,
Obserwuj
Świat

Afera korupcyjna na Ukrainie bije nie tylko w Zełenskiego. "Mają wojnę, a jeszcze kraj sobie rozkradają"

Jakub Janiszewski
2 min. czytania
05.12.2025 19:28

Co z przyszłością Ukrainy? W jakich nastrojach są obecnie sami Ukraińcy i jak Kijów wchodzi w zimowy czas. A będzie on niełatwy, zważywszy zarówno na nieustające rosyjskie ataki, jak i korupcyjną aferę, która mocno osłabia tak prezydenta Wołodymyra  Zełenskiego, jak i cały kraj. Te tematy Jakub Janiszewski poruszał z Bogumiłą Berdychowską w "Dłuższej rozmowie". 

fot. Eduardo Parra. Europa Press/ East News

A to dzikusy, mają wojnę, a jeszcze kraj sobie rozkradają i to z czego, z naszych, unijnych! Założę się, że tak dla wielu przedstawia się problem ukraińskiej korupcji. Tej dużej, którą ostatnio wytropiło NABU, służba dedykowana walce właśnie z tym zjawiskiem, obroniona przez obywateli w lipcu tego roku. To przyjemny, prosty obrazek, który pozwala poczuć się lepiej – my mamy przecież względny porządek. Nie szkodzi, że tej największej korupcji pewnie nawet nie znamy, wiemy tylko, że u nas kradli i to po chamsku z Funduszu Sprawiedliwości, ale to dobrze robi – spojrzeć na kogoś z góry.

Lepiej ten sposób karmienia się cudzym nieszczęściem chwilowo sobie darować. Afera Midas jest ciosem w Zełenskiego, a to, na razie, najważniejsza postać Ukrainy. Być może nadciąga moment, w którym należałoby ją wymienić, ale ta wymiana nie może się odbyć kosztem społeczeństwa. A że się odbędzie to niemal pewne. Rosjanie są w fazie politycznej aktywności, czują, że jest jakaś szansa, żeby w ten czy inny sposób wrócić do gry i zaistnieć. Wcale nie jako parias, co obiecywał zapomniany już dziś Joe Biden. Każde osłabienie Ukraińców zostanie wykorzystane. To widać już teraz, podczas negocjacji między Amerykanami i Rosjanami, to słychać wśród elit politycznych, to można przeczytać w mediach.

Ta wojna zaraz się skończy, a Rosja nie upadnie – mówi premier Belgii, jakby już planował przyszłe kontakty handlowe, finansowe, wszelkie. Jakby te cztery już prawie lata się wydarzyły, ale ostatecznie niewiele znaczyły. Jakby nie było Buczy i wielu innych miejsc, których stała się symbolem.

To bardzo niebezpieczny moment, który łatwo przeoczyć, bo wydaje się niegroźny, a poza tym – w miarę cichy. Zmęczenie, znudzenie tematem wojny wydaje się sugerować, że każdy pokój lepszy. A jednak nie każdy, nie za wszelką cenę. Tę cenę płacą w tej chwili Ukraińcy, być może zapłacą ją w przyszłości także i inne nacje europejskie. To jest prawdziwy test na zrozumienie tej, w sumie nie tak znowu skomplikowanej, prawdy.

Źródło: TOK FM/ Fot. Eduardo Parra / Europa Press 11/18/2025 (Europa Press via AP)/ East News