Deweloper kusi miasto, mieszkańcy protestują. "Coś tam się nie zgadza"
Prace przy Postępu 2 na stołecznym Służewcu już się zaczęły. Trwa rozbiórka pofabrycznych pozostałości. Plan zagospodarowania przewiduje w tym miejscu jedynie biura i usługi, dlatego inwestor musi budować na mocy specustawy - lex deweloper. Ten dokument zmienia każdy, wcześniej uchwalony plan, ale muszą zgodzić się na niego władze samorządowe. - Planowane przez nas osiedle wielorodzinne będzie niegrodzone, a na jego terenie zasadzimy około 30 drzew - przekonuje Weronika Ukleja, rzecznik Grupy Echo-Archicom. I dodaje, że pozytywną opinię na temat projektu wydało już Biuro Architektury i Planowania Przestrzennego Warszawy.
Niepokój sąsiadów
Pięć bloków, w tym jeden z dominantą 12-piętrową, wzbudził niepokój okolicznych mieszkańców. Planowanych jest ponad 400 mieszkań. - Ta inwestycja jest przeskalowana - dziwi się Magda Żebrowska, mieszkanka Służewca. Wraz sąsiadami napisała petycję. Domagają się nie tylko zmiany planów od inwestora, ale przede wszystkim - reakcji lokalnych władz.
- Ten teren należy przeznaczyć na teren zielony. Na Służewcu, akurat w tej naszej części, w tym kwartale ulic Postępu, Bokserska, Cybernetyki, nie mamy jakiegoś większego skweru zielonego - przekonuje Żebrowska. Jak mówią mieszkańcy, skrawek zieleni, jaki chce zagospodarować i stworzyć na nowo deweloper, to stanowczo za mało.
Problemów może być więcej
Służewiec to dzielnica, która niegdyś miała charakter przemysłowy, a do niedawna zwana była mordorem - ze względu na mieszczące się tam biura. Teraz zamienia się powoli w mieszkaniówkę. - Zupełnie inne potrzeby komunikacyjne ma taka dzielnica biurowa, gdzie tylko się przyjeżdża do pracy i wraca z pracy. To są dwa transporty. A zupełnie inne potrzeby ma dzielnica mieszkaniowa - tłumaczy Monika Kołacz, która na Służewcu mieszka od siedmiu lat. - Główną bolączką w tej chwili są korki - dodaje. Jak przekonują w rozmowie mieszkańcy, zabudowa już się zagęszcza. W pobliżu powstaje sześć innych osiedli mieszkaniowych.
Inwestor zorganizował konsultacje dla mieszkańców, które jednak nie spełniły ich oczekiwań. Informacja o konsultacjach pojawiła się w internecie, więc wiele starszych osób nie przyszło, bo nawet nie wiedziało, że są one organizowane. Ci, którzy przyszli twierdzą zaś, że na żadne konkretne pytanie nie uzyskali wiążącej odpowiedzi.
- Początkowo byłem optymistycznie nastawiony - przekonuje Jan Jagielski, który w tej części Warszawy mieszka od urodzenia. - Natomiast jak zacząłem patrzeć w plany, które przedstawiał deweloper, stwierdziłem, że coś tam się nie zgadza. Nie zgadzają się proporcje tych wszystkich obiektów. Tam wszędzie widzimy duże przestrzenie między blokami, a w rzeczywistości zmieści tam się raptem jakaś mała dróżka.
Jak zapewnia firma, z konsultacji powstanie raport, który ma być elementem wniosku, jaki trafi na biurko Rady Warszawy. - Zebraliśmy wiele opinii, które teraz zostaną przeanalizowane przez nas, przez naszych projektantów i władze samorządowe - tłumaczy Weronika Ukleja. - Wspólnym mianownikiem wielu bolączek w tej części Mokotowa jest dostępność miejsc parkingowych i drożność ulic. Dlatego mieszkańcy wnioskują o rozwiązania, które pozwolą ograniczyć korki zarówno dzisiaj, jak i w przyszłości, po zasiedleniu tego miejsca - wyjaśnia rzecznik inwestora.
Osiedle w zamian za szkołę
Deweloper w zamian za przychylność władz zapewnia, że sfinansuje rozbudowę Szkoły Podstawowej 191 o nowe skrzydło oraz przebudowę ulicy Postępu, ale tylko na odcinku inwestycji. - Jesteśmy w trakcie rozmów z Urzędem Dzielnicy Warszawa Mokotów na temat istniejących potrzeb w zakresie remontów dróg - zapewnia przedstawicielka inwestora.
- W związku z planowaną inwestycją przy ul. Postępu 2, spółka Archicom Warszawa sp. z o.o. zaproponowała dzielnicy partycypację w kosztach rozbudowy Szkoły Podstawowej nr 191 przy ul. Gruszczyńskiego 12 w celu zapewniania nowych miejsc lekcyjnych w budynku szkoły. Zarząd Dzielnicy Mokotów wyraził zainteresowanie podjęciem współpracy - powiedział nam rzecznik urzędu dzielnicy na Mokotowie.
Mieszkańcy liczą, że mokotowskie władze zaangażują się mocniej w rozmowy. Postulują, by inwestor sfinansował budowę linii tramwajowej z ronda Unii Europejskiej do Metra Wilanowska. Projekt 3 lata temu był wycenianiu przez Tramwaje Warszawskie na 25 mln zł. Koszt rozbudowy szkoły to ok. 10 mln złotych.
- Domagamy się przede wszystkim obecności miasta, bo my czujemy się pozostawieni sami sobie. Mamy walczyć sami z deweloperami? - pyta Monika Kołacz.
Lex Deweloper
To nie pierwsza inwestycja mieszkaniowa budowana w trybie ustawy Lex Deweloper, która wzbudza niepokój mieszkańców w stolicy. Jednak scenariusz jest coraz bardziej podobny. Inwestorzy często planują duże inwestycje, co wzbudza protesty mieszkańców. Koniec końców projekt jest zmieniony, a inwestycja nieco okrojona. Tak, aby wszyscy mogli potem mówić o sukcesie negocjacyjnym. Takie historie miały miejsce na Pradze Południe. - Mnie nie dziwi, że deweloperzy, próbują ustawę wykorzystać - mówi Melania Łuczak, wiceprzewodnicząca Rady Miasta, działaczka Miasto Jest Nasze. Przyznaje, że obawy mieszkańców Mokotowa w tym wypadku mogą być uzasadnione. - Doprowadzi do chaosu infrastrukturalnego i również tutaj zagęszczenie może negatywnie odbijać się na komforcie życia. Protestujący mieszkańcy próbują sprawą zainteresować miejskich radnych, bo to oni podejmą ostateczną decyzję. Jak mówią, odpowiedzi dostali od radnych z Lewicy i PiS-u, ale z rządzącej miastem Koalicji Obywatelskiej nikt się nie skontaktował.