,
Obserwuj
Świat

Powodzie sieją spustoszenie w Europie. Gdzie zagrożenie jest największe?

oprac. MZ
4 min. czytania
17.09.2024 09:52
We wtorek ma znowu padać w Austrii, Czechach i południowo-wschodnich Niemczech. Agencja Reutera wylicza, że w trwającej w naszym regionie Europy powodzi zginęło już co najmniej siedemnaście osób.
|
|
fot. FERENC ISZA / FERENC ISZA/AFP/East News

W Dolnej Austrii, czyli północno-wschodniej części tego kraju, powódź pochłonęła życie czterech osób.

Austria. Meteorolodzy ostrzegają jednak przed kolejną falą powodziową

We wtorek rano władze poinformowały, że sytuacja powodziowa w Austrii pozostaje trudna, ale jest pod kontrolą. Szkody wyrządzone przez wodę i silny wiatr są systematycznie usuwane. Meteorolodzy ostrzegają jednak przed kolejną falą powodziową.

Burmistrz Wiednia Michael Ludwig poinformował, że w ciągu ostatniej doby praktycznie wszystkie interwencje straży pożarnej były związane z podtopieniami oraz silnym wiatrem. W austriackiej stolicy nadal pozostają zamknięte wszystkie parki i nie kursują niektóre linie metra. Jednocześnie władze miasta przekazały, że udało się naprawić wszystkie uszkodzone drogi i ulice, a także przywrócono działanie sieci energetycznej. Sieć gazowa i ciepłownicza nie zostały dotknięte skutkami powodzi.

Franciszkanie z zalanego Kłodzka proszą parafian o pomoc. Ich apel wywołał burzę w sieci

W Dolnej Austrii sytuacja w dalszym ciągu jest bardzo poważna. Tam w gotowości pozostaje wojsko, które w razie konieczności może być wykorzystane do ratowania ludzi i mienia, bądź usuwania skutków kataklizmu.

Choć opady powoli ustępują, niebezpieczeństwo powodzi nie zostało jeszcze zażegnane. Meteorolodzy ostrzegają, że w obliczu przewidywanego w nadchodzących dniach wzrostu temperatur, istnieje duże prawdopodobieństwo szybkiego i intensywnego topnienia śniegu. W ciągu kilku ostatnich dni, szczególnie w zachodniej Austrii, odnotowano niezwykle intensywne opady właśnie śniegu.

W wyniku bardzo obfitych opadów deszczu, szczególnie w Dolnej Austrii, należy spodziewać się dużej liczby osuwisk ziemi i lawin błotnych. Specjaliści ostrzegają, że w wielu miejscach gleba jest całkowicie nasycona wodą, dlatego w ciągu najbliższych kilku dni ryzyko osuwisk będzie szczególnie wysokie.

Śmiertelne ofiary, ludzie na dachach i ewakuacja szpitala. Europa walczy z żywiołem

Zagrożenie powodzią w Niemczech

Niepokojące informacje dochodzą też z austriacko-niemieckiego pogranicza. W niemieckim mieście Pasawa, gdzie do Dunaju wpadają rzeki Inn i Ilz, poziom wody na tej pierwszej ponownie się podniósł i we wtorek nad ranem przekroczył trzeci poziom ostrzegawczy. Informacje o tym przekazała bawarska służba powodziowa. Prognozy mówią, że poziom wody będzie się podnosił do wtorkowego popołudnia. Jest jednak mało prawdopodobne, aby ogłoszony został czwarty - najwyższy stopień zagrożenia powodziowego, który ogłasza się, gdy poziom Dunaju w tym miejscu przekroczy 850 cm.

Zaniepokojeni sytuacją są mieszkańcy Drezna we wschodnich Niemczech, gdzie wciąż podnosi się poziom Łaby. W zeszłym tygodniu zawaliła się tam część mostu.

Rzeki wylewają się na ulicach czeskich miast. Zamknięte połączenia z Polską

Węgry szykują się na kulminacyjną falę na Dunaju

Do powodzi przygotowują się Węgrzy. Władze Budapesztu zapowiedziały zamknięcie dróg w pobliżu Dunaju. Rzeka zagraża też Bratysławie.

Całą noc trwały prace przygotowujące mieszkańców Węgier na przyjście fali kulminacyjnej. Działania obywateli i służb skupiają się przede wszystkim wzdłuż tej rzeki, która od poniedziałku szybko przybiera. Mobilne zapory przeciwpowodziowe stoją już w położonych nieopodal Budapesztu Szentendre oraz w Wyszehradzie. W wielu miejscach przygotowywane są worki z piaskiem.

Służby hydrologiczne cały czas monitorują sytuację i pozostają w gotowości, by otworzyć poldery i zbiorniki bezpieczeństwa, które pozwolą na obniżenie poziomu rzeki i zniwelowanie wysokości fali kulminacyjnej.

Minister obrony Kristof Szalay Bobrovniczky poinformował, że w akcji przeciwpowodziowej już teraz bierze udział węgierska armia. Obecnie w terenie pomaga prawie 1400 żołnierzy, ale w razie konieczności będzie można zaangażować nie tylko kolejne pododdziały, ale także rezerwistów z obrony terytorialnej.

Hydrolodzy zwracają uwagę, że fala kulminacyjna na Dunaju znacznie się rozciągnęła. To z kolei oznacza, że będzie się ona przemieszczać przez terytorium Węgier o wiele dłużej niż pierwotnie zakładano. Jej szczyt minie w czwartek miejscowość Nagybajcs w pobliżu granicy ze Słowacją, zaś do Budapesztu fala kulminacyjna dotrze dopiero w sobotę. Tego dnia maksymalny prognozowany poziom wody ma wynieść w stolicy Węgier 860 cm.

Powódź dotknęła prawie 40 proc. Kłodzka. 'Odbudowa zajmie 5-6 lat'

Powódź 2024. Czechy najgorsze mają już za sobą?

Meteorolodzy uznali, że Czechy najgorsze pod względem opadów mają już za sobą. Miejscami będzie słonecznie i cieplej. Jedynie na południu Czech grożą silne opady, które mogą mieć wpływ na sytuację hydrologiczną. Woda na zalanych terenach powoli ustępuje. W całym kraju niema już miejsc, które dotąd były określane jako 'zagrożone ekstremalnymi powodziami'. Pozostały te o standardowym trzecim stopniu alarmu powodziowego.

Nie brak miejsc, w których woda jeszcze długo nie spadnie do normalnego poziomu. Wśród miejscowości najmocniej doświadczonych przez powódź jest Jesionik, gdzie woda zalała 80 procent miasta. Podobna sytuacja jest w Karniowie i Litovelu, które były odcięte od świata. Już można tam dojechać, ale tylko korzystając z ciężkich pojazdów strażackich lub wojskowych. Wykorzystywane są śmigłowce. Brakuje tam wody pitnej i żywności. Nie ma elektryczności i łączności telefonii komórkowej. Usuwanie awarii będzie trwać kilka dni, ale nie wszyscy powodzianie będą mogli wrócić do domów.

Późnym wieczorem w poniedziałek strażakom, policjantom i saperom udało się ograniczyć wypływ wody z Odry, która po przerwaniu wałów na wysokości ujścia Opawy zalała rano jedną z dzielnic Ostrawy. Przez tę wyrwę w wałach woda wlewała się do dzielnicy Przivoz, skąd udało się ewakuować 530 osób. Domy powodzian stoją w wodzie, która miejscami sięga dwóch metrów, a groziła nie tylko blokom mieszkalnym, bo Przivoz i sąsiednie dzielnice to przemysłowe serce Ostrawy. Tam jest koksownia, zakłady chemiczne i elektrociepłownia.