,
Obserwuj
Świat

"Przemocowy ping-pong" na granicy polsko-białoruskiej. "Bez żadnych świadków"

3 min. czytania
08.03.2025 12:56
Strefa buforowa na granicy-polsko białoruskiej zostanie przedłużona na kolejne trzy miesiące. Jak oceniła w TOK FM aktywistka Aleksandra Chrzanowska - "głównie po to, żeby bez żadnych świadków można było dalej prowadzić bezprawną i niehumanitarną nieludzką praktykę pushbacków". - To jest taki przemocowy ping-pong, przemocowa spirala - mówiła przedstawicielka Grupy Granica.
|
|
fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Rząd dał aktywistom jeden dzień roboczy. "Nie mamy zbyt dużego pola manewru"

Rząd przedłuża obowiązywanie działającej od czerwca ub.r. strefy buforowej na granicy polsko-białoruskiej. Nastąpi to w poniedziałek (10 marca) - na kolejne trzy miesiące. Jej obszar ma zostać wydłużony z 60 km do około 77 km w kierunku północnego krańca Zalewu Siemianowskiego (woj. podlaskie) i - na nowym odcinku - pogłębiony w niektórych miejscach do 4 km.

Oglądamy 'Mentzen TV'. 'Ta fabryka obciachu dymi mi w domu co wieczór'

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przekazało organizacjom pozarządowym projekt rozporządzenia do konsultacji w piątek (28 marca), dając na zgłaszanie uwag tylko jeden dzień roboczy. Dla Aleksandry Chrzanowskiej z Grupy Granica jest to "dowód na to, że władze nie potrzebują konsultacji, tylko po prostu wiedzą, że tę strefę przedłużą i zrobią to bez względu na wszystko". - Nie mamy zbyt dużego pola manewru - przyznała aktywistka w TOK FM.

Podsłuchała rozmowy Ukraińców w pociągu. 'To słowo jest zakazane'

Poza tym, jak wskazała gościni "Pierwszego programu", ustanowienie strefy buforowej tak naprawdę nie powstrzymuje migrantów przed przekraczaniem granicy. - Jeśli przekraczają ją nie w miejscu, gdzie teraz jest strefa, to przekraczają ją trochę bardziej na północ. Na odcinku, na którym w ciągu ostatniego ponad roku było najwięcej przekroczeń, tej strefy nie ma - wyjaśniła Chrzanowska.

"Strategia zarządzania strachem" 

Dlaczego więc strefa buforowa nadal istnieje? Według przedstawicielki Grupy Granica to "ruch pozorowany" rządu. - Strefa świetnie wpisuje się w strategię zarządzania strachem. Bardzo niewiele osób zna się szczegółowo na ruchach migracyjnych, więc dosyć łatwo jest obywatelom sprzedać narrację: "Mamy zagrożenie w postaci migrantów, ale nie martwcie się, nie wpuścimy ich, a tych, którzy się przedrą, wyrzucimy z powrotem, nie dopuścimy do procedur azylowych i w ten sposób zapewnimy wam bezpieczeństwo" - mówiła Aleksandra Chrzanowska.

Będzie zawieszenie broni w Ukrainie? 'Nic nie wskazuje na to, by Putin był zainteresowany'

Rządzącym wprowadzającym strefę buforową - jak mówiła rozmówczyni Wojciecha Muzala - przyświeca jeszcze inny cel. - Ta strefa jest wprowadzana głównie po to, żeby bez żadnych świadków, bez niezależnych osób monitorujących prawa człowieka można było dalej prowadzić bezprawną i niehumanitarną nieludzką praktykę push-backów. Te osoby są coraz częściej poddawane przemocy. Opowiadają coraz bardziej drastyczne historie już nie tylko o białoruskiej stronie, ale też o polskiej. To jest taki przemocowy ping-pong, przemocowa spirala - opisywała aktywistka.

Zatem jakie działania powinni podjąć rządzący, aby zapewnić bezpieczeństwo zarówno polskim obywatelom, jak i migrantom? Aleksandra Chrzanowska wskazała, że na pytanie dotyczące tych pierwszych powinni odpowiedzieć eksperci ds. spraw bezpieczeństwa. - Jeśli zaś chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa migrantom, nienaruszającego też podstawowych praw i wolności obywateli, to należy doprowadzić do sytuacji, w której od osób, które się tutaj pojawiają, będą bezwzględnie przyjmowane wnioski o ochronę międzynarodową. To zapewniłoby kontrolę nad tym, kto tutaj przyjeżdża i co dalej się z takimi osobami dzieje - mówiła gościni TOK FM.