"Chwila prawdy" dla Rosji. Amerykańskie sankcje USA złamią Putina?
Zdaniem Wacława Radziwinowicza nowe sankcje na Rosję pojawiły się w ważnym momencie. Uderzenie w sektor naftowy to duże kłopoty dla Putina. - Rosja teraz będzie musiała jeszcze bardziej kombinować, by obejść sankcje i sprzedać ropę - wyjaśnił w TOK FM dziennikarz "Wyborczej". A z ropy pochodzi znaczna część budżetu Rosji, z którego finansowana jest wojna w Ukrainie.
- Wacław Radziwinowicz ocenił w TOK FM, że amerykańskie i europejskie sankcje są nakładane w delikatnym momencie dla Rosji;
- Rządzony przez Władimira Putina kraj zmaga się z problemem budżetowym i spadkiem dochodów;
- Według gościa TOK FM podwyżki podatków mogą prowadzić do gospodarczej katastrofy w Rosji;
- Radziwinowicz podkreślił, że Rosja mobilizuje rezerwy wojskowe, co jest dużym zagrożeniem.
Prezydent USA Donald Trump ironicznie skomentował, że "cieszy go" przekonanie przywódcy Rosji Władimira Putina o odporności rosyjskiej gospodarki na sankcje. - Zobaczymy za sześć miesięcy - stwierdził Trump, ogłaszając pierwszą od rozpoczęcia przez niego urzędowania w Białym Domu, decyzję o sankcjach.
- Mamy do czynienia z nową sytuacją i nowym otwarciem - komentował w TOK FM Wacław Radziwinowicz. Dziennikarz "Gazety Wyborczej" w rozmowie z Wojciechem Muzalem podkreślił, że amerykańskie i europejskie sankcje są nakładane w "delikatnym momencie" dla Rosji: Moskwa już ma problem z coraz bardziej dziurawym budżetem. - Rosja radziła sobie relatywnie bardzo dobrze w tych trudnych warunkach. Teraz jednak widać, że hamuje - stwierdził gość "Pierwszego programu". I dodał, że "może to być chwila prawdy".
Jak wyjaśnił, po wprowadzeniu sankcji Rosjanie będą musieli "jeszcze bardziej kombinować", by sprzedać ropę naftową. - Dochody - i tak topniejące w oczach - będą jeszcze niższe, a luka w budżecie będzie jeszcze większa - prognozował dziennikarz "Gazety Wyborczej".
Rosjanie lekceważą europejskie sankcje. Ale amerykańskich się boją
Według Wacława Radziwinowicza Rosjanie przyzwyczaili się do sankcji europejskich i mają do nich lekceważący stosunek. - Wiedzą, że zawsze można je obejść, zawsze znajdzie się luka - mówił. Ale amerykańskie sankcje "to jest wielkie zaskoczenie i strach".
- Putin będzie teraz grał zucha. Będzie groził konsekwencjami - ocenił dziennikarz "Wyborczej", który przed laty był korespondentem w Rosji. A podczas gdy w Moskwie mówi się, że sankcje Rosji nie zniszczą, to - jak wskazał rozmówca Wojciecha Muzala - zniszczyć Rosję może "dziwna głupota samego Putina" oraz jego posunięć gospodarczych. - Chcąc chronić budżet, Putin doprowadził do tego, że 1/3 małych firm grozi bankructwo. Ekonomiści dziwią się, że po kilku latach niezłej walki o rynek i finanse [władze - przyp.red.] idą na dziwne zwiększanie podatków i nakładanie opłat - wyjaśnił gość TOK FM.
A podwyżki podatków mogą prowadzić do katastrofy gospodarczej. - Na to możemy liczyć - stwierdził dziennikarz.
Nowa fala mobilizacji w Rosji
Ekspert zwrócił też uwagę również na mobilizację. - Rosja sięga po czynną rezerwę, ok. 1,5 - 2 mln ludzi, którzy byli w wojsku i zobowiązali się do powrotu na front. Tej rezerwy do tej pory nie ruszali - wyjaśnił Wacław Radziwinowicz. - Teraz przez Dumę przechodzi nowe prawo, które pozwala ich powoływać nie na czas wojny, ale do służby na froncie, również i do służby za granicą - podał gość TOK FM. Zdaniem dziennikarza ta mobilizacja "jest bardzo niebezpieczna".
Źródło: TOK FM