Powiedziała na głos to, o czym we wsi mówi się szeptem. "Wciąż są ludzie, którzy się boją księdza"
Lucyna Pałka mieszka z rodziną w Rożnowie od ponad 20 lat. Prowadzi niedużą kwiaciarnię niedaleko kościoła i szkoły, niemal w centralnym punkcie wsi. Z proboszczem lokalnej parafii współpracowała przez lata. Kiedy trzeba było dostarczyć kwiaty albo przystroić świątynię, służyła pomocą i doświadczeniem. Jej klientami byli też pracownicy pobliskiej szkoły i dyrekcja placówki, która znajduje się kilkadziesiąt metrów obok.
Wieś przestaje milczeć
Stosunkowo spokojne życie pani Lucyny i jej rodziny diametralnie się zmieniło. Sama zainteresowana przyznaje, że już kilka miesięcy temu zaczęło coś pękać i pojawiały się 'różne incydenty' na tle religijnym. Czarę goryczy przelała jednak pierwsza komunia święta.
Pani Lucyna, a także jej córka Hania są innego wyznania. Dlatego dziewczynka nie przystępowała do komunii wraz ze swoją klasą. Miała, jak mówi pani Lucyna, 'swoje święto'. Kobieta zapewnia, że szkoła została o tym powiadomiona odpowiednio wcześniej. - Było dla mnie logiczne, że nauczyciel zaakceptuje takie rozwiązanie - wspomina nasza rozmówczyni. Stało się jednak inaczej.
- Kiedy córka wróciła do szkoły, zobaczyła, że wszystkie dzieci otrzymują od wychowawczyni - w nagrodę za przystąpienie do sakramentu - pamiątki i czekoladę. Dla niej upominku nie było - mówi Pałka. - Kiedy moja córka zapytała nauczycielki, czy ona też dostanie, usłyszała, że nie, bo miała swoje święto. Wychowawczyni po prostu odmówiła jej na oczach innych dzieci, co napędziło falę hejtu - dodaje.
Kwiaciarka nie kryje oburzenia. Przekonuje, że dzieci nie należy dzielić pod żadnym względem, a już na pewno nie pod kątem wyznania. Podkreśla też, że szkoła powinna uczyć tolerancji i akceptacji dla innych kultur czy religii, a w tej sytuacji jest wprost przeciwnie.
Lawina nieoczekiwanych zdarzeń
Mama dziesięciolatki próbowała wyjaśnić tę sprawę z nauczycielką i dyrekcją szkoły. Jak mówi, zależało jej w zasadzie głównie na przeprosinach Hani - na forum klasy - aby zatrzymać spiralę hejtu. - Bo dzieci z klasy Hani odebrały słowa nauczycielki jako przyzwolenie na późniejszą reakcję, która miała miejsce na korytarzu. To tam pojawiły się wyzwiska, a wśród nich określenie 'córka diabła' - mówi pani Lucyna.
Kiedy nie udało się niczego wyjaśnić, a problem się pogłębiał, matka dziewczynki zawiadomiła Kuratorium Oświaty i Rzecznika Praw Obywatelskich. To jednak nie uspokoiło sytuacji - wprost przeciwnie.
Pani Lucyna zaczęła tracić klientów kwiaciarni. Lokal - jak mówi - przestali odwiedzać pracownicy szkoły oraz miejscowy proboszcz. Ten - jak słyszymy - miał nawet zakazać robienia tam zakupów. Obroty spadły tak bardzo, że dalsze prowadzenie biznesu stanęło pod znakiem zapytania.
'Moje dziecko też nie pójdzie do komunii'
Rodzina opisała sprawę w mediach społecznościowych. I to okazało się strzałem w dziesiątkę. W kwiaciarni znów rozdzwoniły się telefony osób, które chciały pomóc i kupowały kwiaty czy znicze.
- I tak późno Lucyna nagłośniła tę sytuację - uważa pani Natalia. Mieszkanka Rożnowa pojawiła się w kwiaciarni, kiedy i ja tam byłem, przygotowując ten materiał. Zresztą w ciągu godziny przyszło tam kilkanaście osób. Większość z 'podwójną wizytą', bo z jednej strony gratulowali odwagi właścicielce, a z drugiej - robili zakupy w dzień zaduszny.
- To nie jest pierwsza taka sytuacja w małych wioskach, a przecież nikt nie powinien być szykanowany ze względu na to, jakie ma przekonania czy jaką wyznaje religię. Tym bardziej małe dziecko nie powinno być ofiarą takich różnic - ocenia pani Natalia. - Bardzo dobrze, że Lucyna to wyciągnęła gdzieś dalej. Super, że to tak szybko poszło w świat i że cała Polska o tym usłyszała. Oby było więcej takich odważnych osób w naszym kraju - dodaje mieszkanka Rożnowa.
Orgia na plebanii. Padło 'przepraszam', ale nie od tego księdza
- Średniowiecze to mieliśmy już dawno temu, ale u niektórych - jak widać - wciąż trwa - nie gryzie się w język kolejny mieszkaniec wioski. Pan Konrad już na wstępie deklaruje, że swojego dziecka do komunii świętej nie pośle. - Jestem gotowy na taki sam cyrk za cztery lata - stwierdza.
Pani Lucynie kibicuje. - Wreszcie udało się nazwać po imieniu rzeczy, które na ogół dzieją się w małych miejscowościach w całym kraju, ale tu u nas ktoś po prostu się wkurzył. Wciąż są ludzie, którzy się księdza boją, a my mamy przecież 2023 rok. Niech sobie ludzie wierzą w to, co chcą i jak chcą. Każdy z nas ma prawo do wolności - dodaje pan Konrad.
Co na to dyrekcja?
Niewielką wieś zwiedziłem pieszo. W drodze z przystanku kolejowego do kwiaciarni pani Lucyny minąłem szkołę, której dyrekcja nie znalazła czasu na bezpośrednie spotkanie i rozmowę. Nie udało się też porozmawiać z panią dyrektor przez telefon. Nie dałem się jednak tak łatwo zbyć i wysłałem pytania mailem. Odpowiedź, którą dostałem, publikuję w całości.
"W związku z zaistniałą sytuacją i ogólnopolskim hejtem, który dotyka nauczycieli, dzieci i rodziców, przede wszystkim dbamy o spokój i bezpieczeństwo uczniów. Czynności pokontrolne zostały wykonane, o czym poinformowano odpowiednie organy" - odpisała dyrektor szkoły w Rożnowie.
"Jeśli chodzi o podjęcie działań, to czy ukazany karykaturalnie dyrektor ma jakąkolwiek szansę na sprostowanie? Raczej nie, naraziłby siebie i środowisko na jeszcze większe upokorzenia. Dlatego raczej wycofam się, głos mogą w tej sprawie zabrać rodzice, ale czy warto?" - zapytała w mailu dyrektor Grażyna Przybył.
Reakcja Rzecznika Praw Obywatelskich
Rzecznik Praw Obywatelskich odpisał, że ze względu na fakt, iż sprawa została podjęta po indywidualnym wniosku osoby prywatnej i z uwagi na ochronę prywatności - nie może udzielić szczegółowych informacji. "W sprawie tej skierowano jednak do Dyrektora Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Rożnowie prośbę o wyjaśnienia" - przekazano w wiadomości.
Biuro prasowe rzecznika podało też, że w sprawie została przeprowadzona kontrola doraźna przez Kuratorium Oświaty w Poznaniu. "W protokole pokontrolnym stwierdzono następujące nieprawidłowości: podjęcie przez wychowawcę klasy działań niewynikających z §13 Statutu Szkoły Podstawowej im. Franciszka Mickiewicza w Rożnowie. Zalecenie pokontrolne dotyczyło podejmowania w przyszłości działań w zgodzie ze wskazanym przepisem statutu" - napisano.
Morderstwo 5-latka w Poznaniu. Zbysław C. nie przyznaje się do winy. 'Nie pamięta'
Działania kuratora
Kuratorium Oświaty w Poznaniu przekazało z kolei, że 22 czerwca 2023 r. wpłynęło pismo matki uczennicy Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Rożnowie, dotyczące nierównego traktowania córki przez wychowawcę ze względu na jej odmienność religijną. W szkole wszczęto kontrolę, w ramach której stwierdzono, że uczniom, którzy nie uczestniczą w lekcji religii, szkoła zapewnia opiekę (zajęcia świetlicowe lub lekcje biblioteczne).
"Obdarowanie dzieci (zgodnie z obowiązującym w szkole zwyczajem), które przystąpiły do I Komunii Świętej, pamiątkami od wychowawczyni klasy, odbyło się po zakończonych lekcjach. Wychowawczyni poprosiła wyczytane dzieci o pozostanie, przeszła z nimi do pomieszczenia obok sali i tam wręczyła dzieciom zakupioną przez siebie pamiątkę. Wyjaśniła, że dostała zaproszenie na komunię od dzieci, dlatego postanowiła wręczyć im upominek" - przekazało Kuratorium Oświaty.
Podczas kontroli wychowawczyni oświadczyła, że nie jest prawdziwa jej rzekoma wypowiedź, że dziewczynka nie zasłużyła na prezent i jej święto się nie liczy w porównaniu z komunią. Kuratorium przekazało, że dziewczynka ani jej rodzice nie poinformowali wychowawczyni w jakiej 'swojej uroczystości' uczestniczyła, dlatego tego wydarzenia nie celebrowano.
Kontrola kuratorium nie wykazała, żeby nauczyciel - wychowawca wartościował "uroczystości", w których uczestniczyły dzieci. Nie wykazała również, żeby działania podjęte przez wychowawcę nosiły znamiona dyskryminacji religijnej.
Proboszcz nie znalazł czasu na rozmowę. Nie reagował też na telefony. Na łamach mediów dementował, jakoby miał zniechęcać parafian do robienia zakupów w kwiaciarni.