Ta bomba uśmierci Wisłę? Potrzebują miliardów na jej usunięcie. "Nie stać nas"
Istniejące w latach 1948-2014 Zakłady Chemiczne Zachem były producentem materiałów wybuchowych, barwników, pianek poliuretanowych i półproduktów chemii organicznej. Przedsiębiorstwo - z kilkuset budynkami - znajdowało się na terenie dawnej fabryki DAG Fabrik Bromberg, wzniesionej przez III Rzeszę.
Od 2003 roku zakłady stały się Spółką Skarbu Państwa. Jeszcze w 2006 roku Zachem należał do największych pracodawców w Bydgoszczy, zatrudniając ponad 1200 osób. W 2013 roku spółka zmieniła nazwę na Infrastruktura Kapuściska S.A. a rok później sąd ogłosił jej upadłość z powodu utraty płynności finansowej. Tereny po byłych Zakładach Chemicznych należą dziś m.in. do takich zakładów państwowych, jak produkujący amunicję Nitro-Chem, oraz do wielu firm prywatnych.
Bomba ekologiczna na ogromnym obszarze
Zachem pozostawił po swojej działalności ogromne zanieczyszczenia chemiczne, które zagrażają mieszkańcom Łęgnowa Wsi, a także płynącej niedaleko Wiśle. W skażonej glebie i wodach podziemnych znajduje się cała tablica Mendelejewa - to m.in. fenol, chlorofenole po produkcji związków grzybobójczych, siarczyn sodu, glikole, barwniki i półprodukty barwnikarskie, związane bezpośrednio z produkcją pigmentów i barwników, głównie anilina i chloroanilina. Skażony teren obejmuje obszar nawet 45 km kw. (same Zakłady Chemiczne Zachem zajmowały obszar 16 km kw.) Według naukowców z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, rejon dawnych zakładów jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych obszarów przemysłowych na świecie.
W 2023 roku rząd PiS przyjął specustawę, dotyczącą wielkoobszarowych terenów zdegradowanych, która odnosi się do obszarów dawnych Zakładów Chemicznych 'Zachem' w Bydgoszczy, Zakładów Chemicznych 'Organika-Azot' w Jaworznie, Zakładów Chemicznych 'Tarnowskie Góry' w Tarnowskich Górach i Zakładów Przemysłu Barwników 'Boruta' w Zgierzu, i która w praktyce przerzuciła na samorządy odpowiedzialność za unieszkodliwienie bomb ekologicznych.
W przypadku Bydgoszczy koszty szacowane są na 2,6 miliarda złotych. - Samorządy są nieprzygotowane do realizacji tego typu zadania, bo nie mają kompetencji - podkreślał podczas sesji rady miasta prezydent Rafał Bruski. - Te kompetencje trzeba kupić, a to długo trwa. Na kilka naborów, które organizowaliśmy na osoby, które miałyby się zająć tym zadaniem, nikt się zgłosił - dodaje.
Złożą wniosek o 46 mln zł z KPO
Szansą na rozpoczęcie konkretnych działań jest pozyskanie 46 mln złotych z KPO na badania gleby i wód gruntowych oraz przygotowanie planu usunięcia zanieczyszczeń. Wniosek do Programu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej złożą - za zgodą radnych - Miejskie Wodociągi i Kanalizacja w Bydgoszczy (MWiK).
Badania mają objąć tylko część zdegradowanych terenów. Chodzi o dwa obszary - składowisko 'Zielona' oraz 'SOE', o łącznej powierzchni około 300 hektarów. Na tym terenie jest ponad 200 tysięcy ton groźnych odpadów chemicznych. - Na terenach składowiska 'Zielona' praktycznie nie ma działek miejskich. Są one zajęte przez podmioty gospodarcze, Lasy Państwowe oraz osoby fizyczne z osiedla Łęgnowo Wieś, już bliżej Wisły - tłumaczy dyrektorka Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Bydgoszczy Aleksandra Kowalska.
- Przewidujemy wykonanie kompleksowych ocen stanu środowiska, badań właściwości odpadów, zanieczyszczenia wód gruntowych i podziemnych, zanieczyszczeń ziemi i powietrza. Zbadamy też stan technicznych zabezpieczeń mających na celu powstrzymanie rozprzestrzeniania się odpadów, wykonanych wiele lat temu przez Zachem, oraz wykonamy ocenę ryzyka zdrowotnego środowiskowego - zapowiada urzędniczka.
Mieszkańcy zapłacą za Zachem?
Miasto będzie mogło uzyskać 100 procent dofinansowania, ale tylko do kwoty netto. Podatek zapłaci już z własnego budżetu. - Samo złożenie wniosku będzie kosztowało 200 tysięcy złotych - wylicza Rafał Bruski. - To są pierwsze pieniądze, które z kieszeni mieszkańców przeznaczamy na ten cel i nikt nam tego nie zwróci. Nie może być tak, że za pieniądze na szkoły, zajęcia dodatkowe dla dzieci, drogi, chodniki będziemy oczyszczać pozostałości po państwowej spółce. Samorządu na to nie stać! - podkreśla prezydent.
Miasto liczy, że na neutralizację bomby ekologicznej uda się znaleźć środki z budżetu państwa oraz z Unii Europejskiej.