Kuriozalne sceny w Trybunale Stanu. "To była forma przemocy"
- To, co państwo wczoraj zobaczyliście i okoliczności towarzyszące w żaden sposób nie budują autorytetu nikogo: ani polskiego państwa, ani Trybunału Stanu. Ani głównego bohatera, który wczoraj krzyczał, uderzał ręką w stół, popychał innego sędziego czy też wygłaszał groźby pod naszym adresem - mówił o posiedzeniu Trybunału Stanu jego członek Przemysław Rosati.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Krzyki, popychanie sędziego, wyłączanie świateł i mikrofonów - tak wyglądało środowe posiedzenie Trybunału Stanu, które miało zdecydować o losach immunitetu Małgorzaty Manowskiej;
- Zdaniem Przemysława Rosatiego, zachowanie sędziego Piotra Andrzejewskiego nosiło znamiona przemocy. "Emocje, a może po prostu zwykły brak wychowania, wzięły górę" - komentował w TOK FM;
- Posiedzenie odroczono do 22 września, ale zdaniem Rosatiego, może ono wcale się nie odbyć;
- "Patrzę na to z wielkim smutkiem. Nie chcę porównywać nas do żadnego innego kraju, żeby nikomu nie uchybić, ale zapanował Bantustan" - stwierdził gość Karoliny Lewickiej.
Kuriozalne sceny rozegrały się w środę na posiedzeniu Trybunału Stanu, który miał zająć się uchyleniem immunitetu pierwszej prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Manowskiej. Przewodniczący składu Piotr Andrzejewski nie chciał dopuścić do orzekania części sędziów, będących świadkami w jednym z wątków dotyczących Manowskiej. - Obowiązuje kultura, do cholery! - krzyczał, kiedy Jacek Dubois złożył wniosek o zmianę przewodniczącego. W końcu odroczono posiedzenie.
- To pokazuje pewien poziom kultury i świadczy o osobie, która w taki, a nie inny sposób się zachowała - ocenił w "Poranku TOK FM" mec. Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej i członek Trybunału Stanu. - To była forma przemocy, na którą nie może być zgody w przestrzeni publicznej, na posiedzeniach organów władzy publicznej, organów konstytucyjnych. Przykro się na to patrzy, ale niestety emocje wzięły górę, a może po prostu zwykły brak wychowania, bo tego też nie można wykluczyć - stwierdził.
Rosati wyraził wątpliwości co do zasadności wniosku o wyłączenie od orzekania ośmiu przesłuchanych przez prokuraturę sędziów. I dodał, że wraz z innymi sędziami złożył (przed rozpoznaniem tamtego) wniosek o rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego: czy należy stosować przepisy Kodeksu postępowania karnego do postępowania w sprawie uchylenia immunitetu.
Kolejne posiedzenie pełnego składu TS zaplanowano na 22 września, jak ogłosił sędzia Józef Zych. - Spodziewam się wszystkiego, dosłownie wszystkiego łącznie z tym, że posiedzenie się nie odbędzie. Biorąc pod uwagę to, co działo się wczoraj, w jaki sposób to wszystko przebiegało, a także nawet tak prozaiczne historie, jak wyłączenie światła, wyłączenie mikrofonów, próba usunięcia dziennikarzy z części przeznaczonej dla publiczności siłą z posiedzenia - mówił gość Karoliny Lewickiej. - Nie zdziwi mnie nic i naprawdę nie jestem przekonany, czy 22 (września) faktycznie to posiedzenie się odbędzie - powtórzył Rosati.
- Patrzę na to z wielkim smutkiem. Nie chcę porównywać nas do żadnego innego kraju, żeby nikomu nie uchybić, ale zapanował Bantustan - ocenił sędzia. - To, co państwo wczoraj zobaczyliście i okoliczności towarzyszące w żaden sposób nie budują autorytetu nikogo: ani polskiego państwa, ani Trybunału Stanu. Ani głównego bohatera, który wczoraj krzyczał, uderzał ręką w stół, popychał innego sędziego czy też wygłaszał groźby pod naszym adresem - zaznaczył Rosati.
O co chodzi ws. immunitetu Manowskiej
Lewicka wyjaśniła, że prokuratura wszczęła śledztwo przeciwko Małgorzacie Manowskiej do Izby Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego oraz do Trybunału Stanu (Manowską chronią dwa immunitety, skierowano wnioski o ich uchylenie). Chodzi o trzy sprawy, jedno przekroczenie uprawnień (uznanie ważności głosowań Kolegium Sądu Najwyższego mimo braku kworum) i dwa przypadki niedopełnienia obowiązków: w związku z niezwołaniem w ustawowym terminie posiedzenia pełnego składu Trybunału Stanu oraz w związku z niewykonaniem prawomocnego postanowienia sądu okręgowego dotyczącego uchwały o zawieszeniu sędziego Pawła Juszczyszyna.
- Trybunał Stanu w żaden sposób nie orzeka o winie lub niewinności pani Manowskiej, to jest tylko i wyłącznie zgoda lub jej brak na uchylenie immunitetu. Innymi słowy, to jest doprowadzenie do sytuacji, że wszyscy jesteśmy równi wobec prawa, że każdego można pociągnąć do odpowiedzialności karnej, po to, żeby rozstrzygnąć o jego winie lub niewinności. To istota tego postępowania - podkreślił Rosati.