,
Obserwuj
Świat

Wysłannicy Trumpa odwołali spotkanie z Zełenskim? "To jeden z bardziej niepokojących sygnałów"

oprac. Marta Zdanowska
2 min. czytania
03.12.2025 14:43

Steve Witkoff i Jared Kushner odwołali spotkanie z Wołodymyrem Zełenskim. - To jeden z bardziej niepokojących sygnałów. Bo to znaczy, że Putin dyktuje warunki - mówiła w TOK FM Maria Piechowska z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Władimir Putin
Władimir Putin
fot. ALEXANDER KAZAKOV/AFP/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Wysłannicy Donalda Trumpa wracają do Waszyngtonu po rozmowach z rosyjskim dyktatorem ws. Ukrainy;
  • Z jakimi konkluzjami?
  • Co rozmowy w Moskwie oznaczają dla Ukraińców?

Wbrew zapowiedziom nie dojdzie do spotkania przedstawicieli amerykańskiej delegacji z Wołodymyrem Zełenskim. Steve Witkoff i Jared Kushner mieli zdać ukraińskiemu prezydentowi relację z wtorkowych rozmów w Moskwie z Putinem. Ale spotkanie zostało odwołane. Wcześniej przedstawiciel rosyjskiej delegacji Jurij Uszakow przekazał, że w Moskwie nie osiągnięto żadnego kompromisu.

- Tak naprawdę tutaj nie ma nic nowego, nie ma żadnego zdziwienia. Rosja dąży do przedłużania procesu tych rozmów. Jej nie zależy na jakimś konsensusie, nie jest gotowa na żadne ustępstwa. Pokazuje to też to odwołane spotkanie. Po prostu Amerykanie nie mają co powiedzieć Ukraińcom, z niczym z Moskwy nie wyjechali - mówiła w TOK 360" Maria Piechowska z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Po wczorajszych rozmowach pojawiło się też doniesienia, których nie potwierdza strona amerykańska, że amerykańscy wysłannicy nie spotkali się z Zełenskim, bo obiecali to Putinowi.

"To jeden z bardziej niepokojących sygnałów"

- Jeśli to była prawda, to jest to jeden z bardziej niepokojących sygnałów. Bo to znaczy, że Putin dyktuje warunki. Chociaż od początku w jakiś sposób dyktował. To Ukraina cały czas godzi się na kolejne ustępstwa, Rosja na żadne ustępstwa się zgodziła ani razu. I to by było bardzo niepokojące. Natomiast też wiemy, że Rosjanie mają bardzo duży wpływ, zwłaszcza na Witkoffa. To jest jasne, że on tak naprawdę jest głosem rosyjskim, a nie amerykańskim - wskazała rozmówczyni Filipa Kekusza. 

Jak tłumaczyła, "Rosjanie grają w taką grę, żeby wciągać Amerykanów do rozmów, ale do niczego nie dojść". - Pytanie, czy Amerykanie będą dalej grali w tę grę. Czy będzie jeszcze jakaś kolejna runda rozmów? Rundy co jakiś czas się wydarzają i z każdego kolejnego spotkania Ukraińcy wychodzą z kolejnymi kompromisami ze swojej strony, a Rosjanie niczego nie deklarują. Więc tak naprawdę w tym momencie Rosjanie coś osiągnęli. I zobaczymy, czy im będzie dalej zależało na kontynuowaniu rozumów, bo nie mają już nacisku na Ukrainę - mówiła Piechowska.

Redakcja poleca

Ekspertka wskazała, że Rosjanie liczą jednak, że te ataki, które obecnie obserwujemy, bardzo ciężka zima, postępy na froncie rosyjskie, a także kryzys związany z aferą korupcyjną, sprawi, że Ukraińcy będą gotowi jeszcze dalej pójść w kompromisie.

- Natomiast tutaj warto powiedzieć, że najnowsze badania opinii publicznej w Ukrainie wskazują, że ponad 50 proc. osób jest gotowa wyjść na ulice, jeżeli podpisane miałyby być niekorzystne warunki w negocjacjach. A ponad 75 proc. jest kategorycznie przeciwna formalnemu, prawnemu uznaniu okupowanych terytoriów za rosyjskie. Więc widać, że Ukraińcy - choć są już potwornie zmęczeni wojną, to mają świadomość jak wysoka stawka jest w tej grze - podsumowała gościni TOK FM.

Źródło: TOK FM