,
Obserwuj
Polska

Wraca moda na zielarstwo. "Chyba mamy już dość sztuczności"

5 min. czytania
14.09.2025 12:00

Chwasty z ogródka równie dobre jak szpinak czy sałata? Pasjonaci z Podkarpacia pokazują, że naturalne dobro jest często na wyciągnięcie ręki. Od pokoleń zbierają rośliny i edukują na temat tego, co można z nich zrobić. Moda na zielarstwo, jak mówią, rozszerza się ostatnio na całą Polskę. 

Wraca moda na zielarstwo. Na zdjęciu: wrotycz pospolity
Wraca moda na zielarstwo. Na zdjęciu: wrotycz pospolity
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak powstało Stowarzyszenie "Entropia"?
  • Które rośliny są charakterystyczne dla Podkarpacia?
  • Co zaskakuje uczestników warsztatów zielarskich?
  • Dlaczego zielarstwo zdobywa popularność w Polsce?

Konrad Uryniak ze Stowarzyszenia Inicjatyw Proludzkich "Entropia" doskonale pamięta moment, w którym narodziła się myśl o wspólnym działaniu. - To był czas, kiedy zapisałem się na kurs zielarski w Krośnie. Tam zaprzyjaźniliśmy się z uczestnikami i pewnego dnia stwierdziliśmy: "Może zróbmy coś więcej niż tylko kurs. Stwórzmy organizację, propagujmy zielarstwo, propagujmy zdrowy tryb życia". Byliśmy wtedy bardzo zajawieni i tak właśnie powstało nasze stowarzyszenie - wspomina.

Zielarskie inspiracje pojawiły się w murach Państwowej Wyższej Szkoły imienia Stanisława Pigonia w Krośnie, gdzie funkcjonują kierunki związane z fitoterapią. Podkarpacie - jak podkreśla Uryniak - wyróżnia się na tle kraju wyjątkowym bogactwem przyrody.

- W naszych lasach rośnie wiele gatunków roślin. W przeciwieństwie do sosnowych monokultur czy lasów uprawowych, które dominują w wielu częściach Polski i gdzie bioróżnorodność jest ograniczona, tu mamy prawdziwe, bogate lasy, pełne wzniesień i pagórków, które sprzyjają różnorodności przyrody. To nas wyróżnia - podkreśla mój rozmówca. Różnorodność widać też w samych gatunkach. Na północy kraju spotkamy np. żmijowiec, tymianek, macierzankę czy kocanki, których na Podkarpaciu nie ma. U nas za to rosną rośliny, których próżno szukać gdzie indziej. - Przykładem jest żywiec gruczołowaty - piękny, fioletowo-niebieski kwiatek, endemit Karpatach, kwitnący wiosną - opowiada działacz "Entropii".

Redakcja poleca

Chwasty, które leczą

Stowarzyszenie "Entropia" prowadzi w regionie warsztaty zielarskie, których popularność stale rośnie. W rzeszowskiej pracowni prowadzone są zajęcia, podczas których przez pięć godzin uczestnicy przygotowują różne preparaty. Odbywają się też spacery zielarskie, które cieszą się dużym zainteresowaniem. - Widać, że ludzie coraz bardziej chcą wracać do natury, do zielarstwa, do starych metod. Nie tylko dlatego, że to ciekawe, ale też dlatego, że to działa - mówi Konrad Uryniak.

Warsztaty potrafią zaskoczyć nawet tych, którzy do świata ziół podchodzili z rezerwą. - Zaskakuje ich na przykład to, że istnieje grupa ziół silnie działających, które przynoszą efekt już po jednej dawce. Wciąż panuje przekonanie, że zioła trzeba stosować długotrwale, by poczuć jakikolwiek rezultat. Tymczasem są rośliny, których działanie odczuwamy niemal natychmiast - podkreśla mój rozmówca. Uczestników zadziwia także bogactwo gatunków roślin jadalnych w polskiej przyrodzie. - Często dowiadują się, że chwasty, które dotąd traktowali jako ogródkowy problem, mogą stać się cennym dodatkiem do codziennej diety. Odkrywają, że dzikimi roślinami można zastąpić szpinak czy sałatę - zaznacza Uryniak. Nie mniej zaskakujące okazuje się odkrycie, że wytwarzanie preparatów na bazie ziół wcale nie wymaga specjalistycznego laboratorium. - Uczestnicy są zdumieni, jak łatwo można samemu przygotować maść, mydło czy inne środki w zwykłej kuchni. Okazuje się, że to naprawdę proste i dostępne dla każdego - dodaje zielarz.

Fot. Konrad Uryniuk
fot.

Fot. Konrad Uryniuk

Dużym zainteresowaniem podczas warsztatów cieszy się zielarstwo w kosmetyce. - Głównie panie o to pytają, dlatego na zajęciach robimy mydełka, szampony, maści czy odżywki do włosów. Teraz przygotowujemy się do warsztatów z aloesem, który niedawno przywiozłem z Krety. Będziemy robić tonik i odżywkę do włosów - opowiada. Do tego typu produktów świetnie sprawdza się też skrzyp polny, pokrzywa czy pąki i kora lipy. - To świetny surowiec kosmetyczny, który pobudza cebulki włosów i sprawia, że rosną szybciej - wyjaśnia Uryniak.

Magia roślin i codzienna praktyka

Jeszcze do niedawna panowało przekonanie, że zioła to "czary-mary". Dziś sytuacja wygląda inaczej. - Mamy maszyny, które potrafią zbadać zawartość substancji aktywnych w roślinach. Dzięki temu wiemy, że działają naprawdę - zaznacza zielarz. I dodaje, że moda na ziołolecznictwo nie ogranicza się wyłącznie do Podkarpacia. - To trend ogólnopolski. Mamy znajomych zielarzy w różnych częściach kraju i wszędzie widać podobne zjawisko. Chyba mamy już dość sztuczności, brakuje nam natury, spokoju i ukojenia. Zaczynamy to zauważać i coraz chętniej wracamy do źródeł - podsumowuje mój rozmówca.

Podczas warsztatów prowadzonych przez Stowarzyszenie Inicjatyw Proludzkich "Entropia" - obok praktycznych zastosowań ziół - pojawia się również wątek dawnych wierzeń i tradycji. - Roślin magicznych jest bardzo dużo i w przeszłości stosowano je nie tylko na problemy fizyczne, ale też psychiczne, a nawet w sprawach sercowych. Fascynujące jest to, że jeszcze dziś, szczególnie na wschodzie Polski, można spotkać szeptuchy - dawne czarodziejki, które wciąż praktykują - mówi Uryniak. Choć legendy go nie zajmują, chętnie dzieli się wiedzą o dawnych recepturach i magicznych zastosowaniach roślin. - Bardziej interesuje mnie to, jak można wykorzystać zioła niż same opowieści czy podania. Praktyka jest dla mnie najważniejsza - podkreśla.

Zioła na wyciągnięcie ręki

Świat roślin pachnie intensywnie i bywa zaskakująco prosty do wykorzystania. Zdaniem Uryniaka nawet tak ulotny aromat jak zapach maciejki można zamknąć we flakonie. - Wystarczy pozyskać olejek eteryczny albo po prostu kupić go i rozpuścić kilka kropli w spirytusie. Perfumy mamy praktycznie gotowe - tłumaczy działacz "Entropii". - Zrobienie własnego olejku w domu jest trudne, wymaga alembiku i destylacji, ale dobrej jakości olejki eteryczne dostępne są na rynku. Trzeba tylko uważać, bo jeśli widzimy flakonik za pięć czy dziesięć złotych, to możemy być pewni, że mamy do czynienia z podróbką - wyjaśnia.

Redakcja poleca

Te zioła trzeba znać

Na podkarpackich łąkach i w lasach kryje się prawdziwe bogactwo roślin, które od wieków wspierały zdrowie i gościły w domowych kuchniach. Gdy pytam Konrada Uryniaka o trzy zioła, które każdy powinien znać i wykorzystywać, zielarz od razu zaznacza, że to wybór niezwykle trudny. - Ojej, tylko trzy? - śmieje się.

Na pierwszym miejscu stawia pokrzywę, roślinę dobrze znaną, a jednak wciąż niedocenianą. Latem powinniśmy zwrócić uwagę na wierzbówkę kiprzycę, której fioletowe łany często mijamy przy drogach. - To wspaniała roślina na herbatę. Kiedyś znana była jako "Ivan Czaj" i stanowiła alternatywę dla czarnej herbaty - przypomina Uryniak.

Redakcja poleca

Wśród podstawowych roślin nie sposób pominąć dziurawca. - Działa na układ pokarmowy, niweluje wzdęcia i stany zapalne, wspiera przy wrzodach. Zrobiona z niego nalewka działa też uspokajająco i przeciwdepresyjnie. Mechanizm jego działania przypomina niektóre leki farmakologiczne. Trzeba tylko pamiętać, by w czasie kuracji unikać nadmiernego słońca, bo dziurawiec może uczulać - wyjaśnia zielarz. 

Zielarz zdradza, że jego wielkim marzeniem było stworzenie miejsca, w którym można uczyć się zielarstwa blisko natury. To marzenie właśnie zaczyna się spełniać - w Bieszczadach, w Kalnicy. Według Konrada Uryniaka, idealne miejsce do nauki zielarstwa nie potrzebuje laboratoriów ani nowoczesnych budynków. - Wystarczy natura, domek i przestrzeń, by od razu móc zioła przetworzyć albo odpowiednio wysuszyć. Suszenie to kluczowy etap - nigdy w słońcu, zawsze w cieniu. A gdy rośliny są suche, trzeba je przechowywać w szczelnych słojach, by nie wchłonęły wilgoci. Natura jest najlepszą nauczycielką - podkreśla.

Źródło: TOK FM