"To niezwykle dla Rosji bolesne". Putin upokorzony, a jego "przyjaciel" milczy
Trwająca od kilku dni ofensywa ukraińska, która po raz pierwszy zajęła tereny Rosji, wydaje się mocno wpływać na cały konflikt.
- Rosja wydaje się zaskoczona, nieprzygotowana i bardzo boleśnie odczuwa skutki tego, że Ukraińcy bardzo trafnie odczytali jej zasoby obronne w obwodzie Kurskim i wybrali zdaje się najsłabszy punkt do uderzenia - tłumaczył w audycji "Wywiad polityczny" szef działu bezpieczeństwa i spraw międzynarodowych Polityka Insight, Marek Świerczyński. Gość TOK FM stwierdził, że Rosjanie znaleźli się w bardzo niekomfortowej sytuacji. - Zostali w pewnym sensie upokorzeni przez Ukraińców - stwierdził.
Wrogowie zostaną zgnieceni
Zdaniem gościa TOK FM zademonstrowane zostało to, co tak naprawdę jest oczywiste, - Rosja, mając tak długie granice i tak wielkie terytorium, nie jest w stanie na każdym odcinku równie silnie się bronić. Nawet na odcinku graniczącym z przeciwnikiem, z którym prowadzi wojnę - tłumaczył. To, co się wydarzyło, jest więc bezprecedensowe i niezwykle dla Rosji bolesne.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
- Kreml zachowywał się tak, jak zawsze się zachowuje w czasie kryzysu. To znaczy przez początkową fazę, kilkanaście, kilkadziesiąt godzin milczał - relacjonował Świerczyński. Jak zaznaczył ekspert, potem pojawiły się hasła o prowokacji i terrorystach, a potem buńczuczne zapewnienia, że wrogowie zostaną "zgnieceni".
- Nawet Putin w tym publicznie transmitowanym wystąpieniu uciszał tego gubernatora obwodu Kurskiego, który opowiada o kolejnych zajmowanych miejscowościach, więc widać, że tam chyba kompletnie nie byli też komunikacyjnie i strategicznie przygotowani na taką sytuację - tłumaczył gość Karoliny Lewickiej. Dodał, że żądania wypchnięcia Ukraińców poza teren Rosji było skierowane nie tylko do wojska, co do FSB, bo zgodnie z przepisami wewnętrznymi całą tę operację traktuje się tam jako "zwalczanie oddziałów dywersyjnych".
Ukraińcy atakują Rosję. Zaskakujące milczenie Chin
Świerczyński przyznał, że to kolejny kryzys w czasie trwania tej wojny. Poprzedni tak duży, czyli bunt Prigożyna skończył się zaledwie po dwóch dobach, tymczasem ten trwa już tydzień i nic nie wskazuje, by miał się w jakiś sposób zakończyć.
- Więc można powiedzieć, że Ukraińcy ugodzili Rosję bardzo boleśnie. Pytanie, czy chcą odkroić kawałek jej terytorium? - zastanawiał się ekspert. Przypuszczał, że może chodzi o wymianę terytorium w toku negocjacji.
Co dalej z ofensywą Ukraińców w Rosji? 'Sprowadzicie nieszczęście na Polskę'
Dodatkowym aspektem całej sytuacji, jak zauważył, jest milczenie najważniejszego sojusznika, czy może partnera Rosji, czyli Chin.
- Ja się nie doszukałem, a sprawdzałem. Nie było żadnego oświadczenia Ministerstwa Spraw Zagranicznych Chin na temat sytuacji, którą obecnie obserwujemy - powiedział Świerczyński. I zaczął snuć przypuszczenia, że atak na terytorium Rosji mógł być wcześniej ustalony.
Zapewne z Zachodem, ale może nie tylko? Kilka tygodni temu miało miejsce spotkanie ministrów Ukrainy i Chin.
- Być może nastąpiło również jakiegoś rodzaju porozumienie pomiędzy Kijowem a Pekinem. To jest moja spekulacja, bo bardzo mało wiemy - przyznał i spuentował.