Ataki niedźwiedzi w Bieszczadach. Gumowe kule wkrótce w akcji?
Po ataku niedźwiedzia na mieszkańca gminy Cisna przyrodnicy i samorządowcy apelują o pilne zmiany w przepisach oraz stworzenie systemu reagowania na spotkania ludzi z dużymi drapieżnikami. W Bieszczadach ma powstać specjalny program wart 16 mln zł, który zakłada m.in. całodobowe grupy interwencyjne, monitoring niedźwiedzi i możliwość odstraszania ich gumową amunicją.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie obrażenia odniósł mężczyzna zaatakowany przez niedźwiedzia w Kalnicy?
- Dlaczego liczba incydentów z udziałem niedźwiedzi rośnie?
- Co zakłada Projekt Ochrony Niedźwiedzia Brunatnego?
- Dlaczego nowelizacja ustawy o ochronie przyrody dot. Niedźwiedzi budzi kontrowersje?
Atak w Kalnicy. Mężczyzna trafił do szpitala
Do zdarzenia doszło w ubiegłym tygodniu w Kalnicy w gminie Cisna. 53-letni mężczyzna wracał leśną drogą do domu, gdy został zaatakowany przez niedźwiedzia. Poszkodowany z poważnymi obrażeniami trafił do szpitala w Lesku. Lekarze stwierdzili u niego urazy klatki piersiowej, nóg oraz głowy. Leśnicy podkreślają, że podobne zdarzenia nie są w Bieszczadach czymś wyjątkowym.
- Nie ma roku, żeby nie doszło do takiego wypadku. Wszystkie łączy jedno, czyli obecność człowieka w miejscu, gdzie łatwo zaskoczyć niedźwiedzia, np. gęsty las, w którym możemy podejść niezauważeni - mówi Mateusz Świerczyński z Nadleśnictwa Cisna. Eksperci zaznaczają, że niedźwiedź atakuje wtedy, gdy czuje się zagrożony. Zazwyczaj unika ludzi, jednak w ostatnich latach spotkań jest coraz więcej.
13 zdarzeń tylko w tym roku
Samorządowcy alarmują, że liczba incydentów z udziałem niedźwiedzi systematycznie rośnie. - Tylko w tym roku na terenie gminy Cisna doszło do 13 zdarzeń z udziałem niedźwiedzia zgłoszonych przez mieszkańców, a o ilu jeszcze nie wiadomo, to odrębna rzecz - mówi Bartosz Romowicz, poseł Polski 2050 i były burmistrz Ustrzyk Dolnych.
W jego ocenie problem narasta od lat, a państwo zbyt długo zwlekało z wprowadzeniem systemowych rozwiązań. - Potrzebujemy realnych środków, aby policzyć te zwierzęta i skutecznie je monitorować - podkreśla.
16 milionów złotych na ochronę niedźwiedzia
Odpowiedzią Ministerstwa Klimatu i Środowiska ma być Projekt Ochrony Niedźwiedzia Brunatnego. Program otrzymał 16 mln zł finansowania z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Środki mają zostać przeznaczone m.in. na:
- zabezpieczanie śmietników i odpadów,
- monitoring niedźwiedzi,
- znakowanie zwierząt obrożami telemetrycznymi,
- stworzenie grup interwencyjnych.
- Projekt zakłada stworzenie grupy interwencyjnej, która zajmie się procesem odłowu osobników konfliktowych, ich zaobrożowania i podjęcia skutecznej próby płoszenia przy użyciu broni gładkolufowej i kul gumowych - wyjaśnia Sławomir Serafin, Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Rzeszowie.
Takie zespoły mają działać całodobowo, a ich bazy planowane są m.in. w Polańczyku i Cisnej.
Strzały do niedźwiedzi, wilków i żubrów
Elementem projektu jest również nowelizacja ustawy o ochronie przyrody. Zakłada ona możliwość odstraszania nie tylko niedźwiedzi, ale także wilków i żubrów. Jak podkreśla posłanka Elżbieta Burkiewicz z klubu parlamentarnego Centrum, chodzi wyłącznie o środki nieśmiercionośne.
- Będzie można strzelać z broni gładkolufowej z amunicją gumową, która nie penetruje i ma służyć wyłącznie do odstraszania zwierząt - tłumaczy. - Idziemy w ślad za doświadczeniami, jakie ma Tatrzański Park Narodowy - dodaje.
Nowe przepisy mają rozszerzyć uprawnienia do używania takiej broni także poza teren parków narodowych. Strzelać będą mogli przeszkoleni członkowie specjalnych grup interwencyjnych.
Kontrowersje wokół projektu
Nie wszyscy jednak są przekonani, że nowe przepisy rozwiążą problem. Mateusz Świerczyński z gminy Cisna zwraca uwagę, że planowane rozwiązania mogą okazać się niewystarczające. - Dwie małe grupy interwencyjne na ogromny obszar Bieszczadów to zdecydowanie za mało - ocenia.
Dodatkowo istnieje ryzyko, że procedury administracyjne opóźnią ich powstanie. - Przez przedłużające się formalności prawdopodobnie nie uda się ich wprowadzić jeszcze tej wiosny - mówi samorządowiec.
Autorzy projektu podkreślają, że nowe przepisy mają być kompromisem między bezpieczeństwem ludzi, a ochroną dzikiej przyrody. - Najważniejsze jest bezpieczeństwo mieszkańców Bieszczadów i wszystkich przebywających na tym terenie. Kiedy dochodzi do zagrożenia życia człowieka, wszystkie inne elementy schodzą na plan dalszy - mówi posłanka Elżbieta Burkiewicz.
Jednocześnie - jak zaznacza - państwo chce uniknąć sytuacji, w której jedynym rozwiązaniem byłoby zabijanie zwierząt. Dlatego odstraszanie gumową amunicją ma być stosowane wyłącznie przez wyspecjalizowane zespoły i tylko w sytuacjach zagrożenia.
Decyzja już w Sejmie
Projekt zmian w przepisach trafił już do Sejmu. Drugie czytanie ustawy zaplanowano na najbliższe posiedzenie parlamentu. Jak podkreślają politycy, pod projektem podpisali się posłowie różnych ugrupowań - od Koalicji Obywatelskiej po Prawo i Sprawiedliwość i Polskę 2050.
Jeśli ustawa zostanie przyjęta, nowe rozwiązania mogą wejść w życie jeszcze w tym roku.
Źródło: TOK FM