Nietypowa sytuacja w Krośnie. Nie chcą orzekać ws. myśliwego i zabitego wilka
Nie wiadomo, kiedy i gdzie odbędzie się proces Wojciecha N., oskarżonego o zabicie wilka - gatunku objętego ścisłą ochroną. Sprawa, która od początku października znajduje się w Sądzie Rejonowym w Krośnie, utknęła w miejscu, bo kolejni sędziowie składają wnioski o wyłączenie się z jej prowadzenia. Dlaczego?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego sędziowie wyłączają się ze sprawy Wojciecha N.?
- Co się stanie jeśli w Krośnie zabraknie sędziów, którzy mogli orzekać w tej sprawie?
- Kiedy wilk został zabity i co śledczy ustalili w tej sprawie?
- Czy Wojciech N. przyznaje się do zabicia wilka?
Z informacji przekazanych przez rzecznika Sądu Okręgowego w Krośnie wynika, że do tej pory żaden sędzia nie został wyznaczony do rozpoznania sprawy. - Sędziowie składają wnioski o wyłączenie ich z orzekania. Z tego co wiem, zrobiła to już połowa sędziów. Cały czas pojawiają się nowe wnioski - powiedział TOK FM Artur Lipiński, rzecznik sądu.
Jeśli wszyscy sędziowie krośnieńskiego sądu rejonowego odmówią prowadzenia postępowania, sprawa zostanie przeniesiona do innego sądu. - W sądzie rejonowym są nowi sędziowie, którzy - być może - dotąd nie zetknęli się z Wojciechem N., nie znają go - dodaje Lipiński.
Powodem tej niecodziennej sytuacji jest fakt, że oskarżony to znana postać w lokalnym środowisku prawniczym. Wojciech N. jest notariuszem z Krosna, od lat działającym w zawodzie, co powoduje, że wielu sędziów zna go osobiście z pracy zawodowej. W takich przypadkach sędziowie, aby uniknąć zarzutów o brak bezstronności, mają prawo wnioskować o wyłączenie się z orzekania.
Głośna sprawa zabicia wilka
Według ustaleń prokuratury, do zabicia wilka doszło 19 listopada 2023 roku podczas zbiorowego polowania koła łowieckiego "Zacisze" z Krosna. Obwód łowiecki nr 197 obejmował tereny w pobliżu granic Magurskiego Parku Narodowego. Myśliwi mieli polować na jelenie i faktycznie jedną łanię udało się ustrzelić. Polowanie zakończyło się około godziny 13.
Kilka godzin później, po godzinie 17, pracownik Magurskiego Parku Narodowego został poinformowany, że w czasie polowania postrzelono wilka. Gdy przyjechał na miejsce, zobaczył martwe zwierzę ułożone na tzw. łyżce traktora. Ciągnikiem kierował miejscowy rolnik, który - jak wynika z ustaleń śledczych - miał działać na polecenie Wojciecha N. Myśliwy miał kazać mu ściągnąć ciało wilka z miejsca zdarzenia.
Pracownik parku, który przyłapał mężczyzn przy traktorze, miał odbyć z Wojciechem N. krótką rozmowę, po której notariusz miał wsiąść do samochodu i odjechać. Śledczy uznali, że jego działanie doprowadziło do "uśmiercenia zwierzęcia prawnie chronionego i spowodowania zniszczeń w przyrodzie w znacznych rozmiarach".
Nie przyznaje się do winy
Wojciech N. nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. Grozi mu kara do trzech lat pozbawienia wolności. Wobec mężczyzny wszczęto również postępowanie dyscyplinarne w Polskim Związku Łowieckim. - Rzecznik dyscyplinarny PZŁ wszczął procedurę po zdarzeniu, jednak została ona zawieszona do czasu wydania prawomocnego wyroku przez sąd - informują przedstawiciele związku.
Źródło: TOK FM