,
Obserwuj
Podkarpackie

Spór o lasy wokół Stalowej Woli. Wiceminister: Proponuję próbę dialogu i poszukanie wariantu B

3 min. czytania
06.11.2025 18:32

Prawie tysiąc hektarów lasów ochronnych w Stalowej Woli może w przyszłości zostać przeznaczonych pod inwestycje przemysłowe. To efekt decyzji podjętych jeszcze za rządów Zjednoczonej Prawicy na mocy tzw. Lex Izera - ustawy umożliwiającej przekazywanie terenów Lasów Państwowych na cele przemysłowe. Dziś, gdy część terenów jest już zabudowana, a kolejne inwestycje czekają na zgodę, narasta konflikt między władzami miasta, ekologami i politykami różnych ugrupowań.

fot. UM Stalowa Wola

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kto wziął udział w spotkaniu?
  • Przed czym ostrzegają ekolodzy?
  • Jakie są propozycje ministerstwa na rozwiązanie konfliktu?

W siedzibie Nadleśnictwa Rozwadów odbyło się burzliwe spotkanie poświęcone planowanej wycince lasów pod budowę Strategicznego Parku Inwestycyjnego. Wzięli w nim udział m.in. wiceminister klimatu Mikołaj Dorożała, posłowie Polski 2050, prezydent Lucjusz Nadbereżny, przedstawiciele Lasów Państwowych, lokalni radni i obrońcy przyrody.

Wiceminister Dorożała apelował o dialog i wstrzemięźliwość w podejmowaniu decyzji. - Nie możemy powiedzieć dzisiaj, że sprawa jest przesądzona. W trakcie projektu tworzenia strefy dostrzeżono pewne nieprawidłowości, które należy wziąć pod uwagę. Chodzi o to, by wspólnie usiąść do stołu i ocenić, w jakim miejscu jesteśmy - mówił.

Spotkanie miało momentami bardzo emocjonalny przebieg. Obok rzeczowych argumentów pojawiały się zarzuty o blokowanie inwestycji, polityczne prowokacje i manipulacje opinią publiczną.

Lasy kontra rozwój miasta

Zgodnie z decyzją z 2021 roku, Stalowa Wola może przeznaczyć do tysiąca hektarów lasu na cele przemysłowe. Jak dotąd wycięto niespełna sto hektarów, głównie pod inwestycje Huty Stalowa Wola oraz koreańskiego koncernu SK Nexilis, produkującego komponenty do baterii elektrycznych.

Prezydent miasta Lucjusz Nadbereżny z PiS zapewniał, że kolejne decyzje będą podejmowane ostrożnie. - Żadne kolejne hektary nie podlegają wycince, dopóki nie pojawi się konkretny, strategiczny inwestor, zatwierdzony przez radę miasta i sejmową komisję ochrony środowiska. Proces jest bardzo mocno nadzorowany - stwierdził.

Ale równocześnie samorząd planuje w strefie budowę nowych dróg za ok. 200 milionów złotych.

Leśnicy ostrzegają: to nie są zwykłe lasy

Wojciech Chełpa, nadleśniczy z Rozwadowa, przypominał, że planowane tereny inwestycyjne obejmują nie tylko drzewa, ale też torfowiska i mokradła, które chronią region przed suszą. - To obszary kluczowe dla retencji wód i różnorodności biologicznej. Wycinka zagroziłaby bytującym tam gatunkom ptaków i ssaków - podkreślał.

Leśnicy zaproponowali alternatywne rozwiązanie - zamianę części obszaru inwestycyjnego na północ miasta, jednak ten pomysł spotkał się z oporem mieszkańców. Rejon Ciemnego Kąta i las przy ulicy Wrzosowej to popularne tereny spacerowe i naturalna bariera ochronna dla osiedla Hutnik.

Obecny na spotkaniu Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Rzeszowie Sławomir Serafin przypomniał historię trzech prowadzonych przez miasto inwestycji dotyczących przebudowy linii wysokiego napięcia i dróg - wszystkich powiązanych ze strefą.

- Dla wszystkich trzech inwestycji RDOŚ wyraził opinie o konieczności przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko i sporządzenia raportów. Prezydent Stalowej Woli wydał jednak decyzje środowiskowe dla tych inwestycji wbrew stanowisku RDOŚ, stwierdzając brak potrzeby przeprowadzania oceny oddziaływania na środowisko. Droga pójścia na skróty świadczy o podejściu Prezydenta do kwestii środowiskowych. Finalnie, po złożonym przez RDOŚ odwołaniu, Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło zaskarżone decyzje środowiskowe - mówił Sławomir Serafin.

Burkiewicz: Lex Izera to ustawa bez konsultacji

Posłanka Elżbieta Burkiewicz z Polski 2050, inicjatorka spotkania, zwracała uwagę, że specustawa Lex Izera została uchwalona w pośpiechu i bez konsultacji społecznych. - Przyjęto ją w półtora miesiąca. Nie przeanalizowano, jak wpłynie na środowisko i lasy. To niebezpieczny precedens - mówiła. Jej zdaniem inwestycja o takiej skali może trwale zmienić krajobraz miasta. - Mieszkańcy mogą wkrótce przestać mieszkać w lesie - ostrzegała, wskazując też na ryzyko negatywnego wpływu na okoliczne miejscowości, m.in. Bojanowa.

Weber: polityczne blokowanie szkodzi

Inaczej sprawę widzi poseł PiS ze Stalowej Woli Rafał Weber. W jego ocenie to właśnie działania posłów Polski 2050 stanowią zagrożenie dla rozwoju miasta. - Blokowanie strefy gospodarczej poprzez polityczne akcje posłów Polski 2050, zwłaszcza pani poseł Burkiewicz, to działanie na szkodę nie tylko miasta czy regionu, ale całej Polski – mówił.

- To ogromny wysiłek finansowy. Nie ma zgody na administracyjne blokowanie tych inwestycji - podkreślił. Poseł skrytykował też propozycje przeniesienia części inwestycji w rejon Ciemnego Kąta i lasu przy Wrzosowej. - To próba szantażu i działanie szkodliwe dla mieszkańców. Nie ma mojej zgody na takie pomysły - zaznaczył.

Minister apeluje o "wariant B"

Wiceminister Mikołaj Dorożała starał się tonować nastroje i zaproponował kompromis. - Proponuję próbę dialogu i poszukanie wariantu B. Rządowi zależy, by Stalowa Wola mogła się rozwijać, ale też by zachowała swoje lasy - mówił. Zapowiedział możliwość organizacji "okrągłego stołu", przy którym strony mogłyby wspólnie ustalić dalsze kroki.