,
Obserwuj
Polska

Skąd wziął się sukces barów mlecznych? "To naprawdę doskonały mechanizm"

2 min. czytania
13.09.2026 16:08
Obserwuj nas na Google

W samej tylko Warszawie barów mlecznych jest teraz więcej niż w czasach PRL-u, bo ok. 100. - W barze mlecznym jest bardzo niewielkie zagrożenie, że się czymś zatrujemy. Za duży przerób - mówił w TOK FM krytyk kulinarny Maciej Nowak. 

Bar mleczny (zdjęcie ilustracyjne)
Bar mleczny (zdjęcie ilustracyjne)
fot. Oliwia Domanska/East News

"Bary mleczne wracają w wielkim stylu". Moda i "demokratyczne ceny" to nie wszystko 

Przybywa barów mlecznych i osób, które sie tam stołują. Jak napisał niedawno Maciej Nowak, "bary mleczne znów pączkują w Warszawie jak oszalałe, jeden zakotwiczył nawet w Miasteczku Wilanów".

Jak mówił w TOK FM, struktura dzisiejszego rynku barowo-mlecznego jest jednak niejednorodna. - Jest np. rdzeń, który wywodzi się z czasów PRL-u, a właściwie jeszcze wcześniejszych. W czasach PRL-owskich w latach 70, kiedy była najwyższa koniunktura na tego typu usługi gastronomiczne, mieliśmy w całym kraju około 800 tego typu placówek. Choć bary zaczęły funkcjonować w Polsce w latach 40. - przypomniał krytyk kulinarny w rozmowie z Anną Piekutowską i Rafałem Turowskim. 

Pierwszy bar mleczny powstał w Krakowie w 1948 roku. Była to odpowiedź władz powojennej Polski na "zapotrzebowanie społeczeństwa, w tym niższych klas społecznych".

- Tego typu lokale, dostępność jedzenia poza domem, miała uwolnić kobiety od obowiązków domowych. Podobnie jak system stołówek pracowniczych. To był element polityki równouprawnienia - wyjaśnił gość "Wspólnej soboty". 

"Dobrze, tanio i świeżo"

A czym teraz tłumaczyć popularność barów mlecznych? 

- Rozmaite problemy, których doświadczamy wszyscy, czyli zadłużenie kredytowe, generalnie trudna sytuacja finansowa sprawiły, że polska klasa średnia nagle zrozumiała, że nas nie bardzo stać na to, żeby chodzić na eleganckie kolacyjki, obiadki i to codziennie. Wyczuł to biznes i efekt jest taki, że mniej więcej od trzech - czterech lat bary mleczne wracają w wielkim stylu - tłumaczył w TOK FM Nowak. 

W tej chwili tylko w Warszawie barów mlecznych jest więcej niż w czasach PRL-u, bo ok. 100. Są w każdej dzielnicy. Z jednej strony jest jeszcze kilkanaście "oldschoolowych miejsc, które często są zaniedbane, ale mają wspaniałe jedzenie", z drugiej indywidualne biznesy i wielkie sieci. 

O popularności barów mlecznych decydują też moda, "demokratyczne ceny" i sentymenty. - Przy jedzeniu ważne są wspomnienia. Kto nam po raz pierwszy dał pierożek... Nagle wszystkie domowe potrawy zyskują blask, stają się gwiazdami - dodał krytyk kulinarny. 

Menedżer gastronomii i krytyku kulinarny Dawid Czarnota zwrócił uwagę na to, że obecnie "każdy idzie do barów mlecznych, bo wie, że tam zje dobrze, tanio, świeżo". - To naprawdę doskonały mechanizm. W barze mlecznym - wbrew gadaniom osób niechętnych - jest bardzo niewielkie zagrożenie, że się czymś zatrujemy. Za duży przerób - podsumował Maciej Nowak.

Redakcja poleca