Donald Trump groźbami zmusił Putina do spotkania w Budapeszcie? Nieoficjalne ustalenia dziennikarzy
Groźby prezydenta USA Donalda Trumpa przekazania Ukrainie pocisków dalekiego zasięgu Tomahawk zmusiły przywódcę Rosji Władimira Putina do organizacji spotkania w Budapeszcie – skomentował w sobotę amerykański dziennik "Washington Post".
- Donald Trump zapowiedział, że spotka się z Władimirem Putinem w Budapeszcie. Do amerykańsko-rosyjskiego szczytu może dojść na przełomie października i listopada. Trump poinformował o tym w miniony czwartek, po telefonicznej rozmowie z rosyjskim prezydentem;
- Według ustaleń "Washington Post" Trump zmusił Putina do wyrażenia zgody na spotkanie groźbami, że Stany Zjednoczone przekażą Ukrainie pociski dalekiego zasięgu Tomahawk;
- Przypomnijmy, że prezydent USA podczas piątkowego spotkania z Wołodymyrem Zełenskim nie obiecał, że pociski Tomahawk trafią do Ukrainy.
W tekście pt. "Niezrozumiana dyplomacja Tomahawków" gazeta oceniła, że wielu komentatorów "nie rozumie zarówno taktyki Trumpa, jak i rodzaju porozumienia pokojowego, które próbuje on zawrzeć". Jak stwierdził "Washington Post", Trump "nie tyle blefował, co groził" Rosji, kiedy mówił o możliwości przekazania pocisków Kijowowi. "W rzeczywistości groźby te przyniosły wyraźny skutek: Putin zainicjował czwartkową rozmowę" – zauważył dziennik.
Według amerykańskiej gazety twierdzenie, że Trump "łatwo ulega wpływom Putina, nie mówiąc już o tym, że jest przez niego manipulowany lub kontrolowany, nie wytrzymuje krytyki". Jednocześnie – zdaniem "WP" – amerykański prezydent nie dąży do kapitulacji Rosji, ale do zawarcia porozumienia pokojowego na tych samych założeniach, to jest wzdłuż obecnej linii frontu i z gwarancjami bezpieczeństwa dla Ukrainy.
"W drodze do Budapesztu Trump zachowuje wszystkie swoje karty. Ukraina będzie nadal uderzać w infrastrukturę energetyczną w głębi Rosji, a ceny ropy naftowej są na najniższym poziomie od prawie pięciu lat" – napisała gazeta.
Jednocześnie amerykański Kongres ma przyjąć w najbliższym czasie przepisy o sankcjach, które dadzą prezydentowi możliwość "przykręcenia śruby rosyjskiej gospodarce" – dodał dziennik. Wspomniał również o możliwości przekazania Ukrainie amerykańskich Tomahawków, niemieckich pocisków Taurus czy wprowadzenia strefy zakazu lotów na Ukrainą.
"Ameryka nadal ma narzędzia nacisku na Rosję, a gotowość Trumpa do wykorzystania tej siły była wcześniej niedoceniana" – skonkludowała gazeta.
Źródło: PAP