Rosja uderzyła tuż przy granicy z Polską. "To jest test"
Rosja zdecydowała się na zwiększenie ataków na cele kolejowe, bo może korzystać z dornów odrzutowych. - One są szybsze - mówił w TOK FM Artur Żak. Gość "Pierwszego programu" uważa, że niedzielny atak to test. I Rosja dalej będzie eskalować.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak Rosja tłumaczy niedzielny atak przy granicy z Polską?
- Po co Rosjanie uderzają w przejścia graniczne Ukrainy?
- Jaką broń coraz częściej stosuje Rosja w atakach na transport kolejowy?
- Jakie działania stosuje Rosja w Europie, by osłabić wsparcie dla Ukrainy?
W niedzielę 13 września Rosja zaatakowała obiekty tuż przy granicy Ukrainy z Polską. Doszło m.in. do ewakuacji pociągu Kijów-Warszawa.
Resort obrony Rosji poinformował, że ostrzał w zachodniej Ukrainie, w tym infrastruktury kolejowej, był wymierzony w cele o charakterze militarnym. Rosjanie stwierdzili, że to "uderzenie w infrastrukturę kolejową wykorzystywaną do transportu ładunków wojskowych z Europy".
- To jest test; sprawdzenie reakcji NATO, Polski - komentował w "Pierwszym programie" Artur Żak z platformy Czarne Niebo.
- Dodatkowo to się wpisuje w całą serię uderzeń na przejścia graniczne. Uderzenie niedaleko przejścia Jagodzino-Dorohusk nie było pierwszym uderzeniem w infrastrukturę graniczną - przypomniał rozmówca Szymona Kępki. I przypomniał o atakach w przejścia graniczne Ukrainy z Mołdawią.
- Tam uderzono bezpośrednio w infrastrukturę, w budynki odpraw. Były tam osoby poszkodowane, były ofiary śmiertelne - powiedział.
W ataku, do którego doszło w niedzielę, Rosja wykorzystała dron odrzutowy. Żak wyjaśnił, że "pozwalają one uderzać także w jadące pociągi, stojące przed stacją czy też na stacji".
- Federacja Rosyjska już od dawna przestawia się nawet w kwestiach produkcyjnych na bezzałogowe statki powietrzne z napędem turboodrzutowym. One są szybsze - powiedział ekspert i dodał, że dzięki temu trudniej je zestrzelić.
Rozmówca Szymona Kępki nie ma wątpliwości, Rosja dalej będzie brała Polskę za cel działań, bo to przez nasz kraj idzie większość dostaw dla Ukrainy. Polska cały czas też wspiera władze w Kijowie. Żak zwrócił też uwagę na serię zdarzeń, w których "widać cały system działania państwa rosyjskiego".
- O eskalacji świadczy choćby seria zamachów bądź prób zamachów na terenie Unii Europejskiej, rosyjska rakieta w Polsce. mamy liczne kampanie wyborcze, które trwają lub czekają nas. Stwarzanie większego zagrożenia powoduje u społeczeństwa poczucie zagrożenia. Może ono przerodzić się nie w mobilizację społeczną, żeby przeciwdziałać Federacji Rosyjskiej, ale żeby naciskać na rządzących lub popierać takie środowiska, które będą dążyły do zmniejszenia poparcia dla Ukrainy, złagodzenia postawy wobec Rosji - argumentował gość TOK FM.
Źródło: TOK FM