Nastolatkowie w kryzysie. Psychiatra nie ma wątpliwości: To z rodzicami mamy tu problem
- Dzieci potrzebują od dorosłych tylko zrozumienia i miłości. Po prostu - mówi dr Marcin Lepak, psychiatra dziecięcy ze Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 w Bydgoszczy, który leczy dzieci i młodzież w kryzysach psychicznych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są najczęstsze przyczyny kryzysów wśród młodzieży?
- Jak wyglądają statystyki?
- Co mogą zrobić rodzice, by lepiej wspierać dzieci w kryzysie?
- Które sygnały u dzieci mogą wskazywać na potrzebę interwencji?
- Gdzie szukać pomocy?
W 2023 roku w Polsce odnotowano 145 przypadków samobójstw wśród osób poniżej 19. roku życia - w tym 138 nastolatków w wieku 13-18 lat oraz 7 dzieci w wieku od 7 do 12 lat. W porównaniu z rokiem poprzednim to spadek o około 7 procent. Liczba prób samobójczych zarejestrowanych przez policję rośnie - w 2024 roku o 5,9 proc. Zdaniem specjalistów statystyki w żaden sposób nie pokazują jednak skali problemu.
Dzieci są zastraszane i ośmieszane
Na psychiatryczną izbę przyjęć Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 w Bydgoszczy codziennie trafiają dzieci w kryzysie wymagającym natychmiastowej pomocy lekarskiej. To tu - jak w soczewce - widać, z jakimi problemami młodzi ludzie borykają się na co dzień, często pozostawieni sami sobie. Najczęściej są to kłopoty w domu rodzinnym, takie jak alkohol i przemoc, ale ogromna jest też skala rówieśniczego hejtu, z którymi nie są w stanie sobie poradzić. Gdy do tego nie ma pomocy dorosłych, to kryzys tylko się pogłębia.
- Rzucającym się, jako problemem numer jeden, są zachowania autoagresywne, samobójcze, jak również stosowanie substancji psychoaktywnych oraz alkoholu. Pojawia się chęć popełnienia samobójstwa, dokonywanie okaleczeń, połykanie dużych ilości leków - wymienia dr Marcin Lepak, kierownik Oddziału Psychiatrii dla Dzieci i Młodzieży Szpital Uniwersyteckiego nr 1 w Bydgoszczy. - Szereg problemów rodzi się, kiedy tworzą się pewnego rodzaju grupy, które zaczynają funkcjonować w sposób nieprawidłowy i przerzucać to na innych. Chodzi o dokuczanie, ośmieszanie, stosowanie przemocy emocjonalnej, wykorzystywanie, zastraszanie - wymienia.
23 łóżka non stop zajęte
Na oddziale psychiatrii dziecięcej w Szpitalu Uniwersyteckim nr 1 w Bydgoszcz są 23 łóżka, które praktycznie cały czas są zajęte. - Zdarza się, że pacjent wymaga hospitalizacji, bo nie może wrócić do domu, a my tego miejsca po prostu nie mamy. Wówczas musi czekać w specjalnych pokojach na izbie przyjęć, a my szukamy dla niego miejsca, także w innych ośrodkach - rozkłada ręce nasz rozmówca. - Oczywiście przyjmujemy też pacjentów planowych, na obserwację wynikającą z jakichś zaburzeń, ale często musimy je przesuwać, bo potrzebujemy łóżka dla pacjentów z interwencji kryzysowych - dodaje.
Rocznie na oddział trafia pół tysiąca dzieci i młodzieży. - Mamy też takie młode osoby, które są zamknięte w sobie, nie komunikują problemów, oceniane są przez osoby dorosłe jako takie, które nie mają kłopotów emocjonalnych. Trafiają do nas przypadkiem, gdy otworzą się np. przed szkolnym psychologiem i powiedzą o swoich myślach samobójczych - opowiada Lepak. - Są to sytuacje trudne do zrozumienia dla dorosłych, którzy najczęściej oceniają swoje dzieci tylko przez stan fizyczny. Bardzo trudno jest im przyjąć, że nastolatek może czuć się źle, bo przecież wszystko ma - dodaje.
Nasz rozmówca wielokrotnie podkreśla, że lekarze nie mają problemów z młodymi pacjentami, tylko dorosłymi - rodzicami i opiekunami, którzy nie zawsze współpracują albo bagatelizują problemy, mówiąc: "Daj spokój", "Nic się nie stało", "Weź się w garść", "To nic takiego", co tylko pogłębia brak zrozumienia i sprawia, że młodzi ludzie wchodzą w reakcje obronną i zamykają się w sobie.
Najmłodszy pacjent po próbie samobójczej w bydgoskim szpitalu miał zaledwie 5 lat, ale to raczej wyjątek, bo w większości są to nastolatki pomiędzy 13. a 16. rokiem życia.
Co powinno niepokoić rodziców i opiekunów?
Dr Lepak podkreśla, że młodzi ludzie często dają sygnały, że coś jest nie tak, że mają jakiś problem, którego się wstydzą albo boją się o nim powiedzieć. Trzeba być uważnym na zmiany. - Jeżeli dziecko zmienia swój wzorzec funkcjonowania, czyli odbieramy je jako niechętne do rozmowy, zmęczone, unikające relacji albo wręcz przeciwnie - drażliwe, nadmiernie konfliktowe, unikające szczegółowych rozmów, ma kłopoty ze snem, gorzej się odżywia i jakościowo zmienia się sposób kontaktu, to wymaga to szczerej rozmowy. Rozmowa powinna pomóc rozwiązać problem, a jeśli nie, to trzeba sięgnąć piętro wyżej, czyli po pomoc psychologa - radzi psychiatra.
- Czego dzieci potrzebują od nas, dorosłych? - pytamy.
- Tylko zrozumienia i miłości. Po prostu - podsumowuje nasz rozmówca.
10 września obchodzony był Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom.
Jeśli jesteś w kryzysie lub wiesz o tym, że ktoś w kryzysie może potrzebować pomocy, skorzystaj ze wsparcia specjalistów:
- Linia wsparcia dla dorosłych, działająca przez 7 dni w tygodniu, 24/dobę - 800 70 22 22.
- Linia wsparcia dla dzieci i młodzieży, działająca przez 7 dni w tygodniu, 24/dobę - 116 111.