Dwa lata pieszo z Francji do Polski. 41-latek żył w pustostanie, bo nie chciał zostawić psa
Ogrzewając się prowizorycznym piecykiem z cegieł, bez prądu, gazu i bieżącej wody. W takich warunkach przez ostatnie miesiące żył 41-letni mężczyzna, którego policjanci znaleźli w jednym z pustostanów w miejscowości Futoma w powiecie rzeszowskim. Był z nim pies - wierny towarzysz w kryzysie bezdomności, który trwa od ponad 20 lat.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ile trwała podróż mężczyzny z Francji do Polski?
- Dlaczego schroniska nie przyjmują osób z psami?
Mężczyzna pochodzi z Podkarpacia. Jak ustalili funkcjonariusze, przez kilkanaście ostatnich lat przebywał we Francji, gdzie również był bezdomny. W 2018 roku jego dowód osobisty stracił ważność. Bez dokumentów nie mógł legalnie podjąć pracy ani skorzystać z pomocy instytucjonalnej. Wtedy zdecydował się na powrót do Polski.
Dwa lata pieszo do kraju
- Jeszcze na terenie Francji w 2018 roku dowód osobisty tego mężczyzny stracił ważność. Podjął decyzję o powrocie do kraju. Tę podróż przebył pieszo. Jak powiedział, droga do Polski zajęła mu około dwóch lat - relacjonuje podkom. Magdalena Żuk z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie.
Po dotarciu na Podkarpacie 41-latek zamieszkał w opuszczonym budynku w Futomie. Nie miał prądu, wody ani stałego źródła ciepła. Policjanci z komisariatu w Dynowie natrafili na niego podczas rutynowych kontroli miejsc, w których mogą przebywać osoby zagrożone wychłodzeniem.
Pomoc przyszła z kilku stron
Mężczyźnie zaproponowano pobyt w schronisku dla osób w kryzysie bezdomności. Odmówił. Powód był jeden - pies.
- Nie mógłby zabrać go ze sobą. To jego jedyny przyjaciel - tłumaczą funkcjonariusze.
Policjanci zdecydowali się więc na inną formę wsparcia. Zapewnili 41-latkowi ciepły posiłek, kupili żywność z prywatnych środków, pomogli wypełnić wniosek o nowy dowód osobisty i skontaktowali się z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Błażowej. MOPS przekazał m.in. śpiwór oraz środki na wykonanie zdjęć do dokumentów.
- Temu mężczyźnie będziemy udzielać pomocy tak długo, jak będą tego wymagały okoliczności i jak długo będzie chciał tę pomoc przyjąć - podkreśla podkom. Żuk. - To osoba niepijąca, nieuzależniona, niepaląca. Jego losy życiowe tak się splątały, że znalazł się w kryzysie bezdomności i nie potrafi z niego wyjść.
Dlaczego schroniska nie przyjmują osób z psami?
Sprawa 41-latka pokazuje jednak szerszy problem systemowy. Osoby w kryzysie bezdomności posiadające zwierzęta często nie mogą skorzystać z noclegowni i schronisk. Dlaczego?
Wyjaśnia to Marek Twaróg, dyrektor Rzeszowskiego Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta.
- To przede wszystkim kwestia infrastrukturalna. Mamy sale wieloosobowe i nie bardzo wyobrażam sobie, żeby przebywały w nich również zwierzęta - mówi.
Jak dodaje, problemem jest także brak personelu i ograniczenia prawne. - Nie mamy pracowników, którzy mogliby się zwierzętami zajmować. Poza tym działamy jako instytucja, nie jako osoby prywatne. Musielibyśmy naruszyć wiele przepisów i ustaw, żeby taką działalność prowadzić, a na to nie mamy środków - podkreśla Twaróg.
Apel służb: nie bądźmy obojętni
Policja i straż miejska przypominają, że w okresie zimowym każda reakcja może uratować życie. Widząc osobę w kryzysie bezdomności, można zadzwonić na numer alarmowy 112 lub skorzystać z ogólnopolskiej infolinii 987, działającej przez całą dobę.
Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w ostatnich dniach. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...
Quiz: Dużo się działo - sprawdź swoją wiedzę o wydarzeniach z ostatniego tygodnia!
źródło: TOK FM