych potwornych zagrożeń - wyjaśniła Holland. Podkreśliła, że wolontariusze, którzy wspierają migrantów, "mają potrzebę, by po ludzku im pomóc".

- Ostatnio kilku mieszkańcom, aktywistom lokalnym zostały wytoczone procesy za pomoc u nas w Polsce - przytoczyła reżyserka. Chciała zwrócić w ten sposób uwagę na to, iż mimo zmiany władzy w naszym kraju negatywne nastroje wobec migrantów wciąż dają o sobie znać.