,
Obserwuj
Świat

Słynną stadninę w Janowie Podlaskim czekają zmiany. Prezes uchyla rąbka tajemnicy

3 min. czytania
25.08.2024 19:37
Choć aukcja Pride of Poland nie okazała się przełomowa, władze stadniny w Janowie Podlaskim liczą, że dobre dni wrócą. - Musimy dbać o to, by utrzymać typ urody konia arabskiego, czyli: delikatny i wytrzymały - mówił w TOK FM Leszek Świętochowski, obecny prezes stadniny. Jaki ma plan działania?
Rdqrf9uUE-dZEnWMvYudmDZ=4cSv^:~L`ZmRYS@oo3&ca4RS%?lv+{-4~{}:}iA}R[vz_F
Rdqrf9uUE-dZEnWMvYudmDZ=4cSv^:~L`ZmRYS@oo3&ca4RS%?lv+{-4~{}:}iA}R[vz_F
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl / VOT

Podczas 55. aukcji Pride of Poland, która odbyła się w Janowie Podlaskim 11 sierpnia, sprzedano 10 koni za łączną kwotę blisko 640 tys. euro. Jak wyliczyła doradczyni dyrektora generalnego Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa ds. koni arabskich Anna Stojanowska - średnia cena za konia wyniosła ponad 60 tys. euro.

Obecny prezes stadniny Leszek Świętochowski przyznał w TOK FM, że wynik tegorocznej aukcji jest słaby. - Szału nie było. Świadomie użyłem takiego określenia, bo mam pełną świadomość, że jest oczekiwanie bicia rekordów - mówił w "Magazynie EKG".

"To praca przynajmniej na kilka lat"

W ocenie gościa TOK FM ten rok dla stadniny koni w Janowie Podlaskim będzie finansowo trudny. Tym bardziej, że za ubiegły rok firma miała 1,8 mln złotych straty, a jej zadłużenie sięgnęło 6 mln złotych. - Wyjść z tych zobowiązań i wyrównać straty, (...) to praca przynajmniej na kilka lat - stwierdził Świętochowski.

Zauważył przy tym, że on sam prezesem jest od 1 maja tego roku. W związku z tym za wyniki stadniny może odpowiadać od jesieni, bo wtedy zaczyna się roczny cykl hodowlany. Gość TOK FM uprzedzał, że nie należy liczyć na szybki sukces. - Pierwsze źrebięta, które się pojawią zimą i wiosną, na rynek trafią nie wcześniej niż za dwa-trzy lata - mówił. - Teraz chodzi o to, żebyśmy pracowali spokojnie, z planem, koncepcją, opierając się na doświadczeniach i wiedzy zarówno obecnych pracowników stadniny, jak i byłych jej pracowników, którzy są niekwestionowanymi ekspertami w hodowli konia arabskiego nie tylko w Polsce, ale także na świecie - podkreślił Świętochowski.

To on zastąpi Nycza w Warszawie? 'Wchodzi do gry jako poważny kandydat'

Koni dużo, ale gwiazd brak

Dopytywany o plan na odbudowę renomy stadniny oraz jej bieżące działanie - wskazał, że jednym z kluczowych punktów będzie zmniejszenie liczby koni, szczególnie tych arabskich. - Było ich zdecydowanie za dużo, łącznie prawie 500, ale bez "gwiazd", bo te zostały wyprzedane w poprzednich latach - powiedział.

- Druga rzecz to zwiększenie pogłowia krów mlecznych, bo to mleko zapewnia bieżące funkcjonowanie stadniny. Trzecia rzecz to próba zdywersyfikowania dochodów. To już się zresztą częściowo udaje poprzez otwarcie stadniny dla turystów. W każdy weekend mamy z tego tytułu dochody rzędu nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. To bardzo dużo - wyliczył rozmówca Macieja Głogowskiego.

Obecny prezes chciałby też, by stadnina miała jeszcze jedno źródło finansowania. W grę, jak mówił, wchodzi budowa biogazowni. - Aukcja, nawet najbardziej udana, nie zapewni poczucia bezpieczeństwa załodze i perspektyw na rozwój. Tu trzeba uzyskiwać systematyczne, comiesięczne, dochody gwarantujące nie tylko pokrycie wydatków bieżących, ale również stwarzanie nadwyżki - tłumaczył.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Leszek Świętochowski zwrócił też uwagę, że teraz na świecie jest nadwyżka konia arabskiego, stąd o ich cenach decyduje kupujący, a nie hodowca. Liczy jednak, że dobre dni dla stadniny Janowie Podlaskim nadejdą. - Mam nadzieję, że moda na konia arabskiego wróci. Tym bardziej, że mamy - według ekspertów międzynarodowych - najlepsze konie arabskie w świecie - podkreślił.

Wskazał też, że Polska ma łącznie około 1,2 tysiące klaczy, podczas gdy Stany Zjednoczone mają ich 50 tysięcy. - Ale tam jest masa, u nas jakość - zaznaczył prezes. Dlatego, jak dodał, chce dbać o to, by utrzymać typ urody konia arabskiego, czyli: delikatny i wytrzymały. - Wiele krajów popełniło błąd, idąc w kierunku wzmocnienia sylwetki konia arabskiego, szczególnie Francja. Efekt? Konie francuskie, powiem dla ciekawości, nie uczestniczą teraz wyścigach np. koni czystej krwi arabskich czy to w Polsce, czy w krajach arabskich - skwitował gość TOK FM.

W 2023 roku na aukcji Pride of Poland wylicytowano 14 koni za łączną kwotę ponad 2,1 mln euro. Najwyższą cenę na licytacji - 810 tys. euro - osiągnęła klacz El Esmera ze stadniny w Michałowie. Natomiast podczas aukcji Summer Sale sprzedano 16 koni za 324 tys. euro. Rekordowy pod względem sprzedaży był 2015 r., kiedy na Pride of Poland wylicytowano 24 konie za blisko 4 mln euro.