,
Obserwuj
Świat

USA nakładają sankcje na Rosję. "Poważny cios"

PS
3 min. czytania
23.10.2025 07:20

Amerykański resort finansów ogłosił w środę nałożenie sankcji na rosyjskie koncerny naftowe Rosnieft i Łukoil oraz ich spółki zależne. To pierwsze sankcje przeciwko rosyjskim firmom za drugiej kadencji Donalda Trumpa. - To ogromne sankcje. Mamy nadzieję, że nie potrwają długo. Mamy nadzieję, że wojna zostanie zakończona - powiedział prezydent USA.

fot. Alex Brandon/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie rosyjskie firmy objęły nowe sankcje nałożone przez USA;
  • Dlaczego administracja Trumpa zdecydowała się nałożyć sankcje na Rosję;
  • Co przewidują nowe sankcje wobec rosyjskiego sektora naftowego;

Prezydent Trump po dziewięciu miesiącach prezydentury i serii bezowocnych rozmów, by przekonać Władimira Putina do zakończenia agresji przeciwko Ukrainie, nałożył w środę na Rosję pierwszy w tej kadencji pakiet amerykańskich sankcji. Objęte nim zostały dwa największe rosyjskie koncerny naftowe - Rosnieft i Łukoil, a także 34 ich spółki zależne.

"Nadszedł czas, aby powstrzymać zabijanie i natychmiast wprowadzić zawieszenie broni" - powiedział w oświadczeniu minister finansów Scott Bessent. "Biorąc pod uwagę odmowę prezydenta Putina zakończenia tej bezsensownej wojny, ministerstwo finansów nakłada sankcje na dwie największe rosyjskie firmy naftowe, które finansują machinę wojenną Kremla. Jesteśmy gotowi podjąć dalsze działania, jeśli zajdzie taka potrzeba, aby wesprzeć wysiłki prezydenta Trumpa zmierzające do zakończenia kolejnej wojny. Zachęcamy naszych sojuszników do przyłączenia się do nas i przestrzegania tych sankcji" - dodał.

Trump: Mamy nadzieję, że wojna zostanie zakończona

Decyzję tę potwierdził prezydent USA Donald Trump podczas spotkania z sekretarzem generalnym NATO Markiem Ruttem. - To ogromne sankcje. Są bardzo duże, skierowane przeciwko dwóm dużym koncernom naftowym. I mamy nadzieję, że nie potrwają długo. Mamy nadzieję, że wojna zostanie zakończona - powiedział prezydent. Trump stwierdził też, że Indie zgodziły się zakończyć prawie wszystkie zakupy rosyjskiej ropy do końca roku. Indie dotąd nie potwierdziły tej informacji.

Ogłoszone restrykcje to pierwsze sankcje przeciwko rosyjskim podmiotom nałożone przez drugą administrację Trumpa. Wcześniej, tuż przed opuszczeniem urzędu, pierwsze duże sankcje przeciwko rosyjskiemu sektorowi naftowemu ogłosił prezydent Joe Biden, obejmując sankcjami m.in. Gazprom-Nieft, a także szereg tankowców z "floty cieni". Tym razem restrykcje dotyczą największego koncernu - Rosnieftu - lecz nie tankowców. Restrykcje odcinają koncerny od amerykańskiej technologii oraz narażają firmy prowadzące interesy z rosyjskimi gigantami na sankcje wtórne.

Redakcja poleca

"Ważny krok"

Według Mai Nikoladze, analityczki waszyngtońskiego think tanku Atlantic Council, to ważny krok, mogący przynieść potencjalnie znaczące efekty. Jej zdaniem to podkreśla determinację administracji Trumpa w dążeniu do zakończenia wojny w Ukrainie. Ekspertka oceniła, że nałożenie sankcji na dwie największe rosyjskie firmy naftowe będzie poważnym ciosem dla dochodów kraju z eksportu surowców energetycznych.

- Poprzednie restrykcje na Gazprom Neft i Surgutneftiegas skłoniły indyjskie i chińskie rafinerie do poszukiwania alternatywnych dostawców ropy na Bliskim Wschodzie. W tym roku połączenie tych sankcji i zmniejszonego popytu w Chinach dodatkowo osłabiło dochody Rosji z eksportu ropy - zaznaczyła Nikoladze. - Nowe sankcje zmuszą rafinerie w Indiach i Chinach do dokonania strategicznego wyboru: kontynuować import rosyjskiej ropy, ryzykując sankcje wtórne, lub też zwrócić się ku alternatywnym dostawcom i zerwać powiązania z rosyjskimi firmami - dodała. Analityczka zastrzegła jednak, że sukces restrykcji będzie w dużym stopniu zależny od tego, z jaką determinacją będą one wdrażane.

W podobnym tonie wypowiedział się były ambasador USA w Polsce Daniel Fried. Zinterpretował on działania prezydenta Trumpa jako ruch mający skłonić Władimira Putina do zgody na zawieszenie broni i podkreślił, że po raz pierwszy amerykański prezydent zdecydował się wywrzeć rzeczywistą presję na Kreml. Zaznaczył jednak, że wprowadzone obecnie sankcje nie wyczerpują możliwości w tym obszarze. - To dobry ruch, ale wciąż pozostaje wiele miejsca na kolejne uderzenia w dochody z energetyki - powiedział były dyplomata.

Źródło: PAP