Ścieżka i chodnik zamiast... 300-letniego dębu. "Coś z tymi procedurami jest nie tak"
Ponad 300-letni dąb z Kolbuszowej miał zostać wycięty pod budowę chodnika i ścieżki rowerowej. Po protestach mieszkańców i interwencji naukowców - miasto zmienia stanowisko. Drzewo ma zostać ocalone, a niewykluczone, że wkrótce stanie się pomnikiem przyrody.
- Ponad 300-letni dąb z Kolbuszowej miał zostać wycięty pod budowę chodnika i ścieżki rowerowej.
- Dziś wszystko wskazuje na to, że jednak przetrwa.
- Dodatkowo może dostać najwyższą formę ochrony. Sprawę nagłośnili mieszkańcy.
Sprawa dotyczy inwestycji przy ulicy Piłsudskiego w Kolbuszowej. W 2023 roku miasto zdecydowało, że wybuduje w tym miejscu chodnik oraz ścieżkę rowerową. Do wszystkiego miała dołożyć się Unia Europejska.
Problem w tym, że na trasie inwestycji rośnie potężny dąb, który według dokumentacji miał zostać usunięty. Jak szybko zauważyli mieszkańcy, nie jest to zwykłe drzewo. To jeden z najcenniejszych przyrodniczo obiektów w mieście. Jego wiek szacuje się nawet na 300 lat.
"Byliśmy przerażeni"
W obronie dębu stanęli lokalni społecznicy, w tym Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt "Łapka w łapkę". - My to drzewo doskonale znamy, jesteśmy małym miasteczkiem. Byliśmy przerażeni, kiedy zobaczyliśmy dokumentację. Sprawdziliśmy mapy i okazało się, że rzeczywiście takie są plany. Jest na to dotacja z Unii Europejskiej, więc postanowiliśmy działać - mówi Magdalena Mazurek ze stowarzyszenia.
Aktywiści szybko rozpoczęli zbiórkę podpisów pod petycją w obronie drzewa. W ciągu kilku dni poparło ją ponad 1300 osób.
- To ostatnie drzewo o wymiarach pomnikowych w ścisłym centrum Kolbuszowej. To ostatnia szansa, żeby mieć taki żywy pomnik przyrody - podkreśla Mazurek.
"Skandaliczna sprawa". Ostra reakcja naukowca
Do sprawy włączył się także prof. Łukasz Łuczaj, botanik z Uniwersytetu Rzeszowskiego. Nie kryje on oburzenia planami wycinki. - To jedno z najcenniejszych drzew w okolicy. Może mieć nawet 300 lat. W mieście nie ma większego drzewa. Ma niemal cztery metry obwodu i jest w doskonałej kondycji - mówi i dodaje. - To najbardziej skandaliczna i przerażająca sprawa, z jaką miałem do czynienia, jeśli chodzi o ochronę przyrody w Polsce.
Zdaniem naukowca problem ma charakter systemowy. - To są programy unijne, gdzie obowiązuje zasada, że inwestycje nie mogą znacząco szkodzić środowisku. Coś z tymi procedurami jest nie tak, skoro taki projekt przeszedł przez różne gremia i nikt nie zwrócił uwagi na ten dąb - ocenia.
Miasto zmienia projekt
Pod wpływem presji społecznej władze Kolbuszowej zaczęły wycofywać się z pierwotnych planów. Jak usłyszeliśmy w ratuszu, projekt inwestycji ma zostać zmieniony tak, aby drzewo nie zostało wycięte.
Zlecono już wykonanie opinii dendrologicznej, która oceni stan drzewa. Kolejnym krokiem będzie wniosek o objęcie go ochroną. - Dendrolog sprawdzi to drzewo. Po uzyskaniu opinii wystąpimy do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o ustanowienie pomnika przyrody - informują urzędnicy.
Źródło: TOK FM