Za podatek od Big Techów zapłacimy wyjściem amerykańskiej armii? Ekspert o "widmie odwetu"
- Podatek cyfrowy nie ma szans wejść w życie, dopóki prezydentem jest Karol Nawrocki - ocenił w TOK FM Jan Jęcz. Mimo tego, według eksperta z Polityki Insight, sam fakt pracy rządu nad projektem ustawy jest symboliczny i istotny. W TOK FM poruszono również temat regulacji UE, które mogą pozwolić na skanowanie wiadomości prywatnych.
- Dlaczego prezydent Karol Nawrocki może sprzeciwić się podatkowi cyfrowemu w Polsce?
- Jak administracja Stanów Zjednoczonych może wpływać na Polskę ws. podatku cyfrowego?
- W jaki sposób regulacje Unii Europejskiej mogą wpłynąć na prywatność użytkowników?
- Jakie zagrożenia wiążą się ze skanowaniem wiadomości prywatnych przez platformy?
Kilka dni temu 20-latka z Los Angeles wygrała proces przeciwko Meta i YouTube, oskarżając je o uzależniające praktyki, które zaszkodziły jej zdrowiu psychicznemu, kiedy była dzieckiem. Sąd przyznał kobiecie trzy miliony dolarów odszkodowania. - Sedno decyzji sądów w Stanach Zjednoczonych to opinia, że można Big Techy uznawać za odpowiedzialne za szkody osobiste - stwierdził w programie "EKG - Ekonomia, Kapitał, Gospodarka" Jan Jęcz z Polityki Insight. Jego zdaniem to "potencjalne zmiany tektoniczne", jeżeli chodzi o model biznesowy tych platform.
W Polsce w ostatnich dniach również wiele mówi się o Big Techach - zwłaszcza, że do wykazu prac rządu został wpisany projekt ustawy dotyczący tzw. podatku cyfrowego. Jak wyjaśniał minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, zakłada on do 3 proc. podatku od przychodów z wybranych usług cyfrowych w Polsce, związanych m.in. z reklamami online, platformami łączącymi użytkowników i z handlem danymi. Podatek ma dotyczyć tylko największych graczy o globalnych przychodach powyżej 1 mld euro i powyżej 25 mln zł w Polsce i ma zostać pomniejszany o zapłacony CIT. Co ważne - nie obejmie natomiast sprzedaży własnych produktów online, usług finansowych ani mediów publikujących treści.
Podatek cyfrowy w Polsce - jakie są szanse?
- Myślę, że projekt ustawy ma pewną szansę na uzyskanie aprobaty Sejmu, natomiast tak długo, jak Karol Nawrocki jest prezydentem, tak długo ten projekt nie zostanie podpisany - ocenił w TOK FM Jan Jęcz, przypominając o deklaracji prezydenta, że nie będzie podpisywał żadnych ustaw wprowadzających nowe podatki. W opinii rozmówcy Rafała Hirscha Nawrocki mógłby zmienić zdanie z uwagi na rosnącą presję społeczną.
Mimo wszystko - zdaniem gościa "EKG" - jest to "symbolicznie bardzo istotny akt". - Sam fakt, że projekt ustawy został wpisany do wykazu prac legislacyjnych rządu jest sygnałem, iż coś się zmienia w politycznych relacjach Polski i Stanów Zjednoczonych - stwierdził analityk.
Interesy Big Techów to amerykańska racja stanu
Redaktor TOK FM zwrócił uwagę, że obecnie pozycja Big Techów jest powiązana m.in. z polityką zagraniczną USA. - Wydaje się, że ochrona wielkich platform stała się wręcz częścią amerykańskiej racji stanu - zgodził się Jan Jęcz i wskazał na "bardzo niebezpieczną nowość", jaką jest powiązanie kwestii gospodarczych z kwestiami bezpieczeństwa.
- Administracja Donalda Trumpa otwarcie grozi, że podatki od usług cyfrowych mogą na tyle pogorszyć relacje sojuszników z USA, że mogą się skończyć konsekwencjami pokroju ograniczenia liczby amerykańskich wojsk w kraju - mówił ekspert z Polityki Insight. Jak wyjaśnił, wprowadzanie podatków od Big Techów uznawane jest przez administrację Trumpa za dyskryminujące działania wobec amerykańskich przedsiębiorstw. - Widmo tego rodzaju odwetu będzie ważnym argumentem, który pojawi się w debacie nt. podatku cyfrowego - ocenił Jęcz.
Platformy będą skanować nasze wiadomości? "Koniec prywatności"
Kolejny wątek związany z Big Techami, o którym ostatnio więcej się mówi, to regulacje pozwalające na skanowanie wiadomości prywatnych. Takie rozwiązanie proponuje Unia Europejska w imię ochrony dzieci przed niebezpieczną bądź nieodpowiednią komunikacją.
O tym, czy da się pogodzić bezpieczeństwo dzieci i prawo do prywatności dorosłych, rozmawiał Cezary Łasiczka z dr Karoliną Małagocką, ekspertką w dziedzinie prywatności w sieci i cyberbezpieczeństwa z Akademii Leona Koźmińskiego. Prowadzący audycję "OFF Czarek" zauważył, że propozycja UE zakłada monitorowanie treści wiadomości jeszcze zanim zostanie ona zaszyfrowana i wysłana.
- Może się okazać, że firmy zrobią cokolwiek, żeby zadowolić regulatora i będą skanowanie włączały defaultowo [domyślnie, automatycznie - red.]. To zaprzeczanie wolności - komentowała dr Małagocka. Ekspertka zaznaczyła, że - gdyby takie regulacje weszły w życie - mało kto pewnie będzie "grzebał w ustawieniach", by wyłączyć monitorowanie korespondencji. Według niej kontrola wiadomości - jeszcze przed szyfrowaniem - przez komunikatory uwidacznia "paradoks prywatności". - Bo wszyscy zgadamy się, że prywatność jest ważna, ale z drugiej strony mamy inną ważną wartość, czyli bezpieczeństwo dzieci - podkreśliła gościni Cezarego Łasiczki.
- Nie mogę się zgodzić na to, że wszyscy będziemy poddani permanentnej kontroli - skomentowała dr Małagocka. I porównała skanowanie korespondencji do zawieszenia domniemania niewinności. - To tak, jakbyśmy dostali mandat za to, że wyjeżdżamy samochodem na ulicę, bo a nuż złamiemy przepisy - tłumaczyła gościni TOK FM. Odniosła się również do kwestii nadzoru sądownictwa nad tą metodą. - Może tu powrócić stara dobra zasada: "dajcie mi człowieka, a znajdę paragraf" - skomentowała zagrożenia, jakie niesie ze sobą skanowanie korespondencji.
Jak zaznaczyła dr Małagocka, powinniśmy zacząć od strony platform i narzucania im regulacji, a nie użytkownikom.
Źródło: TOK FM