,
Obserwuj
Polska

Uważaj, jakie świąteczne zdjęcia wrzucasz do sieci. "Warto pomyśleć, z jakim ryzykiem to się wiąże"

3 min. czytania
24.12.2025 14:46

Raz wrzucone do internetu zdjęcie nie znika. Ktoś może je pobrać i wykorzystać w niecnych celach - ostrzegała w TOK FM prof. Magdalena Szafranek. W Boże Narodzenie chętnie dzielimy się w sieci rodzinnymi chwilami, nie zawsze pamiętając o tym, że zwłaszcza publikowanie fotografii dzieci może się wiązać z poważnymi zagrożeniami.

Uważaj, żeby nie publikować zdjęć bliskich
Uważaj, żeby nie publikować zdjęć bliskich
fot. Mateusz Kotowicz/REPORTER
  • Choć publikowanie zdjęć dzieci w internecie często wynika z dumy, radości czy potrzeby dzielenia się ważnymi chwilami, takie działanie może być niebezpieczne;
  • Prof. Magdalena Szafranek przypominała w TOK FM, żeby w czasie świąt zwracać uwagę na to, jakie zdjęcia udostępniamy na portalach społecznościowych;
  • "Ponad połowa zdjęć znajdujących się na portalach pedofilskich, to zdjęcia pozyskane z mediów społecznościowych" - podkreśliła ekspertka.

Eksperci powtarzają, że sharenting, czyli zjawisko polegające na publikowaniu przez rodziców w internecie zdjęć, filmów i informacji o swoich dzieciach może być niebezpieczne i wiązać się z poważnymi konsekwencjami. Dotyczy to także świąt, kiedy szczególnie chętnie dzielimy się w sieci rodzinnymi momentami. To właśnie wtedy łatwo możemy stracić czujność.

To nie tylko "pokarm" dla pedofilów

- Już widzę, jak pojawiają się zdjęcia dzieci przy choince, z prezentami. Najczęściej wynika to z potrzeby pochwalenia się, że mamy pięknego synka albo mądre wnuki. Ale warto pomyśleć o tym, z jakim ryzykiem to się wiąże - mówiła w "Poranku TOK FM" prof. Magdalena Szafranek. Przewodnicząca Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Rodzinnego zwracała uwagę na to, że "ktoś takie zdjęcie może pobrać i wykorzystać w niecnych celach". - Zamiast publikować je publicznie, można je po prostu wysłać bezpośrednio cioci, babci czy kuzynce. Nie musi go oglądać cały świat - zaznaczyła.

Jak wyjaśniała rozmówczyni Macieja Głogowskiego, "ktoś, kto przegląda nasz profil, wie, jak dziecko ma na imię, ile ma lat, do której szkoły chodzi, zna kontekst naszego życia". - Taka osoba może stanąć pod szkołą, a kiedy będzie z niej wychodził - powiedzmy - mój syn Krzyś, powiedzieć: "Krzysiu, mama prosiła, żebym cię odebrał, bo coś stało się w jej pracy" - ostrzegała.

Z jak niebezpiecznym zjawiskiem mamy do czynienia, doskonale pokazują badania. - Według nich ponad połowa zdjęć znajdujących się na portalach pedofilskich, to zdjęcia pozyskane z mediów społecznościowych. Rodzina wrzuca piękne zdjęcia dziecka, a one są stamtąd pobierane, przerabiane, wykorzystywane - opisywała. 

Nie można zapominać, że zdjęcie "raz wrzucone do internetu nie znika". - Badania pokazują, że jedna czwarta dzieci ma już swój cyfrowy ślad, zanim się urodzi, bo rodzice publikują zdjęcia z badań prenatalnych. Na tych screenach są informacje dotyczące wieku matki, adresu zamieszkania, czasami jest nawet PESEL. To realne zagrożenie kradzieży tożsamości - podkreśliła ekspertka.

Redakcja poleca

Niektóre publikacje dotyczące dzieci w portalach społecznościowych mogą skończyć się odpowiedzialnością karną. Przewodnicząca Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Rodzinnego przypomniała sprawę, w której warszawski sąd skazał ojca za udostępnienie zdjęcia nagiego dziecka z puszką piwa w ręce. 

Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w ostatnich dniach. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...

Quiz: Myślisz, że jesteś na bieżąco? Sprawdź się w quizie o najważniejszych wydarzeniach z ostatniego tygodnia!

Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!

Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.

Poprawnych odpowiedzi Zniżka
  • 100% -40%
  • 81-99% -30%
  • 61-80% -25%
  • 41-60% -20%
  • 0-40% -10%
  • Promocje nie łączą się.

    Progi nagród Strzałka rozwiń
    1/10 Na początku coś prostego. W PiS-ie odbyły się w tym tygodniu dwie Wigilie. Kto pojawił się na spotkaniu u Mateusza Morawieckiego?

    Młodsi użytkownicy "mają dużą świadomość"

    Według Sylwii Czubkowskiej, współautorki podcastu "Techstorie" TOK FM, z publikowaniem zdjęć w internecie największy problem ma starsze pokolenie. - "Jak to się nie pochwalić wnuczkiem?", często bez pytania wszystkich członków rodziny o zgodę - mówiła.

    - W dużej mierze osoby publikujące zdjęcia dzieci to dorośli, którzy wychowywali się w czasach, gdy ich prywatność była dosyć dobrze chroniona. Teraz mamy kolejne pokolenie, które funkcjonuje w systemie ciągłej obecności medialnej. Te dzieci są wychowywane trochę jak w "Truman Show". Może nie w takiej skali, że są jedynym obserwowanym podmiotem, tylko że to się stało bardzo naturalne - tłumaczyła dziennikarka w "Poranku TOK FM".

    Czubkowska zwróciła uwagę na to, że młodsi mają większą wiedzę na temat zagrożeń w sieci. - Kiedy rozmawia się z nastolatkami czy młodszymi dziećmi, widać, że mają dużą świadomość. Jeśli zakładają konto na Instagramie, to często jest to konto zamknięte, tylko dla najbliższych znajomych, niekoniecznie dla rodziny. Mam wrażenie, że im bywa też łatwiej całkowicie zrezygnować z prowadzenia kont w mediach społecznościowych niż dorosłym - powiedziała dziennikarka.

    Źródło: TOK FM