W Bieszczadach pytają, gdzie się podziali turyści. Na szlakach ruch głównie w weekendy
Na bieszczadzkich portalach noclegowych mnoży się od komentarzy, że turystów w tym roku przyjechało wyraźnie mniej. Dyrektor Bieszczadzkiego Parku Narodowego na razie w szacunkach jest ostrożny. - Dane za lipiec będą dopiero po pierwszym tygodniu sierpnia - mówi dr Ryszard Prędki. - Na pewno jest mniej niż w 2021 roku, kiedy było odreagowanie po koronawirusie i w całym sezonie mieliśmy prawie 700 tysięcy wejść na szlaki - dodaje.
Podkreśla jednak, że sezon turystyczny w tym regionie wcale na wakacjach się nie kończy. Coraz więcej turystów decyduje się na przyjazd we wrześniu czy nawet w październiku. - To ze względu na uroki krajobrazów jesiennych - tłumaczy. - Choć akurat w zeszłym roku we wrześniu cały miesiąc lało. Mieliśmy największą sumę opadów od 40 lat, więc też nie wiadomo, jak to wyjdzie w tym roku - zastanawia się nasz rozmówca.
Jeśli chodzi o dane za pierwsze półrocze - powodów do niepokoju nie ma. - Mamy 180 tysięcy wejść do parku. To o 25 procent więcej niż w analogicznym okresie rok temu. Jest to związane z faktem, że w zeszłym roku nastąpił atak na Ukrainę i były obawy dotyczące przyjeżdżania na Podkarpacie, stąd frekwencja była niższa - wspomina dr Prędki.
Uwaga na zmianę popularnej trasy
Nasz rozmówca podkreśla, że na razie zdecydowanie więcej turystów przyjeżdża w Bieszczady w weekendy. Wtedy mogą się nawet zdarzać zatory na węższych odcinkach szlaków. Najbardziej oblegane są trasy na Tarnicę czy Połoninę Wetlińską. Są jednak też miejsca, gdzie można liczyć na więcej spokoju.
- Taki spokojny szlak, tylko długi, to Dolina Górnego Sanu, Beniowa, Źródła Sanu. Polecam też torfowiska w Tarnawie Niżnej i Bukowe Berdo, chociaż to ostatnie jest teraz oblegane, dlatego że Muczne się mocno rozwinęło i coraz więcej osób tam nocuje - wyjaśnia dyrektor.
Turyści wybierający się na Połoninę Wetlińską - w rejon Chatki Puchatka - muszą zwracać uwagę na zmiany tras. Końcówka szlaku żółtego jest remontowana i trzeba się kierować inną drogą.
Niedźwiedzie na połoniny wychodzą nocą
Dr Prędki przypomina, że szlakami bieszczadzkimi można chodzić tylko od wschodu do zachodu słońca - taki zapis widnieje też w regulaminie parku. Nocny zakaz wstępu jest spowodowany m.in. tym, by nie płoszyć zwierząt. - Chociażby niedźwiedzie wychodzą na połoniny nocą i wtedy żerują - mówi. W ciągu dnia, jak dodaje, spotkanie misia na szlaku w Bieszczadach jest raczej mało prawdopodobne.
- Jeśli ktoś przestrzega regulaminu, to pomaga nam chronić te zwierzęta - podkreśla Prędki. - Na bieszczadzkich szlakach nie spotkamy też kontenerów na śmieci. Są one przy punktach informacyjno-kasowych. Dlatego apelujemy, by to, co się wnosi na szlak, także ze sobą znieść - zaznacza.
Na grupach miłośników Bieszczad co jakiś czas pojawiają się krytyczne komentarze dotyczące schodów na szlakach. Turyści twierdzą, że progów jest za dużo. Nasz rozmówca odpiera te zarzuty. Jak podkreśla, schody powstały na zaledwie około 4 procentach długości wszystkich tutejszych szlaków.
- To nie jest potężna liczba. Powstały tam, gdzie była potrzeba, bo na przykład szlak był bardzo rozdeptany, było ślisko i ludzie się przewracali. Przykładowo na Szerokim Wierchu obserwowaliśmy dużo upadków i kontuzji - podaje. Wiadomo, że każdy by chciał chodzić po kamieniach, tyle że tam kamieni nie było. Dlatego zrobiliśmy progi - wyjaśnia.
Bieszczadzki Park Narodowy świętuje półwiecze
W tym roku Bieszczadzki Park Narodowy obchodzi 50-lecie powstania. Obszar parku obejmuje prawie 30 tysięcy hektarów powierzchni, ma 140 kilometrów szlaków, a jeśli dodamy do tego trasy konne, rowerowe i ścieżki przyrodnicze, to wychodzi 465 kilometrów różnych szlaków dla turystów.
Z okazji świętowania półwiecza na początku sierpnia na Połoninie Wetlińskiej odbędzie się koncert zespołu Wołosatki. 5 sierpnia w Ustrzykach Dolnych - w Parku pod Dębami - zaplanowano Przyrodniczą Spartakiadę Rodzinną. Z kolei w piątki są organizowane specjalne 'Wakacyjne spotkania z przyrodą' w Ośrodku Edukacji Ekologicznej i Muzeum BdPN w Ustrzykach Dolnych.
Sam ośrodek w Ustrzykach Dolnych przeszedł remont, który trwał dwa i poł roku. - Zmodernizowane zostały wszystkie ekspozycje. Mamy nowe zaplecze, obiekt jest wyposażony wreszcie w windę - wylicza Prędki.
W ośrodku znajdziemy wystawy poświęcone geologii Bieszczad czy tutejszym zwierzętom. - Jest czatownia, gdzie można zobaczyć z fotopułapki, jak wyglądają wilki, niedźwiedzie czy rysie. Wszystkie ekspozycje są wyposażone w ekrany multimedialne - dodaje dyrektor.
Uroczyste otwarcie obiektu i konferencja z okazji 50-lecia funkcjonowania BdPN zaplanowana jest na koniec września, ale ośrodek cały czas jest otwarty i można go zwiedzać.