Co po ataku USA na Wenezuelę? "Bardzo zła wiadomość dla Polski"
- Rosjanie na jedną nóżkę krytykują tak, żeby nie skrytykować, a na drugą - mówią bardzo dużo o suwerenności Wenezueli. Można więc powiedzieć, że dla Rosji to kolejny układ polityczny, który będą próbowali kapitalizować - tak skutki ataku USA na Wenezuelę skomentowała w TOK FM dr Agnieszka Bryc z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Co to oznacza dla Polski?
Siły USA przeprowadziły w sobotę atak na stolicę Wenezueli, Caracas, i inne miasta w tym kraju oraz ujęły przywódcę kraju Nicolasa Maduro i jego żonę. Para została wywieziona do USA, gdzie w poniedziałek ma stanąć przed sądem w Nowym Jorku, m.in. pod zarzutem uczestnictwa w zmowie narkoterrorystycznej. Maduro grozi kara od 30 lat więzienia do dożywocia.
- Z perspektywy Rosji to, co się stało, jest do przejścia. Sami Rosjanie wiedzieli zresztą o tym, w zasadzie trudno było im się nie domyślać, że kryzys amerykańsko-wenezuelski zakończy się interwencją. Maduro bezpośrednio zwrócił się przecież w ostatnim kwartale zeszłego roku do Putina z prośbą o wsparcie strategiczne. Odpowiedź Moskwy brzmiała wtedy, że: "Moskwa wspiera w każdym wymiarze naród wenezuelski". To bardzo znamienne, bo pokazuje, jaki jest realny stosunek Moskwy do Wenezueli - skomentowała w TOK FM dr Agnieszka Bryc z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Podkreśliła przy tym, że "gdyby Putin, a później za Putinem Ławrow i cała reszta, chciał powiedzieć, że wspiera bezpośrednio prezydenta Maduro, toby to powiedział". - Tymczasem używa takiego języka, jak w stosunku do Baszara al-Asad, który słabł. Tam także Putin wspierał naród syryjski, tutaj w przypadku Wenezueli Rosja wspiera, dba, troszczy się o interesy narodu wenezuelskiego. Innymi słowy: Putin jest z Maduro dopóty, dopóki jest Maduro - podkreśliła w "Programie Specjalnym TOK FM".
"Dla Rosji to kolejny układ polityczny"
W ocenie gościni TOK FM atak USA na Wenezuelę można czytać w kilku kontekstach w odniesieniu do Rosji. Złą wiadomością jest to, że "został obalony przyczółek wpływów rosyjskich w regionie", tłumaczyła. Choć, jak od razu zastrzegła, Rosjanie po 2022 roku koncentrują się przede wszystkim na sprawach ukraińskich, stąd nie mieli ani możliwości fizycznych, militarnych, gospodarczych, dyplomatycznych, by skutecznie wspierać Maduro i także tam być czynną tarczą swojego sojusznika.
- Dobra wiadomość jest taka, że w międzyczasie rozpoczęły się rozmowy amerykańsko-rosyjskie, które dodają nadzieję na wielki deal z Amerykanami, w tym zniesienie sankcji itd., co jest priorytetem dla Rosji. Dwa: Rosjanie mają dowód na to, że w zasadzie mamy wdrożoną doktrynę Monroe, która mówi: "Proszę bardzo, chcecie strefę wpływów, to my się tylko pod tym podpisujemy". Jeżeli Amerykanie uważają, że obie Ameryki - zachodnia hemisfera - to amerykańska strefa wpływów, to przepięknie, bo w takim razie obszar byłego Związku Radzieckiego i bloku wschodniego, czyli Europa Środkowo-Wschodnia, czyli także państwa bałtyckie i Polska to nasza strefa wpływów - podkreśliła dr Bryc w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz.
Ekspertka zwróciła też uwagę, że w oficjalnych komunikatach Kreml, choć potępia Trumpa, to jednak robi to tak ogólnikowo i tak na okrągło, że możemy jedynie wyciągać wnioski, że potępia samą agresję. Jak się wczytać w komunikaty Kremla, dodała, to jest tam "bardzo dyplomatyczny" język, który mówi "o wydarzeniach wokół Wenezueli", o tym, że "trzeba problem rozwiązać poprzez dialog". Stąd, zastrzegła, "gra rosyjska polega na tym, że stawką w tej konkretnej sytuacji jest to, by nie stracić globalnego południa".
- Rosjanie na jedną nóżkę krytykują tak, żeby nie skrytykować, a na drugą - mówią bardzo dużo o suwerenności Wenezueli. Można więc powiedzieć, że dla Rosji to kolejny układ polityczny, który będą próbowali kapitalizować - podkreśliła.
Na koniec dr Bryc wskazała, że to oznacza też, że wkraczamy "w nowy porządek międzynarodowy, gdzie rządzą absolutnie nowe reguły gry". - To jest bardzo zła wiadomość dla takich państw Polska. Przecież dla Rosjan to droga do odbudowy stref wpływów, a to oznacza bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa i suwerenności takich państw jak Polska. I to naprawdę nie jest dobry moment, bo jeżeli ktokolwiek miałoby nas obronić, to bronimy się sami. Pytanie, czy mamy do tego wystarczający potencjał. Bronią nas też sojusznicy - pytanie, czy NATO ze Stanami Zjednoczonymi, czy jednak bez - skwitowała w TOK FM.
Źródło: TOK FM