,
Obserwuj
Podkarpackie

W Bieszczadach zawrzało. Mieszkańcy protestują przeciw ekranom akustycznym

4 min. czytania
23.01.2024 10:50
Podkarpacki Zarząd Dróg Wojewódzkich w Rzeszowie przygotowuje projekt przebudowy drogi wojewódzkiej Cisna-Wetlina. To wjazd w serce Bieszczad. Trasa ma być poszerzona, planowane są chodniki i droga rowerowa, ale w projekcie znalazły się także ekrany akustyczne. Mieszkańcy są oburzeni. Protestują przed zasłanianiem widoków i proszą turystów o wsparcie. Jak dowiadujemy się w urzędzie, sprawa nie jest jeszcze zamknięta.
|
|
fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl

"Przyjeżdżając w Bieszczady, zobaczysz... ekrany! Jadąc autem, mijasz… ekrany! Idziesz na spacer wzdłuż… ekranów! Wykupiłeś nocleg z pięknym widokiem na… ekrany! Rzuciłeś miasto, aby żyć za… ekranem!" - tak zaczyna się petycja, którą w ciągu tygodnia poparło ponad 3500 osób. Na liście podpisów są mieszkańcy Warszawy, Krakowa, Lublina, Łodzi, Gliwic, Bydgoszczy. Podpisują się, by nagłośnić projekt przebudowy drogi wojewódzkiej 897 Cisna-Wetlina. W projekcie - oprócz poszerzenia trasy czy powstania ścieżek pieszych i rowerowych - znalazły się także ekrany akustyczne.

Przebudowa drogi tak, ale nie w tej formie

Mieszkańcy gminy Cisna już wcześniej wiedzieli, że droga będzie przebudowywana, nie znali jednak dokładnych planów. - Dowiedzieli się o nich pod koniec zeszłego roku, gdy opublikowano mapę inwestycji - mówi nam Marta Łągiewczyk, mieszkanka Smereka, która w imieniu mieszkańców zajęła się przygotowaniem petycji. - Wcześniej spotkałam geodetów u siebie na działce, którzy coś wyliczali, ale nie byli w stanie nic powiedzieć. Kontaktowałam się też z urzędem, ale ten podał jedynie, że szczegóły będą dopiero, jak będą mapki. I wtedy dowiedzieliśmy się, że powstaną te ekrany - wyjaśnia.

Droga z Cisnej do Wetliny jest kręta i wąska. Trzeba zachować na niej ostrożność. Dlatego twórcy petycji nie negują samej przebudowy. - I ścieżka rowerowa, i ścieżka piesza - na przykład na odcinku Kalnica-Smerek - są bardzo potrzebne, bo ta droga już nie jest bezpieczna - podkreśla nasza rozmówczyni.

Ostatnie takie schronisko w Bieszczadach. Bez prądu i wody, a turyści od lat lubią tu przyjeżdżać

Mieszkańcy mają zastrzeżenia m.in. do konkretnych fragmentów działek zabieranych pod inwestycję. - Gdyby przesunęli się o pięć metrów, wzięliby działkę, która nie jest mi do niczego potrzebna, a teraz, według planów, zabierają mi cały parking od frontu - rozkłada ręce Łągiewczyk. Podkreśla jednak, że to są sprawy prywatne, o które mieszkańcy będą walczyć indywidualnie. To, co najbardziej bulwersuje już wszystkich, to pomysł postawienia ekranów akustycznych.

Ich łączna długość - wedle planów - ma wynieść około kilometra. Miałyby być rozrzucone w różnych miejscach trasy. Mieszkańcy podpisujący się pod petycją są temu zdecydowanie przeciwni. - Żyjemy w regionie turystycznym, który jest piękny, i chcemy, żeby taki został - podkreśla pani Marta. - To tak jakby na plaży postawić ekrany, żeby morza nie było widać, bo szumi za głośnio - dziwi się. Podkreśla też, że wcześniej nikt z mieszkańców nie zgłaszał problemów z hałasem, bo droga, nawet w okresach wakacyjnych, takiego nie generuje. - 90 procent z nas przyjechało tu, bo jest pięknie i dziko. Ekrany to mieliśmy w miastach - dodaje Łągiewczyk, która w Bieszczadach mieszka od pięciu lat.

Według niej budowa ekranów zaburzyłaby też migrację zwierzyny. - Mamy problem z wybudowaniem czegokolwiek. Przykładowo, jeśli ktoś chce altanę na podwórku postawić, to ma kłopot, bo dyrektywa ptasia, bo Natura 2000 i milion innych rzeczy, ale ekrany im się zgadzają, mimo że one naprawdę w znaczący sposób blokują przechodzenie zwierzaków - dziwi się nasza rozmówczyni.

Mobilizacja wielbicieli Bieszczad

Mieszkańcy gminy Cisna po opublikowaniu planów przebudowy interweniowali już w Podkarpackim Zarządzie Dróg Wojewódzkich w Rzeszowie. Odpowiedź była - jak przyznają - mało merytoryczna i nie wyjaśniła potrzeby budowy ekranów. Wójt gminy Cisna też zawnioskował o ponowne przeprowadzenie analizy akustycznej inwestycji.

Jak przyznaje Łągiewczyk, petycja powstała, by zmobilizować wielbicieli Bieszczad spoza Bieszczad. - Nas tutaj jest malutko, bo wsie są mało zaludnione, więc podpisów było niewiele. Głupio to zabrzmi, ale [urzędnicy] mogli nas bardzo łatwo olać. Petycja online jest po to, by pokazać, że to nie tylko kwestia mieszkańców. Turystom też to się może nie podobać, a tych już jest sporo - wyjaśnia inicjatorka całej akcji. - Chcemy też, by projektanci merytorycznie zbadali tę kwestię. Jeśli wyjdzie, że naturze to nie przeszkadza, a ekrany są konieczne, to będziemy musieli się z tym zgodzić - przyznaje.

Rodzice-dyktatorzy na szlakach. 'Oni się cieszą, a dziecko już nigdy w góry nie wróci'

Co na to urzędnicy?

Skontaktowaliśmy się z Podkarpackim Zarządem Dróg Wojewódzkich w Rzeszowie, by dowiedzieć się, na jakim etapie jest projekt i dlaczego znalazły się w nim ekrany akustyczne. Rzeczniczka Joanna Szarata zapowiedziała, że odpowiedzi udzieli nam w przyszłym tygodniu. Jak przyznała, dokumentacja jest skomplikowana i obszerna.

Po publikacji tekstu otrzymaliśmy zapowiadane oświadczenie. Urzędnicy wyjaśniają w nim, że przeprowadzona została analiza akustyczna, która wykazała przekroczenia norm hałasu dla kilku budynków, mimo zastosowania tzw. cichej nawierzchni.

Dla ich zabezpieczenia w projekcie przewidziano krótkie odcinki przeźroczystych ekranów akustycznych, o średniej długości 24,5 m i wysokości od 1,5 do 3,5 m. W Cisnej zaprojektowano je przy 10 budynkach, w Wetlinie przy 14 i kilka pojedynczych w Dołżycy, Krzywem, Kalnicy i Smereku. Łączna długość ekranów po obydwu stronach drogi wynosi 756 metrów

Urzędnicy zapewniają, że rozwiązanie to stanowi "niezbędne minimum" i nie będzie miało wpływu na migracje zwierząt.

Co ważne - w oświadczeniu czytamy również, że sprawa nie jest zamknięta. Dla przedmiotowej inwestycji nie zostało jeszcze zakończone postępowanie dotyczące decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach przedsięwzięcia. Dopiero ta decyzja określi ostatecznie przyjęte rozwiązania. "PZDW i RDOŚ analizują formalne możliwości dalszego zmniejszenia zakresu stosowania ekranów akustycznych" - podają urzędnicy.