Orban nie chce być posłem. "Przygotowuje się do ewakuacji"
Viktor Orban nie zamierza pracować jako poseł. - W mojej ocenie to on przygotowuje się do potencjalnej ewakuacji z polityki w ogóle, bo jednocześnie następuje odpływ nie tylko kapitału politycznego, ale też takiego zwykłego kapitału. Powiązani z Orbanem oligarchowie i jego rodzina - jak donoszą dziennikarze - przenoszą majątek poza granice Węgier - mówił w TOK FM Wojciech Przybylski.
Po przegranej w wyborach Viktorowi Orbanowi została praca posła. Ale lider Fideszu ogłosił w sobotę, że nie zasiądzie w nowym parlamencie. Ustępujący premier Węgier zapowiedział w nagraniu opublikowanym na Facebooku, że skupi się na reorganizacji swojego obozu politycznego.
- Z jednej strony to jest zapowiedź tego, że on zamyka polityczny rozdział swojej kariery, a z drugiej strony, jeżeli wierzyć publicznym deklaracjom odchodzącego premiera Węgier, zamierza się skupić na budowaniu polityki krajowej, czyli budowaniu podstaw do sukcesu partii Fidesz w kolejnych wyborach - komentował w "Poranku TOK FM" Wojciech Przybylski.
Redaktor naczelny "Visegrad Insight" ocenił, że w grę wchodzi jeszcze jeden trop. - Jeżeli miałbym obstawiać jakiś scenariusz, to on jednak przygotowuje się do potencjalnej ewakuacji z polityki w ogóle, bo jednocześnie następuje odpływ nie tylko kapitału politycznego, ale też takiego zwykłego kapitału. Powiązani z Orbanem oligarchowie i jego rodzina - jak donoszą dziennikarze - przenoszą majątek poza granice Węgier - powiedział.
Prowadząca poniedziałkowy "Poranek TOK FM" Dominika Wielowieyska przypomniała, że córka i zięć Orbana wyjechali do Stanów Zjednoczonych. A zięć był w gropnie tych, którzy zrobili bardzo intratne interesy w czasie rządów Orbana.
- Z pewnością był tutaj element co najmniej nepotyzmu, bo rzeczywiście całe otoczenie i rodzina Orbana - w tym zięć - otrzymywali "po uważaniu" bardzo lukratywne kontrakty publiczne. Efekty oczywiście było widać, ale efektywność wydanych środków była niezbyt duża. Krótko mówiąc bogacili się, a nie dostarczali usług publicznych o wartości, jakie mogłyby te pieniądze przynieść - wyjaśnił Przybylski.
Źródło: TOK FM