,
Obserwuj
Wielkopolskie

W Poznaniu wzięli się za to jako pierwsi. Udało się dojść do porozumienia?

Maciej Szefer
2 min. czytania
28.10.2024 11:43
Tylko niektóre lasy wokół Poznania zyskają miano lasów społecznych. Do końca października ma być gotowy dokładny projekt lokalizacji, w których zostaną one wydzielone. - Spotkania w tej sprawie były burzliwe - mówi szef Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w stolicy Wielkopolski.
|
|
fot. Piotr Skornicki / Agencja Wyborcza.pl

Lasy społeczne mają wzmacniać ochronę lasów w Polsce. Pomysł ich utworzenia powstał jeszcze za czasów poprzedniego szefostwa w Lasach Państwowych. Obecne władze zamierzają tę inicjatywę kontynuować. - To są takie miejsca, gdzie interes ludzi: rekreacyjny, turystyczny czy wypoczynkowy będzie ważniejszy niż wszystkie pozostałe funkcje lasu. My musimy wtedy dostosować naszą gospodarkę leśną do tych funkcji, czyli na przykład będziemy inaczej prowadzić prace leśne - opowiada szef Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w stolicy Wielkopolski Wiesław Krzewina.

11 hektarów lasów społecznych?

O tym, gdzie takie lasy powstaną dyskutują właśnie lokalne zespoły konsultacyjne stworzone w całym kraju. W ich skład wchodzą m.in. leśnicy, przedstawiciele władz lokalnych, mieszkańcy czy organizacje pozarządowe.

W Poznaniu, jak podkreśla Krzewina, rozmowy o lasach społecznych ruszyły na początku września - jako pierwsze w kraju. Wiadomo już, że lasy społeczne mają tu powstać na obszarze przeszło 11 tysięcy hektarów w nadleśnictwach: Konstatynowo, Łopuchówko i Babki.

Rozmowy są już na finiszu. - Spotkania były burzliwe. Po stronie społecznej nie brakowało osób, które chciałyby, żeby wszystkie lasy miały status terenów społecznych. Leśnicy wskazywali zaś, że warto zrównoważyć różne funkcje leśne - opowiada Krzewina. Zaznacza jednak, że co do wyznaczonego terenu (czyli wspomnianych ponad 11 ha) zespół był niemal zgodny.

'Uwaga, śmieciarka jedzie' szykuje dużą akcję. 'Szok, że ludzie wyrzucają takie rzeczy!'

Robert Kalak z organizacji Prawo do Przyrody - na łamach poznańskiej "Gazety Wyborczej" - nie ukrywał rozczarowania, że nie wszystkie lasy wokół stolicy Wielkopolski zostaną uznane za społeczne. Jego zdaniem dopracowania wymaga też kwestia tego, gdzie będą mogły być prowadzone prace leśne.

Kłopotliwe oznakowanie

Tego, że wchodzimy do lasu uznanego za społeczny nie zobaczymy na tabliczkach czy na drzewach, ale na mapach i w mediach społecznościowych już tak.

- Nie jesteśmy zwolennikami znakowania i tablicowania lasu, bo las ma być jak najbardziej naturalny - mówi Krzewina. - My nawet jak kropki rysujemy czasem na drzewach, to ludzie się nas pytają, po co są te kropki i po co malujemy las. Dlatego wydaje nam się, że portale społecznościowe czy inne platformy przekazywania informacji są lepszym źródłem - dodaje.