Czy to będzie kandydat PiS na premiera? Pomógł mu Donald Tusk
Czy Lucjusz Nadbereżny, prezydent Stalowej Woli, będzie kandydatem PiS na premiera? Jego nazwisko ma znajdować się w notatniku szefa PiS jako osoby z „trzeciego szeregu”, która miałaby pogodzić walczące wewnątrz partii frakcje. A do wzrostu jego popularności przyczynił się... Donald Tusk.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co powiedział Donald Tusk w Stalowej Woli?
- Jak odniósł się do tego Lucjusz Nadbereżny?
- Dlaczego prezydent Stalowej Woli może zostać kandydatem PiS na premiera?
Program SAFE - unijny mechanizm preferencyjnych, nisko oprocentowanych pożyczek na dozbrojenie - miał być dla Polski finansowym paliwem rakietowym. W grze jest blisko 44 mld euro dla naszego kraju, a na liście beneficjentów znalazło się 139 projektów. Jednym z kluczowych ma być Huta Stalowa Wola - symbol przemysłowego Podkarpacia i jeden z filarów krajowej zbrojeniówki. Według zapowiedzi rządu nawet ponad 20 mld zł mogłoby trafić właśnie do HSW. To kwota, która w 60-tysięcznym mieście znaczy więcej niż tylko liczby w tabeli. To tysiące miejsc pracy, nowe linie produkcyjne, kompetencje technologiczne i stabilność dla całego regionu. A jednak zamiast politycznego konsensusu, wybuchł jeden z ostrzejszych sporów wokół programu.
"Dotarło, zakute łby?”
Podczas wystąpienia odnoszącego się do konwencji PiS w Stalowej Woli premier Donald Tusk uderzył w przeciwników SAFE. Krytykując tych, którzy - jego zdaniem - próbują blokować środki dla polskiej zbrojeniówki, powiedział: "20 miliardów zł, tylko dla tej huty, Stalowa Wola, Podkarpacie, Polska. Dotarło, zakute łby?”
W kolejnych godzinach doprecyzował w mediach społecznościowych, że określenie dotyczyło osób, które z braku kompetencji lub z politycznego interesu chcą zablokować pieniądze dla Polski. Słowa jednak padły i natychmiast stały się paliwem dla politycznych przeciwników rządu. W Stalowej Woli odebrano je jako atak nie tylko na PiS, ale i na mieszkańców miasta.
Nadbereżny: "Urząd zobowiązuje"
Swoje zdanie na ten temat głośno wyraził prezydent Stalowej Woli, Lucjusz Nadbereżny - samorządowiec od lat kojarzony z PiS, nazywany "cudownym dzieckiem partii” i budujący swój wizerunek wokół sukcesów HSW.
W reakcji na słowa premiera napisał: "Premierowi nie wypada obrażać własnych obywateli. Urząd zobowiązuje. Słowa ważą więcej niż emocje”.
W jego narracji Stalowa Wola to miasto, które pamięta lata 2008-2010: zwolnienia, ograniczanie produkcji i bezrobocie przekraczające 16 proc. Nadbereżny konsekwentnie przypomina, że dopiero po 2015 r., wraz z rządami PiS, HSW otrzymała kontrakty na moździerze Rak i armatohaubice Krab oraz wielomiliardowe zamówienia, które - jak podkreśla - odbudowały jej potencjał.
Spór przestał być wyłącznie o pieniądze. Stał się konfliktem o narrację i polityczną odpowiedzialność za kondycję przemysłu obronnego.
Konwencja PiS
Podczas ostatniej konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Stalowej Woli, odbywającej się pod hasłem "Czas na Bezpieczną Polskę”, Nadbereżny wygłosił przemówienie, które było czymś więcej niż lokalnym wystąpieniem gospodarza miasta.
W jego słowach dominowały trzy motywy: suwerenność, nieufność wobec zadłużania się w Unii oraz potrzeba długofalowej strategii rozwoju. Prezydent użył sugestywnej metafory kredytu hipotecznego. - Kto z nas, biorąc kredyt na budowę domu, zgodziłby się na to, aby to bank określał, jakiej muzyki mamy słuchać w tym domu? - pytał.
W ten sposób SAFE został przedstawiony jako potencjalne zagrożenie dla suwerenności - mechanizm, który może wiązać się z politycznymi warunkami. Jednocześnie Nadbereżny nie odrzuca pieniędzy dla HSW. Kwestionuje jednak skalę i sposób finansowania, wskazując, że realne potrzeby przemysłu zbrojeniowego wykraczają daleko poza 20 mld zł i wymagają dekady stabilnego wsparcia.
- Nie będziemy podlegać żadnym szantażom po tych wszystkich trudnych latach - mówił na konwencji. - Bo powiem z pełną dumą i determinacją, Stalowa Wola nie potrzebuje dzisiaj żadnej łaski.
Premier z Podkarpacia?
W cieniu sporu narasta jeszcze jeden wątek. Według medialnych spekulacji, w PiS dojrzewa koncepcja wystawienia nowego kandydata na premiera przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi. Nazwisko ma być wybrane przez prezesa partii, Jarosława Kaczyńskiego.
Na shortliście w notatniku szefa PiS ma znajdować się nazwisko Nadbereżnego jako potencjalnego kandydata z „trzeciego szeregu”, który miałby pogodzić walczące wewnątrz partii frakcje. - Byłby dobrym kandydatem - mówią bez zawahania lokalni działacze PiS z Podkarpacia. - Urodzony mówca i lider - dodają inni.
Jego retoryka - oparta na wartościach, suwerenności i długofalowej wizji technologicznego rozwoju - wpisuje się w linię ideową PiS. Jednocześnie akcentowanie interesu lokalnej społeczności pozwala mu budować wizerunek "człowieka z terenu”, a nie partyjnego nominata.
Nadbereżny ma za sobą trzy wygrane wybory w Stalowej Woli, z rosnącym poparciem - od 52 proc. w 2014 r. do ponad 75 proc. w ostatnim głosowaniu. Dla PiS to argument, że potrafi łączyć wyborców i budować lokalny sukces. Sam prezydent Stalowej Woli nie chciał komentować politycznych doniesień wokół swojej osoby. Próby kontaktu z nim zakończyły się fiaskiem.
źródło: TOK FM