Zetki idą do polityki warszawskiej. Zaraz będą radnymi, jeszcze tylko... matura
Są dowodem na to, że młodzi do polityki samorządowej jednak się garną. Wiedzą, jak działa samorząd. Większość z nich pierwsze szlify zdobywała w młodzieżowych radach dzielnic. Niektórzy są asystentami i współpracownikami posłów czy posłanek. Podpatrywali i uczestniczyli - jako wolontariusze - w kampanii parlamentarnej. Potem doświadczenie to wykorzystali już we własnych zmaganiach. Z sukcesem.
- Kampanię prowadziłam z dwoma przyjaciółkami. Lepiej ludzie odbierają młode osoby niż dwóch starszych panów - mówi Aleksandra Więckowska, która zdobyła mandat radnej w dzielnicy Ursus. Studiuje amerykanistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Jest na pierwszym roku. Obowiązki radnej i studentki zamierza połączyć z pracą. Pomaga posłowi KO Dariuszowi Jońskiemu przy sejmowej komisji śledczej ds. wyjaśnienia wyborów kopertowych. - Jestem na tyle przebojowa, że sobie poradzę. Wiadomo, że jest z tyłu głowy obawa, że będą mnie traktować trochę z góry, bo jestem młoda, a dla wielu radnych będzie to już kolejna kadencja - mówi.
W podobnej sytuacji jest Maciej Żarnoch, nowo wybrany radny KO z Wesołej. Na co dzień jest studentem administracji na UW i zaangażował się w pracę komisji do spraw wyjaśnienia afery wizowej. Zapewnia, że wszystko uda mu się pogodzić. W rozmowie z nami przyznaje też, że otrzymuje już pierwsze telefony od mieszkańców, by - jako radny - zajął się konkretnymi sprawami. Sam też, jak mówi, ma wiele pomysłów. - Część wyniosłem z domu. Mój tata jest inżynierem drogownictwa i trochę pomagał mi w tworzeniu programu - dodaje.
Najpierw matura, potem praca radnego
Jeśli chodzi o łączenie różnych obowiązków, wyjątkowo pod górkę miał Mikołaj Ojrzanowski, który kampanię wyborczą musiał łączyć z przygotowaniami do matury. - Ostatnie dwa tygodnie były naprawdę ciężkie. Prosto ze szkoły jechałem w teren, na kampanię ulotkową - wzdycha. Chodzi do technikum lotniczego. Śmieje się, że kolegom z klasy musiał tłumaczyć zasady głosowania w wyborach samorządowych. Zaskoczenia nie kryli też nauczyciele, bo rzadko się zdarza, że uczeń zostaje radnym. Mandat Ojrzanowskiemu udało się zdobyć - będzie radnym KO w dzielnicy Bemowo. Jak przyznaje, cieszy się z tego, że kadencja na dobre rozpocznie się już po wszystkich jego egzaminach maturalnych.
Wyniki wyborów 2024. Rada Warszawy z dominacją KO. Kto został radnym? Kogo zabrakło?
Niewiele starszy od Mikołaja jest Daniel Kość, radny-elekt z Wilanowa. - Mam 19 lat, drugi najmłodszy radny [ma lat] 34 - zauważa. Jak mówi, nie boi się, że ze względu na wiek inni będą go lekceważyć. Podkreśla, że będzie jednym z dwóch przedstawicieli Lewicy. Zapowiada, że w radzie chciałby zabiegać m.in. o poprawę dostępu do kanalizacji na terenie dzielnicy czy ekrany akustyczne przy Południowej Obwodnicy Warszawy.
Wszyscy młodzi zapewniają, że w kampanii postanowili przede wszystkim na bezpośredni kontakt z wyborcami. - Na początku najtrudniejsze było dla mnie przełamanie się, by pukać od drzwi do drzwi - przyznaje Mateusz Tomaszewski, radny-elekt Koalicji Obywatelskiej w dzielnicy Włochy. - Dowiedziałem się o wielu problemach we Włochach. Zdarzała się też krytyka, w końcu nie wszyscy są wyborcami KO - dodaje.
Na wyróżnienie zasługuje też Julia Klimkiewicz z Razem. Startowała do rady dzielnicy w Śródmieściu, z pierwszego miejsca na liście Lewicy. Zdobyła 1080 głosów i uzyskała mandat. Ma 19 lat i - jak podkreśla - jest jedną z najmłodszych w historii radnych w tej dzielnicy.
'Władzę się wyrywa'
Profesor Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, przyznaje, że młodość może być atutem w starciu z doświadczonymi radnymi. - Władzy się nie dostaje, władzę się wyrywa. Pamiętam, jak w ostatniej kadencji samorządowej młodzi radni zupełnie zepchnęli do defensywy starszych radnych, jeśli o komunikację polityczną. Chodzi o sprawność w sieci, tworzenie stałego kontaktu z wyborcą w internecie. Tak długo jak im się chce, tak długo mają szansę - mówi ekspert.