Szykują wielkie morsowanie w Mielnie. Lista na 10 tysięcy osób. Kąpiel, parada, a nawet "śluby"
Zachodniopomorskie Mielno szykuje się do Międzynarodowego Zlotu Morsów. Impreza odbędzie się w lutym, już po raz dwudziesty. Organizatorzy śmiało mogą mówić o sukcesie. - Kiedy zaczynaliśmy w 2003 roku, morsów było około stu - wspomina Anna Ledochowicz, dyrektorka tamtejszego Centrum Kultury. - Teraz lista uczestników ograniczona jest do 10 tysięcy, a zapisy idą bardzo sprawnie. Dodam, że w zeszłym roku, podczas finałowej kąpieli zlotu, do mroźnego Bałtyku weszło i wspólnie wykąpało się 8576 osób! Mamy to dokładnie policzone, bo każdy mors posiada specjalny identyfikator - dodaje współorganizatorka imprezy.
Tegoroczny zlot startuje w czwartek 9 lutego i potrwa do niedzieli. Finał imprezy zaplanowany jest na 12 lutego, w samo południe. Żeby korzystać z kąpieli i wszystkich atrakcji, trzeba się wcześniej zapisać. Żeby popatrzeć - wystarczy przyjechać.
W imprezie udział wezmą morsy z Polski, Czech, Węgier, Niemiec, a nawet Wielkiej Brytanii czy Szkocji. Oprócz nieograniczonego dostępu do mroźnej morskiej wody czeka ich szereg atrakcji. To między innymi trzecie już Mistrzostwa Polski w Morsowaniu z Valerianem Romanowskim, zdobywcą rekordów Guinnessa w tej kategorii i autorem bestsellerowej książki o tym, jak obcować z zimnem. Oprócz tego na plaży w Mielnie ustawione zostaną balie i sauny - wieczorem morsy będą się bawić, a w ciągu dnia rywalizować. W niedzielę odbędzie się też tradycyjna Parada Morsów.
Podczas imprezy będzie można także zawrzeć 'morsowe małżeństwo'. - Uspokajam, jest ono ważne tylko do zakończenia zlotu - śmieje się Ledochowicz. Choć wspomina też, że podczas zlotu w 2020 roku odbył się też prawdziwy ślub. Oficjalne 'tak' na plaży, w towarzystwie kilku tysięcy wzruszonych morsów, powiedzieli sobie Iza i Artur. Ich znajomość rozpoczęła się w kubie morsa, niedługo potem - w 2019 roku - Artur poprosił Izę o rękę na scenie - podczas szesnastego zlotu, a rok później burmistrz Mielna Olga Roszak-Pezała udzieliła im ślubu. Po ceremonii para młoda weszła z weselnikami do wody. Burmistrz Mielna też zresztą morsuje i zawsze pojawia się na finałowej kąpieli podczas zlotów.
Morsuje i rywalizuje z zimnem też Szczecin
Morsy ze Szczecina wcale nie potrzebują morza, żeby się doskonale bawić. Spotykają się przy miejskim jeziorze Głębokie. - Temperatura wody jest taka, jaka być powinna, czyli poniżej 5 stopni - zaznacza Anna Witkowska, naturopatka i trener zimna. - Co sobotę organizujemy taką 'morsową szkółkę'. Spotykamy się, żeby przekonać nieprzekonanych i to nam się świetnie udaje. Tych, którzy już złapali morsowego bakcyla, uczymy, jak to robić, aby mieć z tego jak najwięcej - dodaje.
I podkreśla, że korzyści z morsowania jest mnóstwo - wyrzut endorfin, nauka walki ze stresem i pokonanie własnych barier. - Bo dla naszej psychiki to ważny sygnał: da się, mogę, potrafię. A potem po prostu czerpiemy z tego radość i chcemy więcej - przekonuje Witkowska.
Winter Challenge w czterech strefach
Szczecińskie morsy zapraszają już w tę sobotę (28 stycznia) na bardzo widowiskową, choć mroźną rywalizację. To Winter Challenge - czyli wyzwanie dotyczącego tego, kto będzie najdłużej przebywać w zimnej wodzie. - To propozycja absolutnie dla każdego - podkreśla Janusz Adamski, ceniony szczeciński himalaista i - jak sam o sobie mówi - zagorzały miłośnik zimna. - Mówię, że dla każdego, bo będą w tej rywalizacji cztery kategorie czasowe przebywania w zimnej wodzie - tłumaczy.
Pierwsza to 'Just for fun' - czyli coś dla początkujących. Żeby ją zaliczyć, wystarczy wejść do wody, zanurzyć się w dowolny sposób i pozostać w wodzie do 10 minut. Druga kategoria to 'Advance', czyli coś dla tych, którzy zanurzą się bardziej - w wodzie muszą znaleźć się barki i ręce do linii nadgarstków, a czas przebywania w zimnie to co najmniej 10 minut. Trzecia grupa to 'Masters' - w niej wymagane jest pełne zanurzeniem ciała na czas minimum 20 minut. Dla największych twardzieli jest zaś kategoria 'Extreme' - od 40 minut wzwyż do (maksymalnie) godziny obcowania z zimną wodą.