Pokłosie głośnej awantury w Trybunale Stanu. Jest śledztwo prokuratury
Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie głośnej awantury, do której doszło na posiedzeniu Trybunału Stanu - ustaliło Radio TOK FM. Chodzi o zachowania niektórych sędziów - m.in. prowadzącego obrady Piotra Andrzejewskiego.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co się wydarzyło 22 września w Trybunale Stanu?
- Kto złożył zawiadomienie do prokuratury?
- Jakie działania, na ten moment, podjęli śledczy?
Jak przekazał nam rzecznik prokuratury Piotr Antoni Skiba, śledztwo zostało wszczęte w kierunku art. 222 par. 1 Kodeksu karnego. Mówi on o naruszeniu nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego - członka Trybunału Stanu - w związku z pełnieniem obowiązków służbowych. Osobą poszkodowaną miałby być inny członek Trybunału Stanu - adwokat Marcin Radwan-Röhrenschef, bo to on siedział na krześle, które zostało popchnięte. Grozi za to kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat trzech.
Tak jak wcześniej informowaliśmy, prokuratura zajęła się sprawą nie z własnej inicjatywy, ale z zawiadomienia, które złożył jeden z mieszkańców Lublina - obywatel, który uznał, że doszło do naruszenia prawa.
Co się wydarzyło w Trybunale Stanu?
Przypomnijmy, 22 września miało się odbyć posiedzenie pełnego składu Trybunału Stanu w sprawie uchylenia immunitetu jego przewodniczącej Małgorzacie Manowskiej. Jednak 3 września - podczas wcześniej zwołanego posiedzenia w tej sprawie - wybuchła awantura. Przewodniczący składu Piotr Andrzejewski nie chciał dopuścić do orzekania części sędziów, będących świadkami w jednym z wątków dotyczących Manowskiej. - Obowiązuje kultura, do cholery! - krzyczał, kiedy Jacek Dubois złożył wniosek o zmianę przewodniczącego. Doszło do przekrzykiwania się, gdy Andrzejewski, członek TS, zarządził postępowanie w trzyosobowym składzie, a nie w pełnej obsadzie Trybunału.
W całej sprawie chodzi o to, by Trybunał Stanu mógł rozpoznać wniosek prokuratury o uchylenie immunitetu Małgorzacie Manowskiej jako I Prezes Sądu Najwyższego. Manowska jest też członkiem Trybunału Stanu. Zgodnie z wnioskiem prokuratury ma odpowiedzieć za przekroczenie uprawnień przy uznaniu ważności głosowań Kolegium Sądu Najwyższego, mimo braku kworum, ale również - m.in. za niedopełnienie obowiązków związane z niezwołaniem w terminie posiedzenia pełnego składu Trybunału Stanu.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie dostała w tej sprawie zawiadomienie od mieszkańca Lublina, ale nie tylko. - Wpłynęły też kolejne zawiadomienia od kolejnych osób fizycznych, jak również pisma procesowe, m.in. kierowane przez członków Trybunału Stanu, dotyczące zajść, do których miało dojść 3 września na terenie Sądu Najwyższego, gdzie obradował Trybunał Stanu. W tej sprawie perwotnie prokuratura przeprowadziła czynności sprawdzające. Uzyskaliśmy m.in. część niezbędnych materiałów dotyczących zapisu (wideo) w zakresie przebiegu tej rozprawy przed TS. Na dalszym etapie będziemy analizowali te materiały. Zamierzamy też przesłuchać głównych świadków tego zdarzenia - mówi TOK FM prokurator Skiba.
Jest i drugie śledztwo
Do prokuratury wpłynęły jeszcze dwa niezależne zawiadomienia, które dotyczą wydarzeń w Trybunale Stanu. Złożyło je dwoje dziennikarzy dużych ogólnopolskich mediów, których nie chciano wpuścić na rozprawę. Wskazali na możliwość popełnienia przestępstwa związanego z tłumieniem krytyki prasowej. - Tutaj również Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo. Chodzi o uniemożliwianie przedstawicielom prasy wstępu na posiedzenie Trybunału Stanu i relacjonowanie jego przebiegu. Chodzi o czyn z art. 44 ustęp 1 Ustawy Prawo Prasowe. Po czynnościach sprawdzających również zostało szczęte śledztwo w tej sprawie - dodaje prokurator Skiba. Zawiadomienia mieli złożyć Ewa Ivanova w "Gazety Wyborczej" i Mariusz Jałoszewski z OKO.press.pl.