Policja weszła rano do domu Bąkiewicza. Nieoficjalnie: Chodzi o Marsz Niepodległości
"Policja weszła do mnie dodomu i robią rewizję (pisownia oryginalna - red.)" - napisał w środę po godz. 6 Bąkiewicz na X.
Jak potwierdził Tvp.info rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, działania mają związek z podjętym na nowo śledztwem z 2018 r. Chodzi o artykuły 119 kk. i 256 kk.
Artykuł 119 Kodeksu karnego brzmi: "kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób, lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5".
Natomiast artykuł 256 Kk., mówi o tym, że "kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa, lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2".
Policja w domu Bąkiewicza. Marsz Niepodległości 2018 roku
Według nieoficjalnych informacji TVN24 chodzi o sprawę Marszu Niepodległości z 2018 roku. Bąkiewicz był prezesem Stowarzyszenia Marsz Niepodległości w latach 2017-2023, jest organizatorem corocznego Marszu Niepodległości.
W czerwcu do sądu wpłynął akt oskarżenia przeciwko Bąkiewiczowi (zgadza się na podawanie nazwiska) ws. uszkodzenia zabytku. Chodzi o sprawę ze stycznia, kiedy to opublikował film, na którym maluje na zabytkowym budynku Ministerstwa Klimatu i Środowiska symbol Polski Walczącej.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>