,
Obserwuj
Podkarpackie

Więcej żubrów w Bieszczadach, a eksperci biją na alarm. Chodzi o choroby

2 min. czytania
08.10.2024 09:42
Populacja żubrów w Bieszczadach wzrosła w ciągu ostatnich dwóch dekad niemal pięciokrotnie. Choć to niewątpliwie pozytywna informacja, rodzi też pewne problemy. Obszar podkarpackich gór staje się dla nich zbyt mały, co zmusza leśników do poszukiwania sposobów na zarządzanie sytuacją.
|
|
fot. Adam Wajrak / Agencja Wyborcza.pl

Proces odtwarzania populacji żubrów w Karpatach rozpoczął się już w latach 60. i obecna ich liczba jest efektem współpracy między naukowcami a leśnikami. - Pierwsze żubry przywieziono w nasze góry z hodowli w Pszczynie i Niepołomicach - a nie z bardziej znanej Białowieży - mówi TOK FM Edward Marszałek z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie. - Te stada powstały przy udziale jedynego ocalałego górskiego żubra - z Kaukazu. Żubry znalazły w Karpatach bardzo dobry teren - tłumaczy.

Nie tylko radość

Jak zaznacza Edward Marszałek z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, wzrost liczby żubrów cieszy, ale niesie za sobą także wyzwania. Nie chodzi tu tylko o szkody w lasach i na polach. Przede wszystkim mowa o problemach zdrowotnych, z którymi zmagały się żubry przez lata. Przykładem jest choćby gruźlica, która przez długi czas dotykała bieszczadzką populację i przez którą w poprzednich latach dochodziło do całkowitej likwidacji niektórych mniejszych stad. Obecnie problemem jest telazjoza - choroba pasożytnicza uniemożliwiająca żubrom widzenie.

Dlatego tak duża liczba żubrów na ograniczonym obszarze sprzyja rozprzestrzenianiu się chorób. Szczególnie zimą. Kiedy zwierzęta gromadzą się w stada liczące ponad 50 osobników, ryzyko infekcji rośnie. Dodatkowym problemem jest ograniczona różnorodność genetyczna bieszczadzkich żubrów, które pochodzą od niewielkiej liczby założycieli.

- Naukowcy sugerują, że lepsze byłoby utrzymywanie mniejszych stad, ale jak na razie populacja żubrów stale rośnie - tłumaczy Marszałek. - W przeszłości eksperci szacowali, że Bieszczady mogą utrzymać maksymalnie 100 żubrów, później zwiększono tę granicę do 400. Dziś mamy już około 800 osobników i wciąż rosnącą liczbę, co zmusza do refleksji nad odpowiednim zarządzaniem populacją, by nie zaszkodzić żubrom w dłuższej perspektywie - dodaje.

Bieszczadzkie żubry są coraz częściej przenoszone na inne obszary Karpat, w tym na tereny Słowacji, Bułgarii i Rumunii. W Polsce jednak nie brakuje wyzwań - inne regiony nie wykazują wystarczającej chęci do przyjęcia żubrów nizinno-kaukaskich, mimo że są one wciąż klasyfikowane jako gatunek zagrożony.

Odbudowa gatunku

Warto dodać, że historia żubrów w Bieszczadach jest niezwykła. Po niemal całkowitym wyginięciu tego gatunku w Europie Polska odegrała kluczową rolę w jego odbudowie. Pierwsze próby reintrodukcji miały miejsce właśnie w Bieszczadach, co czyni ten region symbolem walki o przetrwanie żubrów. Dziś zwierzęta te nie tylko są ikoną Bieszczad, ale także istotnym elementem ekosystemu, wpływając na bioróżnorodność i krajobraz całych Karpat.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>