Wielka kolejowa rewolucja. Wiceminister wyjawił, co nas czeka w najbliższym czasie
- Po latach zwijania kolei czas na jej rozwój - tak w TOK FM mówił wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak. Jak dodał, kolej czeka w najbliższym czasie nie tylko praca u podstaw, ale także rewolucja, która będzie toczyła się po równoległym torze.
We wtorek premier Donald Tusk podczas międzynarodowych targów kolejowych Trako mówił, że obsesją rządu jest to, by kolej stała się najbardziej dostępnym środkiem transportu dla wszystkich obywateli. Ma być rządowym priorytetem na najbliższe lata.
Słowa premiera skomentował w TOK FM wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak. Jak zaznaczył, rządowa koncepcja zakłada dużo "pracy u podstaw", co oznacza wiele działań, które będą przywracały połączenia kolejowe. - Nie mówimy o tym, co będzie za 10 czy 30 lat, mówimy o tym, co ma się wydarzyć w bliższej perspektywie - zaznaczył gość "Wywiadu Politycznego".
Wiceminister infrastruktury dodał, że po drugim torze toczy się inna rewolucja, która spowoduje, że w Polsce kolej szybkich prędkości przestanie być czymś abstrakcyjnym.
- Taką linią ma być szybka kolej z Warszawy przez nowe lotnisko aż do Wrocławia i Poznania. I to jest perspektywa 7-10 lat, jak ta linia powstanie. To będzie połączenie zupełnie nowej jakości, szczególnie jeśli chodzi o prędkość i czas przejazdu. Natomiast budowa szybkich kolei i odbudowa dawnych połączeń musi toczyć się równoległe. Czyli musimy mówić, że w grudniu będą przywrócone połączenia np. z Torunia do Ciechocinka - stwierdził rozmówca Karoliny Lewickiej.
Malepszak dodał, że proces bardzo silnego zwijania kolei trwał latami, a za likwidacją połączeń, szła degradacja infrastruktury. I tak zaczęło się błędne koło, bo niskie parametry doprowadziły do likwidacji połączeń, ponieważ nikt nie chciał jeździć z prędkością 30 km/h - wyjaśnił.
Gość TOK FM dodał, że proces degradacji szedł szybko, a proces odbudowy jest powolny. Pieniądze unijne, które były przeznaczone na rozwój infrastruktury, w większości szły na drogi, a teraz ten trend się odwrócił i większość dotacji jest przeznaczana na inwestycje kolejowe, jak choćby na zakup nowoczesnych pociągów, które jadą z prędkością 120 km/h, a nie 30 km/h.
- Tu właśnie chodzi o równoległe działania, czyli mówimy o tym, żeby sprawnie dojechać codziennie do szkoły czy pracy, mieszkając na przykład 30 km od miasta - dodał.
PKP Intercity ma konkurencję. Wiceminister uspokaja
Wiceminister infrastruktury skomentował również wejście na polskie tory prywatnego przewoźnika, czyli czeskiego RegioJet, który od września jeździ na trasie Kraków-Warszawa. W jego ocenie to jest "mocne wejście konkurencji dla PKP Intercity". - To jest oczywiście wejście z przytupem na głównych trasach, gdzie są duże przepływy pasażerów. Tam, gdzie wchodzi konkurencja, konieczne jest przejrzenie własnych strategii i pójście o krok wyżej - doprecyzował gość "Wywiadu Politycznego". Malepszak uspokoił jednocześnie, że wejście do Polski czeskiej konkurencji nie oznacza, że PKP Intercity będzie mieć problemy z płynnością finansową. - W ciągu ostatnich trzech lat w PKP Intercity liczba pociągów wzrosła o 27 proc., tylko w wakacje uruchomiono 500 różnych pociągów, więc absolutnie nie ma obaw, że narodowy przewoźnik upadnie - podsumował wiceminister infrastruktury.
Źródło: TOK FM