Kto po Manowskiej na czele SN? "Wybór między dżumą a cholerą"
Do prezydenta należy decyzja, kto - po Małgorzacie Manowskiej - kierowac będzie pracami Sądu Najwyższego. - To wybór między dżumą a cholerą - ocenił w TOK FM Maciej Czapluk z Polityki Insight.
Kto będzie kierować pracami Sądu Najwyższego po Małgorzacie Manowskiej? Decyzja należy do prezydenta. Na razie wiadomo, że wybrano pięciu kandydatów: Paweł Czubik, Tomasz Demendecki, Zbigniew Kapiński, Aleksander Stępkowski, Mariusz Załucki.
Jak przypomniała w "Wywiadzie politycznym" Karolina Lewicka, wszyscy kandydaci są neosędziami.
- Można się spodziewać, że będzie jak za Manowskiej albo gorzej. Dobre są moje przewidywania? - pytała Macieja Czapluka z Polityki Insight.
- Niestety chyba dobre. Ta piątka panów to neosędziwie można więc powiedzieć, że to wybór między dżumą a cholerą - ocenił gość TOK FM.
Czapluk dodał, że rola prezydenta jest istotna "w całym systemie dotyczącym Sądu Najwyższego" i nie ogranicza się tylko do wskazania osoby, która stanie na czele SN.
- Pytanie więc, czy prezydent będzie chciał wejść do tej gry i na przykład wybór I prezesa Sądu Najwyższego będzie początkiem zmian w tej instytucji pod kątem Karola Naworckiego - mówił. Jeśli prezydent wskaże kandydatów "preferowanych przez Małgorzate Manowską", to można spodziewać się kontynuacji.
Źródło: TOK FM