"Wojna Izraela z Iranem byłaby fantastyczną wiadomością". Ekspert wskazał dla kogo
Izrael rozważa, jak odpowiedzieć na weekendowy atak Iranu, w którym Teheran wysłał ponad trzysta dronów i pocisków. Sytuację na Bliskim Wschodzie z niepokojem obserwuje świat, między innymi Stany Zjednoczone i Unie Europejska, które wzywają do powściągliwości.
Jak jednak mówił w TOK FM Wojciech Konończuk, dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich, są kraje, które gdyby doszło do eskalacji wojny na Bliskim Wschodzie, "zacierałaby ręce". Należy do nich Rosja. - Z jednej strony Rosjanie stwarzają wrażenie, że są symetrystami w podejściu do konfliktu izraelsko-irańskiego. Ale z drugiej rosyjskie MSZ powiedziało, że ataki na terytorium Izraela, to była próba samoobrony. Więc próbują symetryzować, ale nie ma żadnych wątpliwości, że trzymają bardziej stronę irańską - relacjonował rozmówca Jakuba Janiszewskiego.
Bo - zdaniem eksperta - gdyby Iran zaangażował się w wojnę z Izraelem byłaby to "fantastyczna wiadomość" dla Rosji. - Angażowałoby to siły USA i innych państw Zachodu, oznaczałoby zmniejszenie pomocy i politycznej uwagi wobec Ukrainy - tłumaczył Konończuk.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Miał być koncert mocarstw, a wyszedł "salon wykluczonych pod patronatem Pekinu"
Według dyrektora OSW z takiego obrotu spraw cieszyłby się jednak nie tylko Władimir Putin, ale cała koalicja państw antyamerykańskich czy szerzej antyzachodnich, które są zainteresowane zmianą układu międzynarodowego. - Kluczowe są te trzy państwa - Iran, Rosja i Chiny. Te państwa mają wspólny interes (choć z różnych pobudek) w dalszym osłabianiu hegemonii amerykańskiej, licząc na konkretne profity dla siebie. Iran jest zainteresowany demontażem zainteresowania amerykańskiego na Bliskim Wschodzie, a Rosja chciałaby zrobić to samo w Europie Wschodniej i Środkowej - wyjaśnił Konończuk.
Sensacyjny scenariusz na koniec wojny w Ukrainie. 'Pozornie łagodny'
Jak zauważył Jakub Janiszewski, Rosja chciała zrobić "koncert mocarstw", ale to się nie do końca udało. - Wyszedł salon wykluczonych pod patronatem Pekinu - ocenił gość TOK FM. I wyjaśnił, że Chiny zaczynają pełnić coraz większą rolę w tej międzynarodowej grze. - Rosja w ostatnim czasie de facto akceptuje rolę młodszego partnera Chin, uważając, że będzie miała z tego konkretne profity, także ekonomiczne. A z drugiej strony Chiny, wykorzystują Rosję jako taki swoisty taran do tego, żeby podważać niekorzystny z ich punktu widzenia porządek międzynarodowy - analizował. - Te trzy stolice są zainteresowane tym, żeby ten nowy, stary teatr wojenny na Bliskim Wschodzie trwał i żeby do tej eskalacji dochodziło - podsumował Konończuk.