,
Obserwuj
Świat

Prokuratura szykuje się do śledztwa ws. pożaru w BPN. Policja już zbiera dowody

3 min. czytania
22.04.2025 15:49
Pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Augustowie (Podlaskie) policja zbiera i zabezpiecza dowody jeszcze przed formalnym wszczęciem śledztwa w sprawie pożaru w Biebrzańskim Parku Narodowym. Akcja gaśnicza z udziałem strażaków i innych służb trwa od niedzieli, pożar obejmuje ok. 450 ha terenów parkowych.
|
|
fot. Facebook.com/Państwowa Straż Pożarna
  • Trwa akcja gaśnicza w Biebrzańskim Parku Narodowym, który objął ok. 450 ha trudno dostępnych terenów. Zaangażowano setki strażaków, żołnierzy WOT, służby leśne oraz śmigłowce i samoloty do zrzutów wody;
  • Policja pod nadzorem prokuratury zabezpiecza dowody jeszcze przed formalnym wszczęciem śledztwa. Wstępna kwalifikacja dotyczy sprowadzenia zagrożenia dla życia, zdrowia lub przyrody na chronionym terenie;
  • Przyczyna pożaru pozostaje nieznana. Pięć lat temu podobne śledztwo w BPN zostało umorzone mimo podejrzenia umyślnego zaprószenia ognia z powodu braku sprawców.

Pożar wybuchł w niedzielę na styku powiatów augustowskiego i monieckiego, jak podawali wtedy strażacy - w okolicach wsi Kopytkowo (gmina Sztabin, powiat augustowski).

Akcja w trudnodostępnym, bagnistym terenie wciąż trwa, bierze w niej udział kilkuset strażaków zawodowych i OSP, w tym grupy specjalistyczne do gaszenia pożarów lasów bez użycia pojazdów, wspieranych też przez żołnierzy WOT, służby leśne i parkowe, policję.

Zrzutów wody (to łącznie setki tysięcy litrów) dokonują śmigłowce i samolot Lasów Państwowych oraz śmigłowiec policyjny.

Śledztwa jeszcze nie wszczęto, ale policja zbiera dowody

Przyczyna pożaru nie jest znana. - Na tym etapie dalecy jesteśmy od spekulowania, co było bezpośrednią przyczyną. Z pewnością czynności już po pożarze, podjęte przez biegłych z zakresu pożarnictwa, ale i przez ekspertów policyjnych ustalą, co było przyczyną tego pożaru - mówił w poniedziałek dziennikarzom rzecznik MSWiA Jacek Dobrzyński.

Policja zbiera wszelkie dowody jeszcze przed formalnym wszczęciem postępowania - poinformował we wtorek PAP szef augustowskiej prokuratury rejonowej Sebastian Piekarski. W jego ocenie, formalnie śledztwo powinno być wszczęte w najbliższych dniach.

Wstępnie zakładany kierunek śledztwa, to sprowadzenie pożaru (lub bezpośredniego niebezpieczeństwa jego wystąpienia), jako zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, prawdopodobnie w połączeniu z kwalifikacją prawną, która mówi o zniszczeniach w świecie roślinnym lub zwierzęcym, bo pożar obejmuje tereny chronione.

To największy tej wiosny pożar suchych trzcinowisk i łąk nad Biebrzą. Trzy tygodnie temu strażacy gasili tam pożar, który objął 90 ha terenów chronionych, przed tygodniem kolejny, gdy spłonęło 8-9 ha.

Leśnicy z Podkarpacia ostrzegają. 'Ból i zawroty głowy zaczynają się po 15-20 minutach'

Pożar w BPN w 2020 roku. Śledztwo zostało umorzone

Biebrzański Park Narodowym jest największy w Polsce. Pięć lat temu miał tam miejsce największy pożar w jego historii, spłonęło prawie 5,3 tys. ha bagiennych łąk i terenów leśnych.

Śledztwo dotyczące okoliczności pożaru prowadziła wówczas Prokuratura Okręgowa w Białymstoku. W śledztwie od początku przyjmowane były dwie główne hipotezy - umyślne bądź nieumyślne podpalenie. Biegły z zakresu pożarnictwa, powołany w tym postępowaniu, przyczynę pożaru opisał jako

'noszącą cechy umyślnego zaprószenia ognia w kilku miejscach'

.

Przyjęta wtedy kwalifikacja prawna, to sprowadzenie zdarzenia, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, mającego postać pożaru, ale także spowodowanie zniszczeń w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach oraz niszczenie lub istotne zmniejszenie wartości przyrodniczej prawnie chronionego terenu lub obiektu.

Po 9-miesięcznym postępowaniu śledztwo zostało umorzone, bo nie udało się wytypować i ustalić sprawców. Nie pomogły też nagrody pieniężne wyznaczone m.in. przez ówczesnego dyrektora BPN czy wójta Sztabina.

Posłuchaj: