advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polska

Sebastian M. jednak trafi do Polski? Sikorski mówi o pieniądzach. "Pytałem o to szejka"

4 min. czytania
30.09.2024 12:00
Sebastian M. domaga się usunięcia z Wyborczej.pl tekstów, w których określany jest jako sprawca wypadku na A1. - To kolejne wystąpienie jego i jego bliskich, z którego wynika, że nie ma w nich absolutnie żadnej skruchy - skomentował w TOK FM Wojciech Czuchnowski z "Gazety Wyborczej". O szansach na ekstradycję M. mówił w TOK FM szef MSZ Radosław Sikorski.
|
|
fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl

Rok temu, pędząc na A1, Sebastian M. uderzył w kię ceed, którą jechali rodzice z pięcioletnim dzieckiem. Cała rodzina zginęła. Z danych prokuratury wynika, że podczas uderzenia BMW M. miało na liczniku 253 km na godz., choć obowiązywało tam ograniczenie do 120 km na godz.

Sebastian M. grozi 'Wyborczej' pozwem

Sebastian M., którego reprezentuje warszawska adwokat Elżbieta Viroux-Benmansour, domaga się teraz 150 tys. zł zadośćuczynienia za 'naruszenie dóbr osobistych'. Z pisma prawniczki, przesłanego do 'Wyborczej', wynika, że jej klientowi nie podobają się: 'informacja wskazująca jakoby przed rokiem swoim BMW zabił trzyosobową rodzinę', pisanie o nim jako o osobie, która 'dopuściła się zabójstwa' i jest z tego powodu 'bezkarna' i 'podawanie nieprawdziwych i nietrafnych informacji', że jest 'sprawcą wypadku'.

'Pusty gest' Franciszka. 'To nie pomoże ukraińskim dzieciom', które uprowadza Putin

Sprzeciw prawniczki budzi też 'wielokrotne publikowanie pełnego wizerunku Sebastiana M. na tle (lub w zestawieniu) ze spalonym samochodem', bo 'implikuje to w przestrzeni publicznej wniosek, jakoby Sebastian M. był odpowiedzialny za przedstawiony w tle spalony samochód w opisywanym wypadku'. W piśmie podkreślono też, że pisanie przed wyrokiem, że ktoś jest 'sprawcą' lub 'zabójcą', jest 'ingerowaniem w kognicję sądów powszechnych'.

Dlaczego Sebastiana M. wypuszczono z aresztu w Dubaju? Adwokat wskazuje na zachowanie Ziobry

Sebastian M. sam podpisał pełnomocnictwo

Do pisma załączone jest pełnomocnictwo, które M. podpisał osobiście. Jak mówił w TOK FM Wojciech Czuchnowski, autor tekstów o wypadku na A1 i Sebastianie M., już to jest samo w sobie bardzo ciekawe.

- Musiało dojść do jakiegoś kontaktu w Dubaju z tym człowiekiem, a przecież nie mogli go uzyskać w Polsce prokuratorzy, którzy byli tam i w lipcu, i chyba nawet też w sierpniu. A tutaj mamy nagle jego osobisty podpis. To nieprawdopodobne - ocenił w rozmowie z Dominiką Wielowieyską.

Jak od razu dodał, w tym przypadku chodzi nie tylko o 'oburzającą bezkarność sprawcy', którego na podstawie przepisów, które są dopiero przygotowywane w Polsce, czekałyby zarzuty za zabójstwo drogowe (obecnSebastian M. jednak trafi do Polski? Sikorski mówi o pieniądzach. 'Rozmawiałem z szejkiem'ie M. ma zarzuty tylko za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym). - Ale też o to, że to kolejne wystąpienie M. i jego bliskich, z którego wynika, że nie ma w nich absolutnie żadnej skruchy i żadnego zrozumienia dla ofiar wypadku, gdzie żywcem spłonęła trzyosobowa rodzina - zwrócił też uwagę Wojciech Czuchnowski.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Sprawa Sebastiana M. 'Test dla obecnej władzy'

W ocenie dziennikarza 'Gazety Wyborczej' pismo do 'Wyborczej' może być częścią kampanii rodziny M. przeciwko mediom piszącym o tragedii na A1. TVN podało, że w sądach jest w tej sprawie 27 pozwów z żądaniem odszkodowania dla rodziny, która twierdzi, że przez publikacje 'doznała krzywdy i hejtu'.

- My, 'Gazeta Wyborcza', ale też TVN24, tą sprawą tak bardzo mocno się zajmujemy dlatego, że ona ma ogromne znaczenie społeczne. Nie ma chyba bardziej drastycznego przykładu krzywdy ludzkiej, wobec której biedny człowiek czy też zwykły człowiek jest bezsilny tylko dlatego, że sprawca ma wpływy - mówił też Wojciech Czuchnowski.

Wskazał przy tym, że np. Michał K., były prezes Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, został 'błyskawicznie' zatrzymany w Londynie. - Tam te wszystkie sprawy szybko poszły, czyli prawo działa, a tu mamy bezkarnego zabójcę, który nie wykazuje żadnej skruchy i który od roku siedzi sobie, jak mówi jego adwokat, na plaży hotelowej pod palemką i kpi sobie z ofiar - dopowiedział w TOK FM.

Jak przekonywała też Justyna Dobrosz-Oracz z TVP Info, sprawa M. jest testem dla obecnej władzy. - Śledczy jednak nie zdali egzaminu i wypuścili tego człowieka - przypomniała dziennikarka, także obecna w studiu TOK FM.

Sebastian M. może siedzieć w ZEA, 'ile będzie chciał'. Jego ojca jest na to stać

Sikorski o Sebastianie M. 'Status rezydenta przyznawany automatycznie'

W ubiegłym tygodniu szef polskiego MSZ Radosław Sikorski rozmawiał w Nowym Jorku ze swoim odpowiednikiem w Zjednoczonych Emiratach Arabskich ws. ekstradycji M. do Polski. Jak deklarował, uzyskał od Zjednoczonych Emiratów Arabskich zapewnienie dochowania wszystkich procedur. Zapewnił przy tym, że 'władze Emiratów będą tę kwestię miały pod osobistym nadzorem'.

- Pytałem także o to szejka Muhammada. Status rezydenta ponoć jest tam przyznawany automatycznie po zainwestowaniu określonej sumy, więc to nie ma wpływu na możliwość ekstradycji - tłumaczył w poniedziałek w TOK FM Radosław Sikorski. Dodał też, że poinformowano go, że sprawdzona zostanie cała dokumentacja, a 'oczywiście decyzja należy do sądu'.

Jak zauważyła Justyna Dobrosz-Oracz, Radosław Sikorski już kilka razy próbował zakulisowych rozmów. - Na razie bezskutecznie. Teraz weszło to na szczebel oficjalny i podobno postawił na szali relacje międzypaństwowe. Absolutnie sobie nie wyobrażam, że ten człowiek (Sebastian M.) nie wróci. To druzgocące, że ten, kto ma kasę, może terroryzować media, wytaczać procesy i śmiać się ludziom w twarz - podsumowała w TOK FM.