,
Obserwuj
Mazowieckie

Znany influencer rezygnuje. "Czuję się ośmieszony działaniami obecnej koalicji rządowej"

4 min. czytania
16.09.2025 16:52

"Ja już absolutnie straciłem nadzieję, że obecny rząd wprowadzi systemową asystencję osobistą" - napisał w mediach społecznościowych Wojtek Sawicki, działający na rzecz osób z niepełnosprawnością influencer, który od lat prowadzi w mediach społecznościowych profil "Life on Wheelz". Jak mówi, zawiódł się na obecnym rządzie, dlatego na znak protestu rezygnuje z udziału w pracach Rady Dostępności. 

Źródło: archiwum prywatne Wojtka Sawickiego
Źródło: archiwum prywatne Wojtka Sawickiego
fot. Wojciech Sawicki

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Wojtek Sawicki zdecydował się opuścić Radę Dostępności?
  • Czym to ciało się zajmuje?
  • Co dzieje się z Ustawą o asystencji osobistej?

Wojtek Sawicki jest osobą z niepełnosprawnością, choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a. Jak sam o sobie pisze, choroba odebrała mu władzę nad ciałem, ale nie pozbawiła go chęci do życia. "Mimo że jestem podłączony do respiratora, to staram się być aktywnym i dzielić się swoimi doświadczeniami w ramach projektu Life On Wheelz" - pisze. Jest osobą pracującą, w social mediach edukuje o niepełnosprawności i przełamuje stereotypy. 

Jego niezależne życie jest możliwe dzięki wsparciu innych, w tym - wcześniej - rodziców, a dziś - asystentów osobistych. Z Centrum Usług Społecznych w Warszawie w ramach projektu dostał ok. 300 godzin asystencji na okres od marca do listopada. - A ja potrzebuję asystencji non stop, 24 godziny na dobę. Te 300 godzin to dla mnie kropla w morzu potrzeb, jakieś dwa tygodnie opieki na cały rok, więc to jest kompletnie niewystarczające. Oczywiście, są one bardzo przydatne, ale to za mało. Dlatego liczyłem na ustawę o asystencji. Rząd ją obiecał, zapisał w stu konkretach na pierwsze sto dni ale jak na razie nic z tego nie wyszło. Byłem na trzech protestach osób z niepełnosprawnościami i ich rodziców przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów, ale to nic nie zmieniło - mówi w rozmowie z TOK FM. Dziś znaczną część tego, co zarabia, wydaje na zatrudnienie asystenta osobistego prywatnie. Inaczej nie byłby w stanie działać i w miarę normalnie żyć.

Rząd go oszukał

Jak podkreśla, czuje się oszukany i upokorzony przez rządzących, stąd decyzja o opuszczeniu Rady Dostępności, której był członkiem. "Czuję się też ośmieszony działaniami obecnej koalicji rządowej w kwestii asystencji osobistej. Mam dość!" - napisał na Facebooku. - Walka o ustawę o asystencji to walka bardzo wielu osób z niepełnosprawnością. Ja, tak jak wiele innych osób, nie chcę być cały czas pod opieką rodziców. Przyjeżdżając tutaj, do Warszawy, mając asystentów, poczułem się w pewnym sensie wolny. Bez asystenta miałbym wybór - albo żyć z rodzicami do końca ich życia, albo w jakimś ośrodku. Dziś, gdy mam pomoc, mogę się skupić na pracy, na rozwijaniu siebie samego. Asystencja pomaga mi uwolnić ten potencjał, który we mnie drzemie, podobnie jak w innych osobach z niepełnosprawnościami. Dziś naprawdę mam poczucie sensu - opowiada nasz rozmówca. 

Gość TOK FM dodaje, że aby wyjść z domu, pracować, prowadzić social media - potrzebuje asystenta osobistego. - To, że mam wsparcie ze strony asystenta, pomaga mi się realizować. Oczywiście, przy różnych niepełnosprawnościach te potrzeby są różne. Ktoś może potrzebować asystenta przez cztery godziny dziennie, ktoś inny - osiem godzin w tygodniu, a inny - o wiele większego wsparcia. Wszystko powinno być dostosowane do potrzeb. Jestem zmęczony tym, że muszę protestować o takie podstawowe rzeczy jak asystencja - dodaje nasz rozmówca. 

Rada Dostępności, z udziału w której Wojtek Sawicki rezygnuje, składa się z 50 osób. Pełnił w niej rolę eksperta. Zadaniem rady jest m.in. opiniowanie i doradztwo w procesie tworzenia aktów prawnych, w tym w szczególności Ustawy o dostępności osobom ze szczególnymi potrzebami, ale też przegląd obowiązujących przepisów prawa i rekomendowanie zmian w zakresie dostępności czy przygotowywanie ekspertyz i analiz niezbędnych do realizacji działań zaplanowanych w Programie Dostępność Plus. Rada Dostępności jest przy tym organem kadencyjnym. Kadencja trwa cztery lata, aktualnie trwa II, przypadająca na lata 2024 – 2028.

Co z ustawą o asystencji?

Ustawa dawno temu została wpisana do prac legislacyjnych rządu, była nawet omawiana na Stałym Komitecie Rady Ministrów, ale to do dziś nic nie zmieniło. Dalej nie zajął się nią rząd, a w konsekwencji - nie wiadomo, kiedy trafi do parlamentu. - Będę stanowczo stał przy swoim zdaniu i będę bronił tego projektu do ostatniej kropli. I mam nadzieję, że to zostanie docenione, i że ta Rada Ministrów za chwilkę przesunie ten projekt do Sejmu - tak mówił w TOK FM w maju minister Łukasz Krasoń, pełnomocnik rządu do spraw osób niepełnosprawnych. Do dziś nic takiego się nie wydarzyło. Kilka dni temu pojawiła się natomiast nieoficjalna informacja, że Krasoń ma stracić stanowisko. 

- Jeśli miałoby się tak zdarzyć, że rządowy projekt ustawy o asystencji jesienią nie trafi do Sejmu, to ja podtrzymuję swoją deklarację, że w Sejmie ten projekt się znajdzie - jeśli nie ten złożony w trybie rządowym, to będzie złożony w trybie poselskim - powiedziała we wtorek w TOK FM ministra rodziny, pracy i polityki społecznej, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Przyznała, że projekt rządowy jest cały czas "w negocjacjach". Środowisko osób z niepełnosprawnościami zarzuca rządzącym, że w wyniku tych "negocjacji" już został znacząco okrojony pod względem finansowym. - Podtrzymuję to, co mówiłam podczas protestu pod KPRM: ustawa o asystencji osobistej musi znaleźć się w Sejmie, musi się tam znaleźć tej jesieni, musimy nad nią pracować. A to, jakie będą szczegóły poszczególnych zapisów, to będzie wynikiem merytorycznej pracy nie tylko rządu, ale też parlamentu - zadeklarowała w TOK FM pani ministra.