Co dalej z Grenlandią? To "najbardziej fatalne zdanie w przemówieniu Trumpa"
- Domyślam się, że wszyscy, którzy słuchali Trumpa, mieli duże poczucie dyskomfortu - tak prof. Agnieszka Bieńczyk-Missala podsumowała w TOK FM przemówienie prezydenta USA w Davos.
Trump przemówił w Davos. Co dalej z Grenlandią?
Prawdopodobnie nie pozyskamy Grenlandii bez użycia nadmiernej siły; bylibyśmy nie do zatrzymania, ale tego nie zrobię - powiedział w środę prezydent USA Donald Trump podczas wystąpienia w Davos.
- Na pewno jest to lepsza wiadomość niż gorsza, że prezydent Trump nie użyje siły wobec Grenlandii, jeśli można tym słowom wierzyć. Ponieważ prawie w tym samym zdaniu wezwał do natychmiastowych negocjacji w sprawie Grenlandii. Więc nie możemy być pewni, jakie będą kolejne kroki podejmowane przez prezydenta - mówiła w “TOK 360” prof. Agnieszka Bieńczyk-Missala z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego.
Rozmówczyni Wojciecha Muzala wskazała, że “najbardziej fatalnym zdaniem w tym przemówieniu było, że nie broni się terytorium, którego nie jest się właścicielem”. - To jest uderzenie w więzy sojusznicze NATO. Więc w ten sposób prezydent zadeklarował, że jednak będzie dążył do tego, żeby przejąć kontrolę nad Grenlandią. Czy chodzi mu o własność, czy to tylko był chaos w jego wypowiedzi, tego nie możemy być pewni - powiedziała ekspertka.
Zdaniem gościni TOK FM przemówienie Trumpa “to była taka autoprezentacja z pozycji siły, przedstawienie swojej wizji świata gdzie Sojusz nie jest wspólnotą interesów, wartości, ale relacją warunkową, rachunkiem ekonomicznym gdzie suwerenność nie jest nienaruszalną zasadą, ale kartą przetargową”.
- Więc domyślam się, że wszyscy, którzy słuchali Trumpa tam na miejscu, mieli duże poczucie dyskomfortu, delikatnie mówiąc - podsumowała prof. Bieńczyk-Missala.
Źródło: TOK FM