Czy Wisła też wyleje? "Jesteśmy w stałym kontakcie ze służbami"
Fala kulminacyjna na Wiśle przechodziła przez Kraków w niedzielę i poniedziałek, przekraczając stan ostrzegawczy, wynoszący 370 cm. Woda nie osiągnęła poziomu alarmowego (520 cm), jednak zalała bulwary i ścieżkę rowerową w centrum miasta, niedaleko Wawelu. We wtorek rano poziom rzeki zaczął się już obniżać - na wodowskazie na Bielanach o godz. 7 wyniósł 333 cm - dlatego prezydent Krakowa odwołał stan pogotowia przeciwpowodziowego. Informacje dotyczące poziomu Wisły są jednak nadal uważnie śledzone nie tylko w Krakowie.
Co z tamą we Włocławku?
Za kilka dni woda dotrze do województwa Kujawsko-Pomorskiego i newralgicznej - z punktu widzenia bezpieczeństwa - zapory we Włocławku. Tama przegradza Wisłę na jej 675 kilometrze i podnosi wodę w rzece o prawie 13 metrów. Powyżej tamy powstało jezioro, które ma powierzchnię 75 kilometrów kwadratowych i może pomieścić 370 milionów metrów sześciennych wody. Służby cały czas monitorują sytuację, ale na razie nie są planowane większe zrzuty wody, by wypłaszczyć ewentualną falę.
W okolicy Włocławka i w Toruniu Wisła ma bardzo niski stan. - Poziom wody na wodowskazie wynosi 110 centymetrów. Stan ostrzegawczy mamy w momencie przekroczenie 530 centymetrów, więc brakuje sporo. Stan alarmowy to 650 centymetrów – wylicza Marcin Lutowski, dyrektor Wydziału Ochrony Ludności Urzędu Miasta Torunia. - Na ten moment nie mamy czego się obawiać. W tym tygodniu temperatura będzie między 23 a 25 stopni, a opady nie są przewidziane - uspokaja. Według prognoz za kilka dni poziom wody we Włocławku i Toruniu wzrośnie o około 1,5 metra.
Mieszkańcy Unisławia zaniepokojeni
Urzędnicy chuchają jednak na zimne. - Cały czas monitorujemy sytuację. Jesteśmy w stałym kontakcie ze służbami, w tym ze zlewnią i tamą we Włocławku, gdzie otrzymujemy informacje dotyczące tego, co może się wydarzyć. Na razie nie ma informacji, by jakiekolwiek zrzuty były dokonywane - zapewnia Lutowski.
Informacje dotyczące poziomu Wisły uważnie śledzą między innymi mieszkańcy podtoruńskiego Unisławia, który w jednej trzeciej leży na terenach zalewowych. Gmina już robiła przegląd magazynu z workami na piasek. Ostatni raz ten teren zalało podczas powodzi w 2010 roku.