"Orzeł" będzie zabytkiem? Sprawa toru kolarskiego elektryzuje dzielnicę
- Tor kolarski "Orzeł" znajduje się przy ulicy Podskarbińskiej na Kamionku;
- Konserwator zabytków wziął na tapet wpisanie toru do rejestru zabytków;
- Bardzo za są miejscy aktywiści, bardzo przeciw - dzielnica.
Tor kolarski "Orzeł" do rejestru zabytków chce wpisać Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków, zachęcany do tego przez miejskich aktywistów. - Tor wreszcie może odzyskać swój blask i stać się ogólnodostępną, zieloną przestrzenią do sportu i rekreacji dla wszystkich: rodzin i dzieci, które mogłyby w bezpieczny sposób jeździć na takim torze na rowerze - przekonuje Jan Mencwel, radny miasta z Miasto Jest Nasze.
Przez lata różne stowarzyszenia i organizacje walczące o ten teren sporządziły nawet gotowe plany przebudowy tego miejsca. Podają za przykład tor we Wrocławiu. I podkreślają, że teren jest potrzebny do rekreacji tutejszym mieszkańcom, bo okolica jest jedną z najszybciej zabudowywanych w Warszawie i takich miejsc w niej bardzo brakuje. Obecnie nie da się na tor wejść tak po prostu - z ulicy. Jego teren jest ogrodzony i zamknięty dla spacerowiczów.
"Orzeł" niewątpliwie wymaga też remontu. Powstał w 1972 roku. W latach 70. i 80., rozgrywano tu zawody, ale już na początku lat 90. został wyłączony z eksploatacji i niszczeje. Konieczne, jak mówią mieszkańcy, jest m.in. zrobienie nowych wejść i dostosowanie obiektu do potrzeb osób z niepełnosprawnościami.
Konflikt interesów?
Temat uznania "Orła" za zabytek ciągnie się od lat. Sprawa nabrała tempa we wrześniu 2022 roku. Postępowanie zostało wtedy wszczęte na wniosek kilku organizacji społecznych. Ówczesny Mazowiecki Konserwator Zabytków prof. Jakub Lewicki wystąpił o sporządzenie specjalistycznej opinii do Narodowego Instytutu Dziedzictwa w zakresie oceny wartości zabytkowych toru. Taka opinia została sporządzona w 2023 roku. Jej autorem był Marcin Dawidowicz, obecnie piastujący stanowisko Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.
- Zwróciłem się do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z pytaniem, czy jednocześnie - jako autor opinii i organ administracji - powinienem rozstrzygać te sprawy - mówi Dawidowicz. - Minister stwierdził, że nie ma konfliktu interesów i mam nie tyle prawo, co obowiązek sprawę rozstrzygnąć - dodaje.
Konserwator zapowiada więc wizję lokalną i rozmowy ze wszystkimi zainteresowanymi stronami. Decyzja ma zapaść najpóźniej do końca czerwca, chociaż - zdaniem niektórych - już zapadła. Podczas spotkania z aktywistami konserwator miał zapewnić ich, że wpis do rejestru zabytków będzie.
Dzielnica nie jest zadowolona
Wątpliwości mają urzędnicy dzielnicy Praga Południe, na terenie której znajduje się tor. Domagają się, aby opinie w tym zakresie wydał organ bezstronny. - Jesteśmy zaskoczeni, że ministerstwo uznało, że mazowiecki konserwator powinien wydawać decyzję w tej sprawie. Najprawdopodobniej ZGN [Zakład Gospodarowania Nieruchomościami] odwoła się od tej decyzji - informuje Michał Szweycer z urzędu dzielnicy.
- Sytuacja, w której konserwator mówi o tym, że będzie nowe postępowanie dowodowe i wizja lokalna, żeby wydać decyzję, a jednocześnie zapowiada, że już tę decyzje wydał, świadczy o tym, że chyba bezstronność nie jest tu zachowana - dodaje urzędnik. Ewentualne protesty całą procedurę mogą wydłużyć. Tor "Orzeł" już jest chroniony, bo znajduje się w gminnej ewidencji zabytków.
Co z remontem?
Powstaje też pytanie, co z remontem, gdyby tor został wpisany do rejestru. Wiele będzie zależeć pewnie od tego, co znajdzie się w dokumentach przygotowanych przez konserwatora. - Czy to miałoby być tak, że utrzymujemy pamięć o torze w tym znaczeniu, że zachowujemy jego fragment, kształt wału, ale jednocześnie pozwalamy, żeby to miejsce służyło mieszkańcom? Czy zakres ochrony byłby taki, że nic poza torem kolarskim tam nie mogłoby de facto funkcjonować? - pytają urzędnicy, którym przyjdzie obiekt wyremontować.
- Jestem rówieśnikiem tego toru, ale zabytkiem się nie czuje - próbuje żartować Marek Borkowski, radny i szef PiS na Pradze Południe. Podejrzewa, że tor dalej będzie niszczał. - Szkoda, że nie udało się zrealizować jakiejś wizji dzielnicy czy miasta, a zrealizowano wizję wąskiej grupki rowerzystów - komentuje radny PiS.
TOP 5 magicznych miejsc na Mazowszu. Jedno raptem pół godziny od Warszawy
Rada dzielnicy w poprzedniej kadencji nawet przyjmowała stanowisko, aby toru do rejestru zabytków nie wpisywać. Były też zbierane podpisy pod petycją w tej sprawie (choć swoją petycję napisali też zwolennicy ochrony toru).
Zwolennicy wpisania toru do rejestru zabytków przyznają, że głosy krytyczne, które się pojawiają ze strony polityków, nie mają uzasadnienia w faktach. - Mazowiecki konserwator jasno wskazuje, że wpis toru do rejestru zabytków umożliwia połączenie funkcji sportowo-rekreacyjnej z otwartym, zielonym, dostępnym terenem - mówi radny Mencwel.
Historia toru
Urzędnicy dzielnicy przekonują, że torem kolarskim nie jest zainteresowany żaden związek sportowy. Na betonowych torach, jak dodają, już się nie jeździ. Na świecie raczej wykorzystuje się je jako historię i atrakcje na niektórych, klasycznych wyścigach. - Ten tor od momentu powstania w latach 70. Był nazywany bublem budowlanym - mówi Michał Szweycer.
W podobnym tonie wypowiada się Towarzystwo Przyjaciół Kamionka, które przekonuje, że dokonało analizy sportowej prasy sprzed lat i wynika z niej, że obiekt był wykonany "bardzo niedbale" i niefunkcjonalnie.
Konserwator zmierza poprosić o dodatkowe opinie i ekspertyzy również z dziedziny sportu i historii kolarstwa. 31 marca ma się odbyć wizja lokalna na torze.