advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polska

"Mocny zgrzyt" na linii WOŚP a Ministerstwo Zdrowia. "Efekt niezamierzony"

Marek Podmokły, Zakopane
4 min. czytania
26.01.2025 13:24
W niedzielę 33. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. - Niedobrą rzeczą jest utrwalanie wizji, że system to pociąg na granicy wykolejenia, któremu 20 zł wrzucone do puszki pozwoli, ledwie zipiąc, dojechać do kolejnej stacji. Nie jesteśmy na tym etapie rozwoju jako państwo - oceniła w TOK FM Maria Libura z Polskiej Sieć Ekonomii.
|
|
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER / Tomasz Jastrzebowski/REPORTER
  • W niedzielę trwa 33. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, w tym roku pod hasłem 'Bezpieczeństwo i zdrowie dzieci'
  • W ocenie Marii Libury, Narodowy Fundusz Zdrowia mógłby się wiele nauczyć od WOŚP.
  • 'Niedobrą rzeczą jest utrwalanie wizji, że system to pociąg na granicy wykolejenia, któremu 20 zł wrzucone do puszki pozwoli, ledwie zipiąc, dojechać do kolejnej stacji. Nie jesteśmy na tym etapie rozwoju jako państwo, żebyśmy utrwalali tego typu wizerunek' - zwróciła też uwagę ekspertka z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego i Polskiej Sieć Ekonomii.

W niedzielę Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy gra dla onkologii i hematologii dziecięcej - na ulicach w całej Polsce tysiące wolontariuszy zbiera pieniądze do puszek, zaplanowano szereg internetowych aukcji. Hasłem 33. Finału WOŚP jest 'Bezpieczeństwo i zdrowie dzieci'.

Jak Zwróciła uwagę w TOK FM Maria Libura pierwotna rola WOŚP, jaką było wspieranie mocno niedofinansowanego systemu ochrony zdrowia w zakupie sprzętu, miała początkowo uzasadnienie. Przede wszystkim, jak wskazała, w myśleniu Polaków: oto wychodzimy z komunizmu, musimy zaciskać pasa, nie możemy wydawać za dużo pieniędzy na system zabezpieczenia społecznego, będziemy to uzupełniać w trybie charytatywnym. - W tej chwili Polska należy jednak do państw wysoko rozwiniętych, bogatych. Wydaje się jednak, że ta formuła zamraża nas w myśleniu w tamtym paradygmacie: biedny kraj, który musi zbiórkami ratować pediatrię - mówiła ekspertka z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego i Polskiej Sieć Ekonomii.

Zastrzegła jednak od razu, że zawsze jest miejsce na akcje charytatywne. - To nie jest tak, że system ochrony zdrowia pokrywa wszystkie świadczenia nawet w bardzo bogatych państwach. Tam też zobaczymy luki - podkreśliła w rozmowie z Anną Piekutowską.

33. Finał WOŚP a NFZ. 'Mocno zgrzyta'

Gościni TOK FM w tym kontekście wskazała też, że w zbiórkę angażują się instytucje publiczne, w tym Ministerstwo Zdrowia, które odpowiada za stan tej infrastruktury. I tak np. szefowa resortu Izabela Leszczyna zadeklarowała w ministerialnej aukcji, że zwycięzca weźmie udział w warsztatach kulinarnych z jej udziałem. Z kolei premier Donald Tusk uruchomił aukcję, której zwycięzca będzie mógł zjeść z nim tradycyjne kaszubskie śniadanie.

- Mocno zgrzyta. Ministerstwo Zdrowia, gdy obniżana jest składka na zdrowie i de facto wpływy do Narodowego Funduszu Zdrowia, angażuje się w akcję zbierania pieniędzy na sektor, którym zarządza. Ma to jednak ogromny potencjał mimiczny. To dosyć nieszczęśliwe - skomentowała.

Podkreśliła przy tym, że to jeszcze mocniejsze opowiedzenie się po stronie modelu charytatywnego przez osoby i instytucje, które powinny odpowiadać za rozwój systemu ochrony zdrowia, a nie za 'akcyjne uzupełnianie niedoborów'. - Nie jesteśmy przecież w roku 1920 i nie musimy zbierać obrączek na armię - zastrzegła.

'NFZ mógłby się wiele nauczyć od WOŚP'

Ekspertka Polskiej Sieć Ekonomii oceniła przy tym, że strona publiczna jest bardzo słaba w marketing. - Narodowy Fundusz Zdrowia mógłby się wiele nauczyć od WOŚP - podkreśliła.

Wskazała, że rozwiązaniem mogłoby być odczarowanie mitów, bo Polska ma podstawową opiekę zdrowotną 'nieźle funkcjonującą'. - Pomimo bardzo słabych nakładów, dajemy obywatelom dużo. Więc gdyby Narodowy Fundusz Zdrowia dostał zielone światło na większą akcję informacyjną pod hasłem, gdzie idą twoje pieniądze, ile kosztują różne procedury, co zrobiliśmy, ile osób zostało świadczenia, to na pewno pomogłoby to powoli zmienić jego bardzo negatywny wizerunek - zapewniła.

Oceniła przy tym, że wzmocnienie tego przekazu to 'niezamierzony skutek WOŚP'. Jak tłumaczyła, stoi za tym 'narracja, że system jest tak biedny, że musimy się na niego składać, a twoje 10 zł, które wrzucisz do puszki, robi różnicę'. Po drugie, jak dodała, utrwala niebezpieczne myślenie, że system ochrony zdrowia nie wymaga stałych nakładów.

- Niedobrą rzeczą jest utrwalanie wizji, że system to pociąg na granicy wykolejenia, któremu 20 zł wrzucone do puszki pozwoli, ledwie zipiąc, dojechać do kolejnej stacji. Nie jesteśmy na tym etapie rozwoju jako państwo, żebyśmy utrwalali tego typu wizerunek - podkreśliła.

W ocenie Marii Lubiry w tym kontekście można byłoby też pomyśleć nad zmianą formuły. - Tak, by zwracać uwagę na obszary szczególnego wykluczenia albo zapomniane przez system publiczny. Nawet trochę po to, żeby ten system publiczny zmusić do lepszego działania - przekonywała.

Dopytywana, czy w takim razie Ministerstwo Zdrowia zamiast iść w aukcje, nie powinno porozmawiać z WOŚP, odpowiedziała krótko. - Na pewno przyczyniłoby się to do poprawy wizerunku ministerstwa. Poza tym można byłoby uniknąć sytuacji, w którym aukcje natychmiast podchwytywane są przez internautów jako absolutne kuriozum - skwitowała w TOK FM.