,
Obserwuj
Świat

Trump grozi stacji, która przywróciła program Jimmy'ego Kimmela. "Zobaczymy, jak nam pójdzie"

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl, PAP
3 min. czytania
24.09.2025 10:32

Prezydent USA Donald Trump skrytykował przywrócenie programu komika Jimmy'ego Kimmela na antenę stacji ABC i wspomniał o ewentualnych krokach odwetowych, wymierzonych w tę telewizję - przekazała w środę agencja AFP.

fot. MANDEL NGAN, ROBYN BECK / AFP
  • Disney zawiesił emisję programu "Jimmy Kimmel Live!" po kontrowersyjnych komentarzach komika dotyczących reakcji Trumpa i jego zwolenników na morderstwo Charliego Kirka;
  • Kimmel bronił się, że jego słowa miały na celu krytykę instrumentalizacji tragedii, a nie umniejszanie samego przestępstwa. Podziękował także politykom z prawej strony za wsparcie w imię wolności słowa;
  • Mimo afery komik ponownie uderzył w Trumpa, a dodatkowo skrytykował stacje Sinclair i Nexstar za decyzję o nieprzywracaniu programu.

Amerykański przywódca oskarżył stację ABC w komentarzu opublikowanym w serwisie Truth Social o "rozpowszechnianie w 99 proc. bzdur pozytywnych dla Demokratów", a Jimmy'ego Kimmela - o to, że jest "kolejnym ramieniem Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej".

"Myślę, że przetestujemy ABC w tej sprawie. Zobaczymy, jak nam pójdzie. Ostatnim razem, gdy ich pozwałem, zapłacili mi 16 mln dolarów" - napisał Trump.

Redakcja poleca

Burza wokół talk-show Jimmy'ego Kimmela

Disney, spółka macierzysta sieci ABC, która emituje program "Jimmy Kimmel Live!", zawiesiła jego produkcję 17 września - dwa dni po audycji, która ściągnęła na komika i stację gniew prawej strony sceny politycznej. Kimmel powiedział podczas tego programu, że zwolennicy Trumpa desperacko starają się przedstawić mężczyznę oskarżonego o zabójstwo prawicowego aktywisty Charliego Kirka "jako kogoś innego niż jeden z nich". Oskarżył ich też o próbę "zdobycia punktów politycznych" poprzez wykorzystanie tej zbrodni do własnych celów.

Oberwało się także samemu Trumpowi. - Biały Dom opuścił flagę do połowy masztu, co spotkało się z krytyką, ale na ludzkim poziomie widać było, jak mocno prezydent to przeżywał - powiedział Jimmy Kimmel. Na "dowód" pokazano fragment wywiadu z Trumpem, podczas którego ten zostaje zapytany, "jak się trzyma" w związku ze śmiercią Kirka. Prezydent odpowiada, że czuje się "bardzo dobrze", po czym płynnie przechodzi do opowieści o budowie nowej sali balowej w Białym Domu.

- To nie jest sposób, w jaki dorosły opłakuje morderstwo kogoś, kogo nazywa przyjacielem. To jest sposób, w jaki czterolatek opłakuje złotą rybkę - skomentował nagranie Kimmel.

Redakcja poleca

Kimmel tłumaczy swoją wypowiedź o Charliem Kirku. I znów uderza w Trumpa

Po wybuchu afery Kimmel zapewnił, że jego zamiarem nie było bagatelizowanie morderstwa młodego człowieka. Nie uważam, żeby było w tym coś zabawnego - powiedział. - Nie było też moim zamiarem obwinianie jakiejkolwiek konkretnej grupy za działania osoby, która najwyraźniej była głęboko zaburzona psychicznie. Było to wręcz przeciwieństwem tego, co chciałem powiedzieć - zapewnił.

Podziękował osobom, które go wsparły - łącznie ze stającymi w obronie jego prawa do wolności wypowiedzi mimo braku osobistej sympatii wobec komika. Kimmel wymienił w tym kontekście teksańskiego senatora Teda Cruza. - Potrzeba odwagi, aby sprzeciwić się administracji (Trumpa) – podkreślił gospodarz programu telewizyjnego. - Zrobili to i zasługują za to na uznanie - dodał, odnosząc się do osób, od których uzyskał wsparcie.

Przy tym znów zażartował z amerykańskiego prezydenta. - Starał się jak mógł, żeby mnie usunąć, a zamiast tego zmusił miliony ludzi do oglądania tego programu - powiedział Kimmel.

Komik skrytykował też dwie stacje współpracujące z ABC, Sinclair i Nexstar, które postanowiły nie przywracać jego programu. - To niezgodne z prawem. To nieamerykańskie. To antyamerykańskie - ocenił.

Posłuchaj:

Źródło: PAP/Katarzyna Rogowska - tokfm.pl